StArfire,
"Tzn. Czy jest jakaś metoda oczyszczania intencji, która nie opiera się na powierzaniu tego oczyszczenia Bogu/WJ?"
A wiesz, że właśnie chciałam napisać o tym, jak ja oczyszczam intecje?

Tak mnie naszła chęć

No właśnie, jest bardzo fajny sposób oczyszczania intencji: mianowicie chodzi o to, żeby wyrażać swoje intencje/pragnienia/chęci w odniesieniu do różnych kwestii, jak najczęściej.
Te bardziej ogólne, poważne (np. "moją intencją jest poznać, zrozumieć i pokochać siebie"; można też bardziej szczegółowo: "moją intencją jest objąć świadomością wszelkie swoje uczucia i emocje, również te zepchnięte bardzo głęboko w nieświadomość") i te "drobne" (czyli ustalać sobie cele np. wizyty u znajomych "moją intencją jest dobrze się bawić i...", cele zakupów "moją intencją jest kupić to, co mi potrzeba, w odpowiedniej cenia", itp.).
Do tych ogólnych, nazwijmy je - długodystansowymi, dobrze jest często wracać. Zrobić sobie listę, albo zapisać choć jedną i czytać sobie rano, wieczorem, przed medytacją. Jeśli coś chcesz zmienić, zmieniaj.
Takie świadome określenie swoich intencji (zamiarów) spowoduje wyrzucenie z podświadomości tego wszystkiego, co jest sprzeczne z daną intencją. Po to, żeby to oczyścić, żeby oczyścić intencję

A potem po prostu oczyszczamy

Można oczyszczać w ten sposób, że zapisujemy sobie intencję dotyczącą np. zdrowia ("moją intencją jest być doskonale zdrową"), przeczytać to i obserwować siebie. Jeśli pojawi się opór, to pozwolić mu wypływać, nasilać się i w końcu pozwolić mu odejść. Nie przeszkadzać po prostu, sam odejdzie

I znów przeczytać, i znów puścić opór (negatywne odczucie). Aż do skutku.
Ale można też każdą inną metodą.
Aha, dodam jeszcze, że jak będziemy ustalać sobie intencje dot. drobnych spraw, to te dotyczące grubszych rzeczy sukcesywnie same będą się oczyszczać.
Teraz coś sobie uświadomiłam:
Często słyszę, że ktoś zaczął zajmowac się rozwojem duchowym i zawalił mu się cały świat. Albo że odkąd wszedł na ścieżkę rozwoju, to nieustannie coś mu sie chrzani, itd.
Teraz widzę to tak: ten ktoś wyraził (świadomie lub nie) chęć rozwoju, no i "wszechświat" mu to umożliwił. Tzn. z podświadomości wypłynęły mu brudy, które uniemożliwiały mu pójście "wyżej", a właściwie oddzielały go od prawdziwej natury. A wypłynęły tylko po to, żeby je uwolnić i w pełni cieszyć się sobą prawdziwą

Plecam bardzo fajną książkę Deepaka Chopry "Sieden duchowych praw sukcesu", może wiele wyjaśnić w temacie. Jednym z tych praw jest "Prawo intencji i pragnienia"
