BlackRose,
ależ te sytuacje, które opisujesz są doskonałą kreacją Twojej podświadomości na pisaną przez Ciebie afirmację - "dostrzegam powody ...". Myślę, że powinnaś ją za to docenić :-) Moim zdaniem kwestia "powodów" dla których możesz się lubić, jest to sprawa do medytacji, oraz do podejmowania działań, które sprawiają że się lubisz, szanujesz i doceniasz. Kwestia tego jak podświadomość rozumie docenianie to już oddzielna sprawa.
Ja od dłuższego czasu pracuję nad docenianiem swoich pomysłów. Pomysły rozumiem dość szeroko, od np. jak naprawić pralkę po sposób na życie. U mnie wygląda to tak:
Doceniać swoje pomysły, to znaczy uznawać je za dobre, warte realizacji.
Doceniać siebie, to znaczy wyrażać się o sobie z uznaniem (dobrze).
Doceniać swoje życie, to znaczy wieść je zgodnie z wolą Boga.
A kiedy otrzymam coś dodatkowego, pozytywnego jak np. uśmiech, radość, podziękowanie, przysługę, pieniądze, to wiem, że inni (świat) też mnie docenia.