Autor Wątek: Uważność i radość w codziennym życiu  (Przeczytany 4795 razy)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-01-06, 23:45:59 »
Spokój na co dzień to wspaniała rzecz. Ja miałem dość monotonne życie, więc wrażenia sobie zapewniałem przez masę lęków, stresów, niepokoju i innych emocji. Nieraz różne sprawy, które miałem do załatwienia komplikowały mi się niepotrzebnie tylko po to, aby tą dawkę emocji zapewnić. Rok temu to już w ogóle sobie wykreowałem taki bajzel, że byłem ostro zestresowany przez dobre kilka miesięcy, a przez krótki czas przeżyłem chyba najsilniejszą i najdłuższą dawkę stresu jaką sobie zafundowałem w tym życiu. A wszystko dlatego, że nie potrafiłem docenić tego co mam, nie potrafiłem zadowolić się tym co jest, nie potrafiłem zaakceptować pewnych ograniczeń.

Na szczęście ostatni czas(szczególnie po ostatnich węzłach, jak mi Leszek wypalał jakąś większą dawkę niepokoju) to pogłębiający się luz, ugruntowywanie się w spokojnym, niepospiesznym smakowaniu życia, codzienności. I choć moje życie wciąż zachowało swoją monotonię i bardzo rzadko dzieje się coś ponad typową codzienność - zmieniła się jakość odbioru tego wszystkiego. Coraz więcej zadowolenia i przyjemności sprawiają mi drobnostki. Nie czuje też ciśnienia, aby na siłę robić coś, wchodzić w jakieś nowe rzeczy tylko po to, aby coś się działo.

Uspokoiła mi się też znacznie nad-odpowiedzialność, czyli przede wszystkim presje rodziców, abym jak najszybciej osiągnął masę różnych rzeczy. Dotychczas w swoim rozwoju się presjonowałem żeby jak najszybciej osiągać swoje cele, bo ja musiałem jak najszybciej stać się człowiekiem idealnym - świetnie prosperującym, mającym super związek i radzącym sobie w każdej sytuacji.

Teraz wrzucam na luz, pozwalam sobie nie wiedzieć dokładnie co do cala, co ja będę robił w życiu zaraz po studiach(i tak się dużo jeszcze zmieni przez te 1,5 roku). I nagle odkrywam, że ja nie mam za bardzo czym się stresować na chwilę obecną. Rzeczywistość staje się cudownie stabilna i spokojna, a ja korzystam z dodatkowych możliwości tego stanu - pełnego odprężenia się, pogłębiania w sobie pozytywnych odczuć i wyraźniejszego widzenia swojego wnętrza. Teraz kiedy mnie nie rozprasza to co jest na zewnątrz - mogę się zatopić w sobie i na spokojnie, bez pośpiechu odkrywać siebie i to co Bóg ma dla mnie każdego dnia - kawałek po kawałku. Żadne emocje nie są warte rezygnacji z tego wspaniałego stanu :)

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-01-06, 23:24:31 »
Witek
Ja miałem przez wieki problem z tym, że mnie umiałem cieszyć się codziennymi, zwyczajnymi doswiadczeniami, bo one mnie nudziły. Chciałem, by działy się nadzwyczajne rzeczy i dlatego wpadałem w różne tarapaty. Czasem do granic wytrzymałości. Wiele mi z tego przeszło, ale przydałoby mi się więcej akceptacji spokoju, harmonii, zwyczajności.
Dzięki, przyjrzę się temu lepiej.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2012-01-06, 23:13:13 »
Można sobie spojrzeć wtedy, jakie są tak naprawdę te silne wrażenia itp., czy w praktyce - to to o co nam chodzi? Jak się tak trochę popatrzy co się przeżywa to łatwiej się rozstać z tym:)

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-01-06, 23:08:25 »
BlackRose
Dobry tekst.

Ja zacząłem pisać afirmację, że czuję się dobrze, bezpiecznie i w porządku kiedy jest cisza i spokój, i po 5 dniach przestałem, bo jeszcze nie jestem gotowy na taki spokój. Pojawiła się cała lawina zachłanności na silne wrazenia, niemozność wykonywania codziennych czynnosci-brak cierpliwosci, pośpiech.

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-01-05, 11:32:25 »
Amelka,

ja też do pewnego okresu nie potrafiłam zupełnie odpoczywać, być tu i teraz a o relaksie już nie wspomnę. Ciągle byłam skupiona na tym co trzeba zrobić co osiągnąć. Za tym siedzi duże poczucie zagrożenia i prawdopodobnie wzorce bezradności, które nakręcają poczucie - że muszę coś robić, inaczej stanie się coś, lub będę w takim a nie innym położeniu, które nie jest dla mnie korzystne. Ta nerwica odpuściła mi w dużym stopniu gdy zaczęłam dawać sobie prawo do popełniania błędów, zmęczenia itp.

Mam prawo do pomyłek i błędów. Mogę się uczyć.
Jestem w porządku gdy odpoczywam i robię to co lubię
Jestem bezpieczna z moimi emocjami i odczuciami w ciele
Moja przyszłość jest bezpieczna.

Warto ustalić co jest przyczyną tak silnych emocji i nieumiejętności pozostawania tu i teraz i na przytomne zajęcie się swoim rozwojem. Nerwica nerwica...

Amelka, piszesz o tym, że uciekasz przed pracą nad sobą. Krótki teścik skojarzeń:

Gdy myślę o pracy nad sobą to czuję...
Gdy myślę o pracy nad sobą to mysle...

Gdy myślę o pracy nad sobą to zawsze chce ..
Gdy myślę o pracy nad sobą to zawsze musze ..
Gdy myślę o pracy nad sobą to nigdy ...
Gdy myślę o pracy nad sobą to nie moge ..
W pracy nad sobą liczy się...
W pracy nad sobą najważniejsze dla mnie jest...

Zawsze gdy mam pracować nad sobą, to wymagam od siebie tego, aby...
W pracy nad sobą najbardziej boję się tego, że...

Nauczona jestem aby wymagac od siebie...
Rodzice wymagali ode mnie tego abym...
Najczesciej przymuszano mnie do...

Gdybym miała nic nie robić i odpoczywać to czułabym, że...
Na co dzień nie pozwalam sobie na odczuwanie...
Tak naprawdę najbardziej potrzebuję...

Pracując nad sobą czuję, że muszę uciec od...
Najbardziej boję się zrozumieć, doświadczyć...

Nauczyłaś się być niespokojną. Kto Cię nauczył takiego nienaturalnego sposobu funkcjonowania? Popatrz na rodziców, czy potrafili usiedzieć w miejscu, zastanowić się. Zaobserwować co znajduje się wokół. Uważność i spokój, a tym samym możliwość na prawdę skutecznej pracy nad sobą tu i teraz są możliwe, gdy popracuje się nad poczuciem bezpieczeństwa, ufności do siebie, bo to jest istotne przy nerwicy - "Mogę mieć zaufanie do siebie i do swojego życia", "Ufam, że moje wybory są dobre","zasługuję na zaufanie, jestem osobą godną zaufania", a także globalnie podnieść samoocenę, która gdy jest zaniżona nie pozwala odnieść się zdrowo do teraźniejszości. Ciągle czeka się na coś czego można dokonać w przyszłości, bo będzie lepsze czy istotniejsze, a tym samym wpłynie na chwilę obecną.





Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-01-05, 00:07:18 »
BlackRose

swiete slowa. Ubolewam nad moim oporem przed praca nad soba. Tak jak bardzo tego pragne i potrzebuje, tak samo bardzo uciekam przed tym. Albo sobie musze zrobic herbate, albo gdzies zadzwonic, albo cos przeczytac, uff. Nie wiem jaka afirmacja zwalczyc ten opor. Pozdrawiam

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-01-04, 23:10:59 »
"Niektórzy popełniają błąd życia w przyszłości. Snują nieustanne marzenia: 'Kiedyś zacznę nowe życie". Wtedy teraźniejszość też przechodzi koło nosa. Nowe życie nie zaczyna się od zmiany otoczenia, tylko od zmiany perspektywy. Musisz nauczyć się uważnie obcować przede wszystkim z tym, co znasz"

Tak samo jak z kreacją lepszej jakości życia - będę szczęśliwy gdy otrzymam to lub tamto, gdy znajdę się w jakiejś sytuacji. Grunt to poczuć się na co dzień jakby już się to miało, lub doświadczało wymarzonego otoczenia, warunków ; ) Inaczej wszystko odsuwa się na dalszy plan i o radości wynikającej z prawdziwego spełnienia możemy jedynie poczytać w dobrych książkach.

Artykuł fajny, z energią lekkości, a jednocześnie dobitnie przedstawia zagadnienie. Dla mnie wciąż skupienie się na obecnej rzeczywistości jest trudne i gdzieś odlatuję ;)



hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-01-04, 12:18:08 »
Remedium na znudzenie, znużenie, brak radości, szczęście przytrafia się tylko innym, przekonanie, ze nie ma nic ciekawego w życiu, w świecie, dookoła, że wszystko się już widziało. Ciekawy artykuł i wartościowy temat :):

 "Bo za twoje znudzenie nie odpowiada rzeczywistość, tylko to, że nigdy się jej uważnie nie przyjrzałeś. Wrota twojej percepcji są przymknięte. Masz zaparowane okulary, pomazane błotem. I mówisz: 'Wszystko, co widzę, jest takie samo'. A może po prostu wyczyść sobie okulary.
Kiedy pierwszy raz pojechałem nad Biebrzę oglądać ptaki, wszedłem na punkt obserwacyjny, wziąłem lornetkę i po chwili obwieściłem: 'Niczego tutaj nie ma'. Doświadczeni ornitolodzy tarzali się ze śmiechu. 'Zacznij patrzeć uważnie' - poradzili. I rzeczywiście, okazało się, że na tych mokradłach dookoła są dwa cietrzewie, siedem czapli, trzy orliki i mały krogulec. Kiedy jechałem tam po raz dziesiąty, już bez lornetki widziałem, że łąka pulsuje życiem. ".

"Niewiedza, ignorancja mają dobrą stronę - entuzjazm, witalność. Jak wydasz pierwszy tomik poezji, to jesteś o 6 rano pod księgarnią. Cieszysz się. Kolejne takie doznania to już nie jest to. W końcu - dla niektórych ludzi - 'życie staje się równiną bez zdarzeń'. Nawet jak dostanę Nagrodę Nobla, to co z tego? Moja ulubiona fraza na ten temat padła z ust holenderskiego naukowca. Odebrał Nobla, dziennikarz go pyta: 'Co to dla pana oznacza?'. 'Nic - odparł. - Co mi z Nobla, jak za kilka lat i tak będę pod ziemią'."

"Sekret leży w naszej uwadze i koncentracji. Prof. Jon Kabat-Zinn, który wymyślił terapię opierającą się na buddyzmie, tę zdolność koncentracji nazywa 'mindfulness', czyli uważność. Uważność człowieka wyzwala. Jakość twojego życia bardzo by się podniosła, gdybyś umiał podążać uwagą - chwila po chwili, w pełni skoncentrowany - za tym, co się dzieje. Dzięki uważności nic nie blaknie. Siła wydarzeń jest większa, rzeczy - bliższe, pełne sensu i kolorów. Patrzysz na znane przedmioty tak, jakbyś widział je pierwszy raz."

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,10886817,Zachwyt_nad_falda_spodni.html?as=1&startsz=x