To już chyba Witek kiedyś pisał, że nie ma sensu porównywać wyników badań pochodzących od różnych osób.
No i nie ma co się przejmować wynikiem - kilka ERDów w te czy we wte - co to jest wobec całej wieczności na rozwój?

Osobiście myślę, że postępując w zgodzie z naukami Leszka i szczerze wobec siebie każdy jest w stanie w tym życiu (chyba że zamierza wykitować w ciągu kilku lat) osiągnąć ten najwyższy pułap świadomości jaki kiedykolwiek posiadał (czyli dla aniołków będzie to pewnie koło 30-30kilku ERD) i ugruntować się na nim na tyle, aby już nie poszybować w dół.
Dalszy rozwój, zawierający wchodzenie na płaszczyzny których się nigdy nie znało, aż do oświecenia może być dużo bardziej czasochłonny, ale grunt że dzięki oczyszczaniu intencji, które tak tutaj wałkujemy - ten ostatni odcinek może być już całkowicie spokojny, bezpieczny i pozbawiony pułapek doprowadzających do upadku.
ERD to rzecz drugorzędna. Najważniejsza jest ta świadomość tego, że się pozbywamy naprawdę ciężkich obciążeń, które zatruwały nam życie przez nawet tysiące lat w tak krótkim czasie (nawet kilka lat pracy to jest wciąż mało). Tak więc nawet jak w trakcie procesu spadnie ERD o kilka i zaliczymy nawet kilka lat spadku, to jest nic w skali całego naszego istnienia. To jest tylko niewielkie odchylenie spowodowane intensywnością pracy. Nie ma najmniejszego powodu do zmartwień

No chyba, że taki, a nie inny wynik jest wynikiem upartego szybowania ku dnu, ale to już każdy sam musi sobie odpowiedzieć jak to jest.

W końcu ERD nie uwzględnia wielu rzeczy i taki sam wynik u dwóch osób, wcale nie oznacza że mają przed sobą porównywalnie długą drogę.