Leszek
Afirmacji w praktyce Buddy to chyba w ogole nie bylo, ale sens tamtego zdania jest zrozumialy. Nie trzymal sie kurczowo czegos. Jak pisalem cos o emocjach, co za bardzo nie odbiegalo od emocjonalnej vipassany, to pisales, ze to glupoty, nie wiem dlaczego.
"Prawo karmy" zaklada ze cos wyzszego powstrzymuje kreowanie naszej rzeczywistosci, jak bagaz przenoszony z zycia do zycia, bo swiadomie nie dalibysmy sobie raka, czy czegos, takie usprawiedliwienie. Moze czasem jak przypominasz sobie "karme" z poprzednich wcielen, sa to symboliczne, zrozumiale dla Ciebie wizje odnoszace sie do Twojego obecnego istnienia. Moze sam to sobie wybrales na to zycie, zeby takiej perspektywy doswiadczyc. Moze Bogu, obojetnie jak go nazwac, sluzy poznanie wszystkich punktow widzenia wszystkich perspetyw. A my sami nim jestesmy, jego czescia przez nasze "wyzsze ja". Skoro my sie rozwijamy, to i rozwija sie "Bog", Zrodlo, Absolut, Uniwersalna Swiadomosc, czy jak to sobie chcesz nazwac. Bo inaczej po co bysmy w ogole istnieli? Karma to jest tylko ludzka koncepcja probujaca cos wytlumaczyc, byc moze przestarzala koncepcja i ograniczajaca rozwoj. Nasze mysli przyciagaja, tworza nasza rzeczywistosc i nie podlegaja one zadnej ocenie przez Boga, czy karme.
Byc moze, nie wiem wszystkiego na pewno i nie chce Cie przekonywac, a jedynie pisze.
