Autor Wątek: Seks  (Przeczytany 181599 razy)

furyah

  • Wiadomości: 571
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-04-12, 10:35:29 »
wręcz odcięty a to przez bezmyślne machanie wahadłem ATL. Tak tak - nie zartuję - to długa historia ale żona pragnąc się odciąć od nawiedzających ją destrukcyjnych energii tak działała tym wahadłem że pocięła wszystkie więzy uczuciowe między nami.

to tak łatwo można różne rzeczy poodcinać?

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-04-12, 00:15:07 »
Mniejsza o to.

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-12, 00:06:55 »
Cytuj
Dla mnie męskość to rozumienie kobiet, choc nie jest to rozumienie głową :)   

Że łot ???

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-04-11, 23:45:15 »
Cytuj
Stąd oczywisty wniosek, że "pierdolec" nie jest z powodu "nieprzeczyszczonego komina".
To je męski sposób postrzegania sprawy

Nie mylmy męskości z przekonaniami, o głębi typowej dla "męskich" spotkan przy piwku (alez mnie zawsze denerwuje utozsamianie tego typu klimatow z meskoscia toz to czyste pedalstwo*)
 Samo słowo pierdolec w odniesieniu do tych kobiet nie tyle ukazuje jakąś prawde jak to napisal Kornel, a zdradza silny negatywny ładunek emocjonalny , nieuzdrowiony stosunek i brak  zrozumienia. Dla mnie męskość to rozumienie kobiet, choc nie jest to rozumienie głową :)
*nie mam nic do homoseksualistow, kazdy przechodzi przez faze zainteresowania ta sama plcią w wieku nastoletnim , ale z tego sie wyrasta ;) /dlugo by tlumaczyc o co chodzi ;)/ denerwuje mnie po prostu podejscie do kobiet z poziomu przepychajacych sie w szatni gowniarzy i utozsamianie tego z meskoscia, męskosc to bardzo konkretna energia
« Ostatnia zmiana: 2015-04-11, 23:54:46 wysłana przez medżikowsky »

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-11, 20:25:26 »
Kornel,
"Wspólpokoleniowcu" = Generation- mate ;)
Cytuj

Tess muszę Ci powiedzieć ze podziwiam Twój styl i błyskotliwość wypowiedzi. Serio.
Ten "nieprzeczyszczony komin" to strzał w dziesiątkę. Bo ... patrz wyżej.
Nasuwa się oczywisty wniosek - albo kominiarz za mały i fajtłapa albo komin za wysoki i strasznie wieje tam w górze :) Wyczyścić se ne da.Problem pozostaje i "pierdolec" się wzmaga. Ot co ...

 Dziękuję za miłe słowo :)
Na żywo nie jestem taka błyskotliwa, nie  od razu. Muszę sobie przemyśleć.
 Ale  jak piszę to sobie porządkuję moje myśli.I dobrze mi to robi .
 Oraz  stosuję, "metodę backspace" o której wspominała Maciejka, 
Aaaa lot ! :)

Co do 'komina' to jest to wyrażenie tego faceta, który dla mnie jest ex-. Niestety nie moje. Ale czułam, że zaskoczy ;)
A kominiarz czy jest mały czy duży to nie ma znaczenia.
Byleby fajtłapa nie był ;)

Co do komina to on niech sobie jest jaki chce. Bo ...?
Nie o wyczyszczenie tu chodzi wszak.
Do czyszczenia kominów są 'przyrządy'  ;)

Tu chodzi o ciepło, dotyk, czułość. I to z całego dnia, tygodnia.
A nie tylko "na-minutę-przed".
O porozumienie dusz :)

Czasami mężczyźni mówią, że nie rozumieją kobiet. I dobrze !
I co z tego ? !
Kobiety nie potrzebują być aż tak rozumiane. No cóż,  pełna zrozumienia, kreatywna, z nadawaniem na tych samych falach rozmowa jest bezcenna, but...
 
KOBIETY CHCĄ BYĆ KOCHANE.
I żeby im to OKAZYWAĆ .
A nie żeby  musiały się tego domyślać.

Stąd oczywisty wniosek, że "pierdolec" nie jest z powodu "nieprzeczyszczonego komina".
To je męski sposób postrzegania sprawy.

A co do Koziorożców.
Są uparci jak cholera, fuckt!
I pamiętliwi. Za chiny ludowe nie puszczą w niepamięć niczego. Nie lubią wybaczać.
But(t) ;)
Kobiety Koziorożce to osóbki zadbane, nawet 50+ :)
I jeżeli ty nie jesteś, Kornelu, Skorpionkiem to jest szansa na bara bara do późnych lat.
Bo jeżeli jesteś nim, to będziecie się napierdzielać tak do końca. W sensie kto-kogo.
otoczenie z taką parą szału dostaje - a  oni to uwielbiają. I jeszcze wszystkich wciągają.
Chociaż pogodzenia takiej pary przypominają erupcje kolejnych wulkanów :))

Tak, że nie o komin tu chodzi.

A oto wypowiedź Grażyny Szapołowskiej, pod którą wiele kobiet 50+ mogłoby sie podpisać :)

Cytuj

Grażyna Szapołowska u boku partnera odnalazła spokój i wyciszenie, których od dawna nie zaznała w żadnym związku. "Kobieta, która nie spotka mężczyzny, który ją uspokaja i wycisza - zwłaszcza w moim wieku, kiedy hormony buzują - powinna szukać dalej. Na pewno znajdzie. Mnie się kiedyś wydawało, że nie znajdę. Rozwodziłam się, miałam młodszych mężów. I cały czas szukałam. Ale w żadnym z nich nie znajdowałam spokoju. Wszyscy byli zazdrośni, niesamowicie. O moja karierę, o moich przyjaciół. O mój styl życia. A Eric taki nie jest. Może dlatego, że to Francuz. A może dlatego, ze facet spełniony, znający swoją wartość. Kiedy go poznałam, widział, że jestem taka rozedrgana, szukająca jakiejś przystani. I on tak pięknie wówczas powiedział: "Słuchaj, ja ci niczego nie obiecuję. Ale czy nie chciałabyś ze mną przejść kawałek drogi życia?". Powiedział tak szczerze. Pomrugał tymi swoimi długimi rzęsami. I uspokoił mnie niebywale", wspominała aktorka w jednym z wywiadów
 

I dobrze, że napisałeś :)
Jak się wywiązuje taka fajna dyskusja - każdy coś skorzysta :)
« Ostatnia zmiana: 2015-04-11, 20:37:29 wysłana przez Tess »

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-11, 20:00:38 »
Kornel
Cytuj
I tak sobie myślę - zapytam na forum - czy to jest objaw naturalny i wszystkie tak mają czy tylko bywają wyjątki.
Dla uzdrowienia tego to jest pytanie kompletnie bez znaczenia :-)  znaczenie ma to co przyciągasz i przyczyny tego,
zresztą jest różnica między kimś kto obserwuje a kimś kto widzi coś we wszystkich ...i wciąż to przyciąga i doświadcza, w efekcie odcina się bo nie może tego znieść i nie potrafi zmienić,
A oczywistym jest że  w społeczeństwach są różne mniej lub bardziej powszechne i dominujące wzorce kulturowe rodzinne itp. całe ich bogactwo i różnorodność :-))
Więc w jakimkolwiek temacie również związków i seksu to jest kwestia naszej wybiórczości
postrzegania związanej z pragnieniami i korzyściami na nich opartymi, więc sekret trwałości tkwi w tym że dostrzegane korzyści z bycia razem przeważają nad korzyściami z rozstania, niezależnie od tego czy jest to dobre czy złe dla nas, rozwojowe czy uwsteczniające

Łączenie się i rozstawanie zawsze oparte  jest na pragnieniach, jedne się rodzą inne zanikają, czasem obserwuje się ich konflikt,  działa to jak kolejna przesłona która zmusza do przyciągania, odrzucania , albo nic z tym nierobienia, a że pragnienia podobnie jak i karma często działają z opóźnionym zapłonem więc bywa i tak że przyciąga się i doświadcza to czego się już nie chce
z tą wybiórczością i różnicą między obserwacją a przekonaniami to jest coś jak gorączka złota w ameryce gdzie faceci siedzieli w dziczy nad strumykami czy jak to tam wyglądało i przesiewali kamienie, tych kamieni które odrzucali zawsze było tam o wiele więcej , ale oni nie zrażali się i szukali ,  w efekcie czasem się im udawało znaleźć samorodek a czasem nie, ale od początku wybierali z tego tylko złoto haha - tak samo się dzieje przy wyborze partnerki/partnera, ale też przy  podejściu w związku, gdy zaczyna się nagle dostrzegać więcej kamieni zamiast  skupiać się na tym co dla nas było/ jest złotem, albo okazuje się kolejną iluzją od której się uzależniliśmy , albo gdy traci się wiarę w powodzenie, wtedy zaczynają się schody, podobnie gdy nagle/ po latach  czar pryska i to czy inne złoto przestaje nas kręcić
« Ostatnia zmiana: 2015-04-11, 20:02:45 wysłana przez Frisky »

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-11, 15:27:53 »
Clint
Cytuj
Nie zawsze jest łatwo utrzymać nerwy na wodzy, ale jeśli druga osoba ma takie samo podejście to zawsze się szybko dogadacie, nawet jak puszczą nerwy.


Dobrze, że umiesz zachować te nerwy na wodzy, bo ja się czuję w tym temacie jakbym siedziała na beczce z dynamitem :P

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-04-11, 11:24:41 »
Cytuj
Znasz partnerkę Kornela? Skąd wiesz, że jest cudowną kobietą? Przecież czysto potencjalnie to może być kompletna wariatka niestabilna emocjonalnie i niszcząca wszystko wokół?

To znaczy, że nie należy być czułym wobec niej?
Jenka napisała, że jak zmieni nastawienie to MOŻE zobaczy, że ma cudowna kobiete.
Cały sens i cała przyjemność pozytywnych uczuć wobec innych jest taki, że je mam mimo niedoskonałości/ jazd drugiej osoby, a nie tylko gdy są NIEZDROWO odwzajemnione jak u zakochanych ,a jak coś komuś puści, to jest nagłe przejście w druga skrajność (można się klocić z tym niezdrowo, ale mi to tu pasuje)
To też wynika z właśnego poczucia wartości i zrównoważenia i nie ulegania zaczepkom.
Jak jesteś czuły i to faktycznie "wariatka" , to ona nie wytrzyma i się wyniesie :)
i nadal będziesz sobie mógł odczuwać czułość do niej- na odległość, bo to przyjemne, dla ciebie.

Cytuj
oczywiście że pisząc ten post znałem odpowiedz. Wystarczajaco długo obserwuje ten piękny świat bym nie musiał błądzić jak dziecko we mgle. Wiem że kobieta kochana wystarczajaco często i spełniona seksualnie nie będzie generowała takiego jadu jak ta "nie ruszana".

Tylko nie widać żebyś wiedział, że tej "nie ruszanej" , nie musi odwalać i nie musi produkować żadnego jadu.
Więc jak kobiety bez partnera mogą być spokojne, zadowolone , czułe wobec facetów, to znaczy, że
nie jest tak jak ty to chcesz widzieć i brak seksu nie jest przyczyną.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2015-04-11, 10:21:03 »
Trafiłem na tą dyskusje i rzuciło mi się w oczy kilka rzeczy:

Kornel

To tylko moje osobiste zdanie, ale to co piszesz brzmi jak szukanie wymówek - zwalanie winy na brak seksu czy wahadło jest powierzchowną oceną sytuacji. Po prostu zaniedbaliście swoją relację i nie jesteście wystarczająco szczerzy/otwarci w stosunku do siebie - czego dowodzi choćby fakt, że dyskutujesz o tym na forum, zamiast prowadzić tą rozmowę z nią (tylko ona Ci może wyjaśnić swoje motywy, nikt obcy Ci nie powie co się z nią dzieje, chyba że jest jej terapeutą :P)

Jenka
Znasz partnerkę Kornela? Skąd wiesz, że jest cudowną kobietą? Przecież czysto potencjalnie to może być kompletna wariatka niestabilna emocjonalnie i niszcząca wszystko wokół? Zdajesz sobie sprawę z tego, że broniąc obce kobiety w takich sytuacjach, tak naprawdę bronisz siebie albo z przeszłych sytuacji w relacjach w mężczyznami albo z potencjalnych przyszłych na bazie Twoich wyobrażeń i oczekiwań. A ten mechanizm Ci nie pomaga, tylko stawia Cię w roli ofiary, w groźnym świecie złych mężczyzn, gdzie kobiety muszą być bronione i ratowane przed tymi zUymi samcami. Ewentualnie działa to w drugą stronę, że trzeba uświadamiać tylko zUych facetów jacy są, żeby się w końcu zmienili i samczy świat stał się lepszym miejscem :) To dosyć konkretnie wspiera podtrzymywanie tych negatywnych wyobrażeń.

Karina
Widzisz, to ciekawe - bo jest ogrom facetów, który uważa dokładnie na odwrót - że to oni muszą spełniać milion kobiecych wymagań, gdzie kobieta uważa, że z jej strony wystarczy że jest. I to jest baaardzo powszechne przekonanie, w internecie jest pełno takich prześmiewczych porównań na zasadzie, że jest kilometrowa lista jakie mają wymagania kobiety i krótka lista wymagań facetów (jedzenie i seks). Jest to taka sama bzdura jak ta podana przez Ciebie. Prawda jest taka, że prawie wszyscy mają wygórowane wymagania i płeć nie ma znaczenia żadnego.

Co do presji to ciekawy temat - wg mnie zwyczajni ludzie, w tym kraju, tacy którzy naprawdę sobie nie poukładali w głowie nie są w stanie stworzyć z miejsca związku wolnego od presji i oczekiwań. Prawie każdy ma swoje braki, problemy, zaślepienia, itd. A na początku przecież trzeba poznać tą drugą osobę, zbudować wzajemne zaufanie i bliskość. Można czuć przecież na początku różne wątpliwości, szczególnie jak drugiej osobie coś odwala i nie wiemy jeszcze czy ona tak zawsze czy tylko się z nią coś akurat dzieje, nie wiemy co z tym zrobi w perspektywie długoterminowej, czy będzie to uzdrawiać czy pielęgnować, itd. Na początku nie wiemy tak wieeeeelu rzeczy i to naturalne, że może to budzić lęki, że coś będzie nie tak, że czegoś nie dostaniemy od drugiej osoby, że ten związek nie będzie dawał nam pełnego szczęścia.

I często wtedy chcemy się przekonać jak będzie, zaczynamy wymagać i oczekiwać, chcemy żeby ta druga osoba swoją postawą nas zapewniła, że ona jest zainteresowana nam dawaniem pewnych rzeczy. I to co jest zabójcze dla związku tak naprawdę to bunt drugiej osoby na zasadzie "o nie mój miły, ja się nie dam presjonować, nic nie dostaniesz!) co w zasadzie tylko podsyca konflikt i doprowadza do rozłamu. A tutaj jest wymagane coś większego, potrzeba wzajemnego zrozumienia i wsparcia, ale z poszanowaniem samego siebie. Nie chodzi o to, aby ulegać bezmyślnie presjom. Chodzi o to, że przede wszystkim szczerze i otwarcie rozmawiać. Jeśli druga osoba potrzebuje np. dużo za dużo czułości to raz, że trzeba wyjaśnić swoje własne odczucia w tym temacie, dwa warto dać wsparcie i akceptacje zamiast buntu np. "obecnie nie potrafię dawać Ci aż tyle czułości, ale bardzo Cię kocham, bardzo lubię to robić i chcę robić to jak najczęściej, ponieważ sprawia mi to przyjemność. Zaakceptuj jednak proszę, że mam takie chwilę, kiedy nie chcę lub nie jestem w stanie Ci tego dać". To milion razy lepsze niż "a weź się w końcu za siebie i sam sobie daj tą czułość, bo nie będziesz wiecznie na mnie wisiał". Dlaczego? Ponieważ druga opcja to emocje wywałkowe, które ranią, nawet jak są uzasadnione, a pierwsza opcja pozwala zachować wolność, do niczego nie zmusza, ale jednocześnie daje partnerowi to czego potrzebuje, bez kosztów własnych (chyba, że gościa się nie kocha i wcale nie sprawia przyjemności tulenie go :D). Nie zaszkodzi też czasem ulec i dać drugiej osobie to czego potrzebuje, jeśli nas to nie kosztuje tak wiele, a szczególnie wtedy kiedy widzimy, że sami mamy jakieś zamknięcie w temacie (ograniczanie się w dawaniu czułości)

Nie można partnera traktować jak wroga, który chce źle, który chce nas wykorzystać/użyć. To jest chore. Jeśli jesteśmy z kimś to mu ufamy, że chce jak najlepiej dla siebie, dla mnie mnie, dla nas. Inaczej jaki miałoby to sens? I jeśli partnerka mnie rani w jakiś sposób, presjonuje czy coś takiego, to dlatego że sobie z czymś nie radzi - a więc tym bardziej potrzebuje miłości i zrozumienia, a nie buntu i pretensji! Nie zawsze jest łatwo utrzymać nerwy na wodzy, ale jeśli druga osoba ma takie samo podejście to zawsze się szybko dogadacie, nawet jak puszczą nerwy.

Tak samo jak postawa "należy mi się" szkodzi związkowi, tak samo szkodzi postawa "nie należy mu się". Droga środka zawsze najlepsza :)

To wszystko działa również w kwestii seksu, kiedy jedna osoba chce, a druga już nie bardzo, więc przemyślenia jak najbardziej na temat :)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-11, 09:12:51 »
Własnie to poczucie, że "należy się" jest zabójcze dla związków. Niestety ja akurat obserwuje, że mężczyźni w Polsce mają jakieś nierealne oczekiwania do kobiet, bo ..... mamusia tak go nauczyła, że on ma wymagać, a ona zasuwać. Jak odczuwam jakąś presje na sobie związaną z oczekiwaniem to natychmiast się zamykam. I pan najczęściej odchodzi w poczuciu, ze jest niekochany, bo to kobieta ma mu dać, ma go kochac, a nie on sam siebie.
A w Polsce to juz chyba osiągnęło jakieś apogeum, że mężczyźni wymagają od kobiet, a kobiety wymagaja od siebie. Masakra :(
« Ostatnia zmiana: 2015-04-11, 09:17:37 wysłana przez Karina »

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-04-11, 08:18:39 »
Kornel
To tak jakbyś napisał, że cała złość i napięcia w kobietach są związane z seksem. Nawet dobrzy seksuolodzy nie wpadli na taki pomysł.
Szukaj głębiej przyczyn jeśli chcesz uzdrowić temat.






JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-04-11, 07:53:12 »
Kornel, a jednak NIC nie pojmujesz : "kochana często"?! "spełniona seksualnie"?! "nie pozwoli się KOCHAĆ"???!!! O czym Ty piszesz?
A potem zdziwienie, że "JUŻ nie mam czułej kobiety", a może "NIGDY taka nie była". No to jak: już czy nigdy?
"Czułość i troskliwość to jej się należy" - no pewnie, że się należy!

Ech, chłopy...jeszcze trochę i wszyscy przejdziecie na Islam :(

Kornel

  • Wiadomości: 304
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2015-04-11, 00:28:30 »
JenKa - oczywiście że pisząc ten post znałem odpowiedz. Wystarczajaco długo obserwuje ten piękny świat bym nie musiał błądzić jak dziecko we mgle. Wiem że kobieta kochana wystarczajaco często i spełniona seksualnie nie będzie generowała takiego jadu jak ta "nie ruszana". Moja nie da i nie pozwoli się kochać- to taki upór  i zatwardziałość typowego koziorożca. A jak widzi ze druga strona ma to w czterech literach to wzmaga swą wsciekłość bo nie o to przecież jej chodziło. I jeszcze... ja już nie mam czułej i trosklwej kobiety. Nigdy taka nie była. Zawsze uwaza ze czułość i trokliwość to jej się należy a nie ona ma tym emenować.

Tess muszę Ci powiedzieć ze podziwiam Twój styl i błyskotliwość wypowiedzi. Serio.
Ten "nieprzeczyszczony komin" to strzał w dziesiątkę. Bo ... patrz wyżej.
Nasuwa się oczywisty wniosek - albo kominiarz za mały i fajtłapa albo komin za wysoki i strasznie wieje tam w górze :) Wyczyścić se ne da.Problem pozostaje i "pierdolec" się wzmaga. Ot co ...
« Ostatnia zmiana: 2015-04-11, 00:31:41 wysłana przez Kornel »

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-10, 22:30:16 »
Kornel,
A mogę się przyznać, że to mnie ubawiło ? ;)
W sensie, że "pierdolec" jest spowodowany, jak to mawiał mój ex, "nieprzeczyszczonym  kominem" ? :))

Cytuj
I tak sobie myślę - zapytam na forum - czy to jest objaw naturalny i wszystkie tak mają czy tylko bywają wyjątki.
Czy wszyscy faceci tak sobie TO tłumaczą ? Czy tylko niektórzy ?

PS, co do kobiet, "teoretycznie nieruszanych" - bywają wyjątki ;))

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-04-10, 10:58:22 »
Kornel, przecież ty sam już sobie na to pytanie odpowiedziałeś - i nie ma to nic wspólnego z byciem "ruszaną". Przeczytaj swój wpis tak ze 100, a jak trzeba to i 1000 razy, to może ZOBACZYSZ. A najlepiej przestaw się na inne wibracje (tak ze dwa piętra wyżej), to nagle okaże się, że masz w domu cudowną, czułą i troskliwą KOBIETĘ. I tyle na temat.