Autor Wątek: Seks  (Przeczytany 180957 razy)

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-12, 20:54:07 »
medżik
Ale co mają niewinne fantazje o kimś do trzeźwości i przytomności (trzeźwego i przytomnego patrzenia na daną osobe w realu  ? )

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-06-12, 09:42:31 »
Cytuj
Co do fantazji to ja sobie lubie pofantazjowac. Niechcial bym i niezamierzam z tego rezygnowac ;p lubie to
Bardzo wazna jest jednak ta trzezwosc i przytomnosc.


Doktor, właśnie ta niechęć do rezygnowania z fantazji jest to podświadome przywiązanie do nieprzytomności, tak więc jak chcesz się pozbyć, to masz jak na dłoni od czego zacząć

Cytuj
że z nikim innym nie będzie mi tak dobrze, bo się czuło bezpieczeństwo i ten luz o którym pisałeś. Grubo się myliłam. Okazało się że może być dużo, dużo, dużo lepiej. Pomijając więc harmonię, stopień przyjemności w seksie zależy od wielu czynników, od zwykłej otwartości tej osoby, również od jej oczekiwań, od tego czy ona chce coś zmienić, doświadczyć czegoś czego nie próbowała, albo czego nigdy podczas seksu nie czuła, nie przeżywała z poprzednia osobą. A taka osoba nie zawsze jest świadoma tych braków w momencie takiego związku, może sobie z nich zdać sprawę dopiero przy nowym partnerze.

dzięki za podzielenie się Arwena : )

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-06-11, 19:41:34 »
Ja tu nawet nie mówię o żadnej czysto fizcznej technice czy orgazmach, choć tez ich brak wydaje mi się u kobiety
jakimś sygnałem , że nie wszystko jest jak powinno,  bo nie wierzę, że są one w jakiś sposób nie doskonałe na poziomie fizycznym.

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-06-11, 19:35:25 »
Już nie jestem. M.in. przez ten seks, który technicznie był ok, ale "czegoś" brakowało. Nie ilość, ani jakość orgazmów się liczy. No, ale niestety większość mężczyzn tego nie pojmuje.
Jak już znajdziesz ten swój brakujący element to zrozumiesz - więc powodzenia :)

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-06-11, 18:53:50 »
nie przypominam sobie takich sensacji ; ) poza tym u kobiet podniecenie objawia się inaczej, a mówisz chyba o fizjologii, a nie o duchowej energii
rozumiem, że nie masz takich problemów, ale ty jesteś z jedną osobą, przez tyle lat i pewnie nadal masz zamiar z nim być , wiec jak mogłabyś mieć ? to tak jak ktoś zakochany nie ma problemu z uczuciami , samoocena nie wywala o ile partner akceptuje .

to co ja zauważyłem, to to, że dla pewnej grupy kobiet jakość seksu może nie mieć znaczenia... bo wogóle seks sam w sobie dla nich nie ma znaczenia i jest jakby tylko narzędziem , drogą do doświadczania bliskości i "miłości", pogłębiania przywiązania itp itd i po prostu jak beznadziejnie by nie było, to zaakceptują wszystko, dla tych uczuć na poziomie serca, jednak interesują mnie kobiety, dla których ta płaszczyzna jest istotna

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-06-11, 18:34:12 »
"Będącej skutkiem wspólnej praktyki" - no, teraz to mnie dopiero rozbawiłeś :)))
A co ma do tego praktyka??? Toć to nie nauka działania roweru!
Albo jest to COŚ,  albo nie ma - i dopóki nie poczujesz, to się nie dowiesz.
Ale nie wiem czy zdarza ci się czuć energię wokół siebie, tak, jakbyś miał na skórze miliony rzęsek przenikających poza ubranie i w obecności tej wyjątkowej osoby czujesz ją całym sobą?

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-06-11, 18:17:51 »
JenKa , nie oburzam się , choć nie bardzo rozumiem Twoj post, poza potwierdzeniem słów Clinta
czyli podsumowując, u Ciebie po kilkunastu latach z jednym facetem, nie ma żadnej róznicy w jakości seksu , będącej skutkiem wspolnej praktyki , ok :)



Arwena

  • Wiadomości: 203
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-11, 18:06:13 »
Głównie to chodzi mi nie tyle o samo doświadczenie, co o to, w jakim stopniu się te osoby znają od tej strony,
i doświadczenie ze sobą. Ale ogólnie to masz racje, że zadowolenie nawet seksualne jest emocjonalne... dzięki za odp..
ale uściślając, ogólnie to jest dla mnie absolutnie jasne, że jak bym był na poziomie błogości, z harmonizująca partnerką, to by nie było problemu i to czego ona doświadczyła wcześniej nie miało by znaczenia, jednak nie jest tak, będąc uwarunkowanym interesuje mnie jednak ten aspekt doświadczenia wieloletniego - ma znaczenie czy żadnego.

Nie mam zbyt wielkiego doświadczenia, ale mogę napisać, że mój pierwszy poważny związek trwał 3 lata, były to moje pierwsze doświadczenia seksualne, jego też. Byliśmy pod pewnymi kątami harmonijni, jednak na tamtym poziomie nie potrafiliśmy z tego dobrze korzystać i oddalaliśmy się od siebie zalewając się ciężkimi wzorcami, czy odgrywając jakieś role. Wydawało mi się wtedy, że seks nas satysfakcjonuje, choć teraz wiem, że na pewno nie było w tym dopełnienia. Wcześniejsze doświadczenie nie miało żadnego znaczenia. Nie zauważyłam tez żeby nasze chęci zbliżania się do siebie malały jakoś drastycznie, były przez te lata raczej na stałym poziomie. Oddalaliśmy się od siebie na innych płaszczyznach, wylewaliśmy na siebie emocje i ogólnie nie układało się nam, wiec pod koniec siłą rzeczy było tego mniej.

Po zakończeniu związku byłam pewna – nie opierając się na harmonii i dopasowaniu tylko, tak jak chciałeś, na wspólnym doświadczeniu i przeżywaniu tego razem – że z nikim innym nie będzie mi tak dobrze, bo się czuło bezpieczeństwo i ten luz o którym pisałeś. Grubo się myliłam. Okazało się że może być dużo, dużo, dużo lepiej. Pomijając więc harmonię, stopień przyjemności w seksie zależy od wielu czynników, od zwykłej otwartości tej osoby, również od jej oczekiwań, od tego czy ona chce coś zmienić, doświadczyć czegoś czego nie próbowała, albo czego nigdy podczas seksu nie czuła, nie przeżywała z poprzednia osobą. A taka osoba nie zawsze jest świadoma tych braków w momencie takiego związku, może sobie z nich zdać sprawę dopiero przy nowym partnerze. I wtedy jest pole do popisu;)

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-06-11, 18:03:18 »
Medżik, umarłam :D :D :D
Wybacz, ale leżę i kwiczę, bo jak słyszę, albo czytam takie teksty, to już tylko śmiech mnie ogarnia. Pewnie się teraz oburzysz, jakim prawem?! Ano nascie lat w związku ... chyba daje mi takie prawo ;)
I powiem ci, że najbliżej prawdy jest Clint pisząc o harmonii na wszystkich płaszczyznach. Jeśli zabraknie jednego elementu, to nawet znajomość Kamasutry nie pomoże. Pożądanie to nie miłość. Ale szukaj, eksperymentuj, tabu nie ma - co najwyżej usłyszysz później "bo ja tak udawałam, żeby ci było przyjemniej" ;)))

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-11, 15:52:43 »
aha okej. Taka decyzja wymaga pewnej swiadomosci tez i otwartosci bo ja czesto tez tak mowie sobie ze decyduje sie na cos a powtarzam stary schemat. Tak jakby nie robie tego z moca przekonaniem i to wtedy niedziala.
Co do fantazji to ja sobie lubie pofantazjowac. Niechcial bym i niezamierzam z tego rezygnowac ;p lubie to
Bardzo wazna jest jednak ta trzezwosc i przytomnosc. Patrzenie na kobiety facetow czy partnera badz partnerke na trzezwo,nie uleganie manipulacjom.
 Ostatnio mialem dosc bolesna lekcje bo bylem zaslepiony na jedna dziewczyne
« Ostatnia zmiana: 2014-06-11, 15:59:55 wysłana przez Doktor-X »

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-06-11, 14:44:16 »
Ontoja
Zdradzil bys w jaki sposob sie tego nauczyles ? Pisales na to jakies afirmacje ?
Da sie do teego dojsc domowymi sposobami ?

Mnie pomogło zdecydowanie o tym, że wybieram to co dla mnie dobre. Po tym przeszła mi nawet chęć na fantazjowanie o innych facetach (a przynajmniej bardzo szybko znika jeśli się pojawi ;))

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-11, 14:36:45 »
Ontoja
Zdradzil bys w jaki sposob sie tego nauczyles ? Pisales na to jakies afirmacje ?
Da sie do teego dojsc domowymi sposobami ?

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2014-06-11, 13:37:57 »
ontoja
Dla mnie jest to harmonijne połączenie serca ze świadomością i optymalną drogą życiową, a nie kalkulacja:)
« Ostatnia zmiana: 2014-06-11, 13:41:51 wysłana przez Sylvia »

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-11, 12:21:26 »
Ja jakiś czas temu nauczyłem się patrzeć trzeźwo nawet na osoby którymi się zafascynowałem ,potrafiłem bez poczucia straty z czegoś zrezygnować bo widziałem ,że to dla mnie nie korzystne .Trochę brzmi jak kalkulacja logiczna tam gdzie powinny w grę wchodzić uczucia ale myślę ,że to jest o.k.To ,że się w kimś zakochamy nie znaczy ,ze to dobra osoba do związku .

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-06-11, 12:10:44 »

***
OK Edyta, a że tak drąże to spytam, skąd to info o 2 latach ? to jakas reguła ? że związki z "zauroczenia" sie rozpadaja po 2-4 latach to ok, ale mówimy o dłuższych , większośc związkow jest raczej mało harmonijnych energetycznie, ludzie czy nawet UA, często nie przejawiają zwyczajnie tych pierwotnych energii tylko jest jazda po wzorcach, a pociąg seksualny jest jednak u każdego, nawet w nieharmonijnych związkach , dane statystyczne co do częstotliwości są przy tym dośc wysokie

małżeństwa w naszej kulturze to tez inny problem , pytam chyba jednak o młodych, względnie zadowolonych
po latach podobno wyłazi to zamknięcie katolickie na seks, gdy emocje opadaja, tak mi regreser kiedyś powiedzial

jakimś ekspertem nie jestem w tych sprawach :) ale kiedyś czytałam że po ok. 2 latach przestają się wydzielać jakieś hormony w mózgu które wywołują stan zakochania stąd może tak się utarło że to 2 lata , choć może być to też kwestia indywidualna

badacze stwierdzili że w rzadkich przypadkach ( mniemam że właśnie harmonijnych par) po tych teoretycznie 2 latach zaczynają się wydzielać inne hormony powodujące przyjemność z bycia razem