Pierwsze co mi podpowiedziała moja podswiadomosc to jest 'wstyd', lęk przed wyrażeniem się.
Jak byłem mały zawsze każdy na mnie zwracał uwage że jestem ładniutki, sliczniutki itd, w rodzinie też mnie zawsze komentowali, a dwadziescia lat pózniej zapragnałem stać się niewidzialny.
Mam blokade przed wyrażaniem się, tym jakim naprawde jestem, przed postawą, przed głosem, przed tym jaki jest seks, odrazu włacza mi sie myslenie (o boże, co ona sobie pomysli, nie tak powinienem sie zachowywać itd) tzw "głosy rodzicielskie", kurcze, własnie sobie uswiadomiłem że pisząc, jest mi o wiele łatwiej wydobyć to na powierzchnie niż samemu pogrązając się w rozmyslaniach.
Drugą rzecza, dosc istotną jest to że bardzo pociaga mnie adrenalina i ryzyko a mało to co sprawdzone i "wybadane", dlatego boje się, że im dłużej bedziemy ze sobą przebywac, tym gorzej będzie z moim popędem.
Jako że ten pierwszy aspekt jestem w stanie jeszcze pojąc i zastosowac wobec niego odpowiednie srodki, tak tego drugiego jestem kompletnie nieswiadomy, choc wiem, że jest on dosyc powszechny (spotykanie-zaliczanie-porzucanie)..
Hm, ma ktoś pomysł jaką autoterapie zastosowac ? I tu raczej pytanie głownie do panów..
może jakieś materiały z którymi powinienem się zapoznać ?
Jestem swiadom tego mechanizmu ale za chiny nie wiem od której strony się za niego zabrac.