Autor Wątek: pytania w temacie DDA  (Przeczytany 9653 razy)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-12, 16:51:58 »
Może się wydawać, że to nie ma końca, ale w praktyce to jest po prostu bardzo złożony proces, obejmujący ogromną ilość różnych aspektów i kończący się w najlepszym razie na progach oświeceniach. Na szczęście przyjemnie się robi już dużo wcześniej, a potem tylko ten poziom i intensywność przyjemności wzrasta. :)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2011-12-12, 16:35:37 »
Feli,

to wszystko wiadomo, że siebie trzeba pokochać, ale w praktyce to się okazuje, ze to jest praca bez końca, bo ciągle odsłaniają się z nieświadomości kolejne wzorce i uczucia w różnych kwestiach do pokochania.;)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2011-12-12, 11:58:58 »
Karina,
"Jak była ostatnio na technice uwalniania to gościu prowadzący powiedział, że najlepiej jest uwolnic sie od potrzeby miłosci tzn. (poczuć gdzie masz tę potrzebę, poczuć bardziej i najbardziej jak sie da, a później spytać się, czy mogę sie uwolnić od potrzeby miłości ? - mogę - kiedy ? - teraz. I uwolnić, ale nie jestem pewna czy można tak po prostu uwolnić sie od potrzeby miłości, w końcu nie jestesmy cyborgami, to jest chyba jedna  z najbardziej podstawowych potrzeb."

Grażynka dobrze to ujęła ("Problem w tym, że tej miłości szukamy na zewnątrz. Jeśli mamy miłość w sobie, to znika potrzeba miłości i rozpaczliwe jej poszukiwanie").

Dodam jeszcze, że chodzi o to, że możesz albo chcieć (pragnąć) miłości albo kochać (czyli "mieć" miłość). Albo jedno albo drugie. Nie da się mieć dwóch jednocześnie.
Jeśli masz usilną potrzebę miłości (desperacko jej pragniesz), jeśli chcesz by dawano Ci miłość, to na czym się koncentrujesz?
Na braku, który chcesz zapełnić tą miłością, uwagą z zewnątrz. A ponieważ to, na czym się koncentrujesz wzrasta, to dostajesz więcej braku, więcej pragnienia, tęsknoty itd.
Natomiast kiedy kochasz, koncentrujesz się na tym czego masz w wystarczającej ilości (a nawet nadmiarze), jesteś gotowa się tym dzielić, bo wiesz, że Tobie nigdy tego nie zabraknie. I dopiero wtedy czujemy, jaką miłość jest niesamowitą przyjemnością. Wtedy znika wszelkie chcenie, pragnienie, potrzeba, bo to już masz i czerpiesz z tego radość i przyjemność. Nie ma w tym miejsca na żaden brak.
I wtedy też pojawiają się wokół Ciebie ludzie kochający, bo przecież podobne przyciąga podobne.

My w środku mamy już tę miłość, której tak nam "brakuje", ale w ferworze poszukiwań miłości na zewnątrz zupełnie o tym zapominamy.
Chodzi o to, żeby przestać się skupiać na tym, "jaka to ja jestem biedna i niekochana", tylko dać sobie, a potem i innym miłość :)
« Ostatnia zmiana: 2011-12-12, 12:04:24 wysłana przez Felicite »

Grażyna Anna

  • Gość

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2011-12-12, 09:26:06 »
Karen Herney:
"Uproszczony schemat błędnego koła, wynikającego z różnych elementów neurotycznej potrzeby miłości, można przedstawić następująco: lęk - nadmierna potrzeba miłości wraz z żądaniem miłości wyłącznej i bezwarunkowej (nasilenie indywidualne) - poczucie odtrącenia w wypadku niespełnienia tych żądań (np. wobec rodziców, którzy nie chcą, odmawiają okazać miłość, tak jak dana osoba tego potrzebuje) - reagowanie na odtrącenie intensywną wrogością (np. odczuwanie nienawiści wobec rodziców) - konieczność wyparcia wrogości w obawie przed utratą miłości (szczególnie u dzieci, które nie umieją sobie jeszcze radzić z takimi emocjami - mogą wytworzyć w sobie wtedy poczucie winy i oskarżać siebie o to, że to one są przyczyną braku miłości ze strony rodziców) - napięcie wynikające z niejasnego uczucia wrogości i złości - wzrost lęku - wzrost potrzeby bezpieczeństwa ..."

I nerwica gotowa.

To w nawiasach, to mój dodatek.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2011-12-12, 08:39:49 »
"Nie za bardzo to rozumiem, trzymam się rękami i nogami potrzeby miłości, no bo przecież o miłość mi chodzi!"

Trzymasz się tej potrzeby tak mocno, bo nie została ona zaspokojona w dzieciństwie. Nie dostałeś jej wtedy tyle ile potrzebowałeś i teraz, tak jak dziecko szukasz jej na zewnątrz.

Praca z wewnętrznym dzieckiem się kłania ;)))

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2011-12-12, 08:32:49 »
Każdy z nas chce kochać i być kochanym. Jest to podstawowa potrzeba każdego z nas.
Problem w tym, że tej miłości szukamy na zewnątrz.
Jeśli mamy miłość w sobie, to znika potrzeba miłości i rozpaczliwe jej poszukiwanie.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2011-12-12, 08:03:59 »
Jak była ostatnio na technice uwalniania to gościu prowadzący powiedział, że najlepiej jest uwolnic sie od potrzeby miłosci tzn. (poczuć gdzie masz tę potrzebę, poczuć bardziej i najbardziej jak sie da, a później spytać się, czy mogę sie uwolnić od potrzeby miłości ? - mogę - kiedy ? - teraz. I uwolnić, ale nie jestem pewna czy można tak po prostu uwolnić sie od potrzeby miłości, w końcu nie jestesmy cyborgami, to jest chyba jedna  z najbardziej podstawowych potrzeb.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2011-12-12, 07:59:23 »
Też tak mam z potrzebą miłości, ciekawe, ręka w górę kto nie potrzebuje miłości ? .:)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2011-12-12, 00:02:12 »
Porobiłem troche eft od czasu kiedy napisałem posta, dużo ze mnie zeszło a potem wyszło że zawsze czułem POTRZEBĘ MIŁOŚCI, takie DAJ DAJ DAJ DAJ DAJ!!!. I to chyba przytłoczyło moją mamę jak byłem mały i ogólnie psuło relacje. I czułem się winny za tą potrzebę, potem stłumiłem poczucie winy i czułem się w strasznym pacie, bo ta potrzeba o której wiedziałem że jest w głębi wydawała mi się czymś najbardziej naturalnym i słusznym. Dzisiaj zaczynam kwestionować słuszność tej potrzeby. Czy naprawdę jest tak że jak czuję miłość w sobie, traktuję siebie z miłością to nie ma miejsca na potrzeby bo są automatycznie zaspokajane?

W skrócie: Potrzebuję innych żeby mnie kochali, żeby czuć się kochanym. Biorę się za opukiwanie i zobaczę co z tego wyjdzie.


Nie za bardzo to rozumiem, trzymam się rękami i nogami potrzeby miłości, no bo przecież o miłość mi chodzi! Rezygnacja z tej potrzeby to dla mnie jak rezygnacja z miłości, bo przecież zauważam że w innych jest jej sporo! Oh my God, to ja tak funkcjonuję??? Wszystkie moje byłe dziewczyny tak funkcjonowały i mnie tym dobijały!
« Ostatnia zmiana: 2011-12-12, 00:06:00 wysłana przez Sebastian »

Lucjan

  • Wiadomości: 613
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2011-12-11, 23:31:59 »
I jeszcze dorzuciłbym poczucie niewinności w relacjach z innymi i we wszystkim najlepiej :)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-11, 23:21:24 »
Z doświadczenia wiem, że gdy człowiek się izoluje od ludzi z powodu jakiś negatywnych mechanizmów w relacjach z innymi, to z czasem ten lęk/niechęć czy co tam się czuje - narasta w głowie, tworząc coraz większe bariery przed innymi ludźmi. To sprawia, że te relacje stają się jeszcze mniej przyjemne, co dalej nakręca potrzebę izolacji i mamy już błędne koło, z którego z czasem będzie coraz trudniej wyjść.

IMO lepiej już próbować być szczerym, nawet jeśli od czasu do czasu skończy się to w niemiły sposób. Można próbować małymi kroczkami, zaczynając od szczerości w sprawach małego kalibru, a potem stopniowo podnosić poprzeczkę.

Warto też poobserwować swoją szczerość, czy nie ma w tym jakiś niefajnych intencji. Jedni traktują szczerość jako możliwość odgryzienia się (np. mówiąc komuś że jest głupi), a inni jako potrzebę wymuszenia akceptacji ("patrz, jestem taki i owaki, pokochaj mnie takiego i owakiego). To drugie wynika często z nieakceptacji danych aspektów w nas, dlatego w zastępstwie chcemy, aby inni zaakceptowali to czego my nie potrafimy - za tym idą presję, a że presji nikt nie lubi - kończy się to w niemiły sposób z reguły.

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2011-12-11, 23:16:35 »
O, powtarzam to co jakiś czas w sesji EFT którą robię, ale do tej pory niekumnie. Teraz zwrócę na to uwagę. Dzięki

Clearing anything inside me, that would attract something less than love.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2011-12-11, 23:12:47 »
Dopuszczać do swego serca samą miłość, a czego innego nie. Jak ktoś próbuje dowalić, to ustalić w co udaje się takiej osobie "uderzyć" i uzdrowić ten element reagowania. Zazwyczaj chodzi o podniesienie poczucia własnej wartości w danej wychodzącej kwestii.
Można sobie zadać pytanie : Czemu dopuszczam do mojego serca coś innego niż miłość, radość, szczęście etc.? I dlaczego to właśnie dopuszczam

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2011-12-11, 23:07:56 »
Jak się uwolnić od podatności na zranienie??? Non capisco