Ponieważ tegoroczne śmieci chcę zostawić jeszcze w tym roku i nie wracać do nich w 2015, to podsumuję: już wiem o co dokładnie i o kogo chodzi.
Tu zwracam sie do osób, które korzystając z terapii u pewnej osoby słyszą od niej, że zostały przeze mnie opętane, lub co najmniej uzależnione. Albo dowiadują się, że "Leszek to robi czarną energią, a ja światłem". Kiedy to słyszą, powinna im się zaświecić "czerwona lampka", że coś tu nie tak. Bo jest coś nie tak z intencjami osoby, która im to wmawia.
Nie na tym polega uzdrawianie!
Oczywiście, niektórzy klienci nie dadzą sobie tego wmówić, bo potrafią zweryfikować takie opinie, np. doświadczając światła w trakcie mojego zabiegu. Ale są tacy, którym można wszystko wcisnąć, a oni w to uwierzą. Niestety. Nawet jeśli ich osobiste doświadczenie jest inne! (Dla mnie to niezrozumiałe, jak można zaprzeczać własnemu doświadczeniu, ale spotkałem się z tym nawet wśród osób lansujących rozwój duchowy w oparciu o własne, pozytywne doświadczenia, ale to inny temat).
Uzdrawianie w takim przypadku powinno wyglądać tak, że uzdrowicielka po nim mówi:
"Uwolniłam cię od uzależnienia od Leszka / opętania przez Leszka" (gdyby to była prawda).
Uzdrowienie tematu polega na UWOLNIENIU od problemu, a nie na wygenerowaniu nowego problemu, którym jest obsesyjne unikanie mnie i obsesyjny strach przede mną.
Naprawdę, nie rozumiem, jak można ludziom (swoim klientom) robić coś takiego? Być może w zamyśle ma to byc robienie mi na złość, czy odbieranie mi klientów? Być może. Być może, że ta osoba popadła w uzależnienie od sił ciemności? Jednakże trzeba pamiętać o fatalnych skutkach karmicznych takiego postępowania.