To "nie chcę tu być" i do tego bezsilność i niemoc - straszne.
Czuję, że nie chcę tu być. W łonie matki. Czuję totalne pomieszanie. I nie chcę czuć tego co czuję. Czuję, że to nie moje emocje. Ze sa one mi wciskane razem z pomieszaniem. Czuję własną rozpacz, bezsilność i niemoc. Nie ma wyjścia. Moje bezsilnośc miesza się z cudzą agresją i cudzą bezsilnością.
Znam, w realu, 5 osób, które miały przechlapane w łonie mamy ( plus ja

) ).
Z tego dwie nie były akceptowane 'tylko' przez połowe ciąży. A potem wprost przeciwnie

Mimo to rzutowało to w sposób ewidentny na ich realne zycie: niska samoocena, poczucie osamotnienia, skłonności do depresji.
Ta niska samoocena wpłynęła np na przyciąganie partnerów takich, których nikt przy zdrowych zmysłach by 'nie wziął na warsztat'

Natomiast te 3 małe istotki = walka, walka, walka.
Walka o życie. A po urodzeniu ? Horroru ciąg dalszy.
Teraz pytanie które aż sie prosi o zadanie :
Czy modlitwy, zabiegi jakiekolwiek, mogą złagodzić to co później te maluszki w życiu mogą kreować ? Pod wpływem tego czego doswiadczyły w łonie matki ?
Mam na myśli modlitwy i zabiegi wykonywane
przez inne osoby.Bo one są jeszcze za małe na samodzielność w tej sprawie.
I w ogóle czy możemy jakoś pomóc naszym bliskim na tego typu traumy.
Naszym dzieciom. Szczególnie malutkim.
Czy 'dać im poczuć swoją karmę' ?
Chociaż, jak juz tu raz dyskutowaliśmy, decyzje co do wyboru naszej drogi życiowej są podejmowane PRZED śmiercią. I pod wpływem różnych przekonań.
Niekoniecznie jest to pod wpływem "bad karma"

I jak Leszek to określił, mogą być tak bardzo nieprzemyślane, że aż głupie !
Z mojego doswiadczenia co do dorosłych, wynika, że
modlitwy działają. Uporczywe.Nieustające
Choć czasem to baaardzo długo trwa. Nawet 9/10 lat

Ale ... Dobry Bóg działa w swoim tempie.
I jest kompetentny 
A co do dzieci ?
Jeżeli czujemy, ze to dziecko
będzie "walczyło" dalej, skoro przeżyło to piekło w łonie tzw matki, to i dalej nie ma zamiaru spasować.
To ingerować modlitwą, czy czymś ?
Czy let it be i obserwować z boku ?
Ja w sumie czuję co i jak

Ale uważam, że wymiana poglądów może inspirująca.
Różne doświadczenia - różne poglądy
