Autor Wątek: Terapia wewnętrznego dziecka  (Przeczytany 189682 razy)

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-04-14, 09:42:36 »
Ja sobie nawet nie zdawałem sprawy jak mnie obciąża moje dzieciństwo.
Dopóki nie zacząłem tego uzdrawiać.
Teraz to widzę i chciałbym być wolny od tego wszystkiego na wczoraj ale tak się nie da.
Mam nadzieje że do końca roku sobie z tym poradzę.


Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-14, 09:32:16 »
Doświadczenie mi poopowiada że trzeba do tego podejść z miłością i cierpliwości.
Zupełnie jak do dziecka.

Chyba cierpliwości mi brakuje...

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-04-14, 09:30:31 »
Różne sprawy u siebie uzdrawiałem ,ale jak zabrałem się za temat wew dziecka i DDA to mam i miałem największe wywalanki.
Doświadczenie mi poopowiada że trzeba do tego podejść z miłością i cierpliwości.
Zupełnie jak do dziecka.


Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-14, 09:29:33 »
Lilliole
Widzę duże zmiany po uzdrowieniu tego okresu u siebie i innych. Warto:)

Też czuję że warto :)

Ucieczka, opór - a kto ich nie ma?;)

Dzięki za przypomnienie :) Jestem w wywałce, więc wyolbrzymiam.
Płakac mi się chce. Buuu..... (to płacz) Siorb, siorb.. (siorbanie nosem)
Na razie robię to dyskretnie, bo jestem w pracy.

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-04-14, 09:23:39 »
Lilliole
Widzę duże zmiany po uzdrowieniu tego okresu u siebie i innych. Warto:)

Ucieczka, opór - a kto ich nie ma?;)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-14, 08:58:08 »
Jakie macie doświadczenia z uzdrawianiem okresu prenatalnego i niemowlęcego? Czuję, że mam wywalkę w tym temacie. Wychodzą mi emocje z tego okresu i chyba najchętniej bym od nich uciekła :)

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-30, 12:34:11 »
Atlanta,
Pozwól, że zacytuję coś od ciebie :)
Cytuj
Zamykam oczy. Przenoszę uwagę ze spraw zewnętrznych, z otoczenia na moje ciało. Wykonuję cztery głębokie oddechy... Jeszcze bardziej odczuwam moje ciało... Przenoszę uwagę do swojego wnętrza, do centrum klatki piersiowej. Zaczynam odczuwać tu coraz większe, przyjemne, rozszerzające się ciepło... Ciepło stopniowo obejmuje całe moje ciało... Myśli wyciszają się, jestem tylko ich obserwatorem, pozwalam im swobodnie przepływać... Skupiam uwagę jedynie na swoim oddechu. Czuję płynne ruchy klatki piersiowej. Wdech – unoszenie, wydech – opadanie... Odczuwam, że jestem w moim ciele...
W stanie głębszego wyciszenia i odprężenia, jeśli chcę, mogę jeszcze bardziej doświadczyć swojego wnętrza. Spotkać się ze sobą samą...

Jest we mnie taka część, którą nazywam wewnętrznym dzieckiem. To ta pierwotna, czysta, niewinna i radosna część mnie, która przejawiała się w pełni w moim najwcześniejszym dzieciństwie...
Bardzo łatwo mogę skontaktować się z moim wewnętrznym dzieckiem, w każdej chwili i w każdym miejscu. Być może nie próbowałam jeszcze tego i nawet nie zdawałam sobie sprawy, że jest to możliwe...
Dzięki temu spotkaniu mogę poczuć i doświadczyć swoją wewnętrzną czystość, niewinność i radość a przede wszystkim jedność ze wszystkim cokolwiek istnieje, której doświadczałam we wczesnym okresie mojego dzieciństwa. To poczucie sprawiało, że czułam się szczęśliwa i bardzo bezpieczna... Dzięki temu mogłam z wielką odwagą i pasją wchodzić wciąż w nowe doświadczenia, które przynosiło mi życie. Byłam ich bardzo ciekawa i radośnie je witałam. Uczyłam się i poznawałam. Patrzyłam zawsze świeżym spojrzeniem na każde doświadczenie, na każdy dzień, na każdą relację...
Pomimo upływu lat, te wszystkie uczucia cały czas są we mnie. Są to Dary, z którymi przyszłam na świat i które pozostają nieodłączną częścią mnie...
Być może wydawało mi się, że je utraciłam i poszukiwałam ich na zewnątrz siebie, w przedmiotach, ludziach, sytuacjach. A tymczasem one stale są w moim wnętrzu...
Jeśli jestem gotowa na przywitanie poczucia bezpieczeństwa, które jest moim naturalnym stanem, na przywitanie niewinności, czystości i radości, mogę przywitać się teraz z tą częścią mnie, która nazywana jest wewnętrznym dzieckiem...
Jeśli chcę, mogę zobaczyć je w mojej wyobraźni jako dziecko w fizycznej postaci. To jestem ja z wczesnego dzieciństwa... Widzę to dziecko, odczuwam je w samym centrum mojej klatki piersiowej, tuż przy moim sercu. Ono zawsze tu było. Choć może nigdy nie patrzyłam na nie tak jak teraz. Widzę jego twarz... Czuję jego bliskość... Ono patrzy na mnie... Patrzy w moje oczy... Widzę w nich miłość... Niewinność... Patrzy na mnie delikatnym spojrzeniem... Czeka...
Jeśli chcę, mogę teraz z nim porozmawiać... Mogę spytać je o to, co chcę wiedzieć... Mogę objąć, przytulić... Mogę powiedzieć mu, co do niego czuję... Mogę z nim rozmawiać... Śmiać się... Płakać... Cokolwiek teraz czuję, mogę to zrobić... Mam teraz na to tyle czasu ile potrzebuję...
(...)
Jeżeli uświadamiam sobie i rozumiem potrzeby mojego wewnętrznego dziecka, jeżeli jestem w stanie je zaspokoić, wówczas doświadczam większej pełni, poczucia bezpieczeństwa, radości i szczęścia. Ta część mnie, reprezentowana przez wewnętrzne dziecko, potrzebuje również uwagi, zrozumienia i miłości. Jeżeli otrzymuje je, wzbudza i podtrzymuje we mnie radość życia, ekspresję, spontaniczność, pomaga w urzeczywistnianiu pasji i doświadczaniu twórczego życia...

Oddycham w pełni i swobodnie...
Teraz, w moim własnym rytmie powracam do rzeczywistości, która mnie otacza... Powoli, we właściwym dla mnie czasie otwieram oczy.

Szczęśliwe wewnętrzne dziecko doświadcza szczęśliwego dnia właśnie dziś.

Jeżeli uświadamiam sobie i rozumiem potrzeby mojego wewnętrznego dziecka, jestem w stanie uświadomić sobie i zrozumieć również potrzeby tego dziecka, którego jestem fizycznym rodzicem. Wówczas otwieram mu przestrzeń do twórczego, niezależnego życia, ekspresji, spontaniczności. Ostatecznie otwieram mu drogę do doświadczania głębokiej, duchowej sfery życia, realizacji swojego najwyższego potencjału. Otwieram mu drogę do doświadczeń jedności, poczucia bezpieczeństwa, spełnienia i tego wszystkiego, co sobie wymarzy...
 
Jest to piękne, po prostu :)

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-02-14, 20:45:33 »
Lilliole

Super sprawa.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-02-14, 18:49:53 »
Można jeszcze dodać:

Akceptuję bezwarunkowo wszystkie swoje emocje.
Patrzę ze spokojem, zrozumieniem i bezwarunkową miłością na wszystkie swoje emocje.

EFT świetnie działa na to "Pomimo, że czuję tę emocję (nazwać ją), to kocham i akceptuję siebie całkowicie i głęboko."

Sylvia :)
Zgadza się, coś w tym stylu robiłem na początku. jednak, jak wiele rzeczy u mnie, to było za mało. Afirmowałem, że akceptuję konkretne zachowania. Dopiero potem znacznie sie poprawiło.
 
Lilliole
Cytuj
Kiedyś moją reakcją na cos takiego była złość na nią, że krzyczy na mnie i poczucie winy, ze ja zawiodłam i nie dotrzymałam słowa.

Bardzo fajnie :) Takie są pozytywne efekty. Człowiek sie nie złości, nie obraża.
« Ostatnia zmiana: 2015-02-14, 18:53:55 wysłana przez Mateusz »

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-02-14, 15:16:30 »
Widzę już sporo efektów uwolnienia się od poczucia winy.
Miałam taką sytuację z córką, że obiecałam jej pomóc w lekcjach. Powiedziałam, że zaraz do niej przyjdę tylko odkurzę pokój. Ale w międzyczasie coś mi się przypomniało i zaczęłam robić coś innego.
Ona to zobaczyła i zaczęła na mnie krzyczeć, ze obiecałam, że tylko odkurzę. Że zaraz zrobi sie późno i na pewno powiem, że już za późno o tej porze.
Kiedyś moją reakcją na cos takiego była złość na nią, że krzyczy na mnie i poczucie winy, ze ja zawiodłam i nie dotrzymałam słowa.

Teraz po prostu zaczęłam słuchać i usłyszałam w jej głosie swoją bezradność. Ona dokładnie krzyczała tak, jak ja na nią krzyczałam, kiedy czułam sie totalnie bezradna. I zapytałam: Czy ja tak krzyczę na ciebie? Przepraszam jeżeli kiedykolwiek tak na ciebie krzyczałam.
Jak ona to usłyszała to aż siadła z wrażenia. I zapomniała o co miała pretensje. A ja zostawiłam to co robiłam i poszłyśmy odrabiać te lekcje.

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-01-29, 21:20:31 »
Pracując nad tym, afirmowałem, że
mam prawo być zły itd.
złość jest bezpieczna...
emocje są bezpieczne i w porządku.

To był proces oddemonizowania emocji.

Można jeszcze dodać:

Akceptuję bezwarunkowo wszystkie swoje emocje.
Patrzę ze spokojem, zrozumieniem i bezwarunkową miłością na wszystkie swoje emocje.

EFT świetnie działa na to "Pomimo, że czuję tę emocję (nazwać ją), to kocham i akceptuję siebie całkowicie i głęboko."

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-29, 20:43:12 »
lena87 :)

lena87

  • Wiadomości: 80
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-01-29, 09:41:12 »
dziekuje za rady bardzo fajne zastosuje napewno :)

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-28, 18:22:18 »
lena87
Ja miałem rzeczywiście bardzo zaburzoną relację z samym sobą. To mi mieszało i przeszkadzało we wszystkim. Im bardziej sie potępiałem, tym więcej spotykało mnie niepowodzeń. Bo jak się człowiek ciągle oskarża, to dzieje się coraz gorzej. Zrozumiałem, że nie mogę się w taki sposób traktować. Oczyszczałem więc intencje do siebie - te które sobie wypisałem. Potem przeanalizowałem za co sie tak źle traktuję - wypisałem to i w końcu pozwoliłem sobie na to rezygnując z kontroli i potępiania siebie. Przydało sie afirmowanie, że mam prawo być taki a taki, myśleć o sobie tak i tak...
A i jeszcze wybaczenie sobie.
W końcu zaczęło mi sie poprawiać, zbliżyłem sie do siebie, pogodziłem. W pewnym momencie pojawił sie taki stan, który mnie bardzo rozśmieszył a mianowicie, jak mi coś nie wyszło, to nie było kogo za to oskarżyć. Nie ma winnych. Jest tylko zdarzenie, czasem nawet coś wkurzającego, ale nie ma winnych, to nie moja wina. Nie ma sie na kogo złościć, nie ma kogo atakować :)
Oczywiście zaczęło mi sie też lepiej układać.

lena87

  • Wiadomości: 80
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-01-28, 12:12:37 »
Mateusz a jak nad tym pracujesz jakie w jaki sposob własnie mi uswiadomiles ze ja sie tak robie.Potepiam siebie  ,że nie moge myslec zlych rzeczy i jestem zla na sibie ze dalej  ich az tak kontrolowac nie umiem i duzo wymyszam :(