Autor Wątek: Terapia wewnętrznego dziecka  (Przeczytany 189669 razy)

matek

  • Gość
[#]   « 2014-02-25, 15:15:23 »
Inga,

masz sporo racji, ale z drugiej strony - nie widze sensu, zeby Clint na sile mial oczekiwac na "sposob naturalny".
Zerwanie kontaktu moze  byc rownie naturalne, podobnie jak zawal serca tez jest naturalna smiercia:)

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-02-25, 15:01:39 »
No właśnie :)

Moje intencje mają wpływ na to, jak jestem traktowany przez rodziców - to na swój sposób prawda. Właśnie dlatego nie jestem już źle traktowany przez nich, ponieważ zmieniły mi się intencje co do samego siebie :)

Intencje moje i rodziców się już nie dogrywają, dlatego nie jesteśmy razem i nie mamy na siebie wzajemnie wpływu.

Nie rozumiesz istoty.

Gdyby zmieniły się twoje intencje to nie musiałbys się odcinać od rodziców, bo albo wasze drogi rozeszłyby się same w sposób naturalny albo rodzice zmieniliby do ciebie swój stosunek na pozytywny.
Twoja relacja z rodzicami nie jest oczyszczona.

 Dziwie się że osoby siedzą tyle lat w rozwoju duchowym i nie rozumieją na czym polega istota oczyszczanie intencji ani istota uzdrawiania relacji.
Mówię tu również o Grażynie, Mariuszu i innych.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-02-25, 09:10:43 »
;))) można też robić modlitwy o oczyszczenie naszych intencji do okreslonych osób (rodziców, partnerów , znajomych) a potem o oczyszczenie intencji tamtych osób do nas . Znam co najmniej kilka przypadków które po zrobieniu modlitwy na oszczenie intencji innych osób do nich, tamte osoby przestały się nimi w ogóle interesować, np.mój ojciec przestał się mną w ogóle interesować, mojego znajomego natychmiast po takiej modlitwie zostawila dziewczyna, ktoś dostał wypowiedzenie ale potem znalazł lepszą pracę itd...

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-02-25, 09:10:06 »
No właśnie :)

Moje intencje mają wpływ na to, jak jestem traktowany przez rodziców - to na swój sposób prawda. Właśnie dlatego nie jestem już źle traktowany przez nich, ponieważ zmieniły mi się intencje co do samego siebie :)

Intencje moje i rodziców się już nie dogrywają, dlatego nie jesteśmy razem i nie mamy na siebie wzajemnie wpływu.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-02-25, 08:49:51 »
Cytuj
Vianna Stibal autorka Theta Healing pisze że ludzie mają najczęściej intencje pozytywne i intencje negatywne np. dobrze jest być grubym i dobrze jest być szczupłym. więc jeśli tak jest to jaki sens ma dumanie nad intencjami czy nie lepiej działać tak aby było nam dobrze zamiast tkwić w sytuacji która nam nie pasuje tylko po to aby poznać swoje niby ukryte  intencje ?

Eydyta :) zgadza się, często występują sprzeczne intencje i dlatego nie ma co tkwić w masochistycznej sytuacji. Lepiej zabrać się za działanie i tworzenie sobie lepszych warunków :)

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-02-25, 08:39:11 »
Otaczający nas świat - jako lustro - nie odbija naszych cech, ale jest reakcją na nasze intencje.

Clint
Przeczytaj sobie artykuł Leszka, z którego wynika że nie jest tak jak uważasz, że ty nie masz wpływu na to jaki jest stosunek twoich rodziców do ciebie, ale że ich stosunek do ciebie wynika z tego że masz takie intencje.

Inga zapominasz, że jego rodzice też mają swoje intencje. I Clint może uzdrowić swoje, a intencje jego rodziców mogą nie ulec zmianie. Bo na intencje rodziców Clint nie ma wpływu.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-02-25, 08:36:39 »
Inga
"nie jest tak jak uważasz, że ty nie masz wpływu na to jaki jest stosunek twoich rodziców do ciebie, ale że ich stosunek do ciebie wynika z tego że masz takie intencje."

z tego by wynikało, że Clint nie ma wpływu na to jakie on sam ma intencje.... :-)

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-02-25, 08:20:49 »
 właśnie jak to jest z tymi intencjami :) w swoim życiu doświadczałam pełnej ich różnorodności. Byłam anorektyczna, średnia , gruba , otyła, bylam najgorsza w klasie i najlepsza w klasie, byłam też średnia. W środowsku rozwojowców dla jednych bylam boginią, dla innych ofiarą dla jakis innych ponoc uwodzicielką heheh to było najzabawniejsze.  Gdybym miała jakiś jeden określony zestaw intencji to wszyscy powinni mnie traktować tak samo i tak samo powinnam wyglądać. Vianna Stibal autorka Theta Healing pisze że ludzie mają najczęściej intencje pozytywne i intencje negatywne np. dobrze jest być grubym i dobrze jest być szczupłym. więc jeśli tak jest to jaki sens ma dumanie nad intencjami czy nie lepiej działać tak aby było nam dobrze zamiast tkwić w sytuacji która nam nie pasuje tylko po to aby poznać swoje niby ukryte  intencje ?

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-02-24, 20:38:07 »
Otaczający nas świat - jako lustro - nie odbija naszych cech, ale jest reakcją na nasze intencje.

Clint
Przeczytaj sobie artykuł Leszka, z którego wynika że nie jest tak jak uważasz, że ty nie masz wpływu na to jaki jest stosunek twoich rodziców do ciebie, ale że ich stosunek do ciebie wynika z tego że masz takie intencje.

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-02-24, 19:03:31 »
-  dlaczego czujesz  do  niego  złość, żal ?

- jak  to  dlaczego, ponieważ  go  kocham  i  mu  wybaczyłem



no  to  lecę , Lotem  bliżej

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-02-24, 11:50:55 »
Edyta
 

Jeżeli  jest  wybaczenie  to  dlaczego  Clint  czuje  złość, jak  sam  o  tym  pisał
 


Kiedyś,  dawno, dawno  temu  wybaczenie    komuś  trwało  chwilę  i  po  tym  nie  czułem  jakichkolwiek  niechęci  a  tym  bardziej  złości.
To  było  w  tych  czasach  gdy  nie  wiedziałem , że  jest  cos  takiego  jak  rozwój.
 Nie  stosowałem  żadnych  technik, ćwiczeń  ,  po  prostu  samo  puszczało.

A  od  wielu  lat  nie  wybaczam, ponieważ  nie  nie  spotykają  mnie  takie  sytuacje  z  czasów  gdy  potrzebowałem  wybaczać.

można komuś wybaczyć i nadal czuć emocje, zwłaszcza w tak wielopłaszczyznowym związku jak z rodzicami. Wybaczenie może przebiegać też etapami.

jeśli ty komuś wybaczyłeś i potem nie czułeś emocji to albo to nie było takie ważne i po prostu całkowicie wybaczyłeś
albo masz tak silny mechanizm znieczulania się na przykre emocje że ich po prostu nie odczuwasz, możesz np. zajadać wszyskie negatywne emocje i jednocześnie  tłumaczyć sobie że jesteś taki miłosierny że każdemu z mety wybaczasz.
Jest jednak inna możliwość jeśli w ogóle nie odczuwasz przykrych emocji to może jesteś oświecony albo w jakimś innym stanie szczytowym.
Ja tam nie wiem bo ciebie nie znam , sam musisz sobie odpowiedzieć.
« Ostatnia zmiana: 2014-02-24, 12:01:21 wysłana przez Edyta »

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2014-02-24, 11:46:07 »
clint, sprawdź PW :)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-02-24, 11:19:11 »
Dzięki wszelkim głosom rozsądku w tej dyskusji :)

Może dla niektórych będzie to szok, ale można jednocześnie czuć akceptacje, zrozumienie i przebaczenie, a także złość, żal i niechęć. To strasznie powierzchowne podejście, że jest albo to albo tamto. We mnie jest jedno i drugie, a po prostu proporcje tego zmieniają się wraz z czasem, kiedy coraz więcej negatywów jest zastępowane pozytywami. Ja wprost pisałem zarówno o jednych jak i drugich uczuciach, a co niektórzy reagowali tak, że jak pisałem o negatywach to że zaraz zwalam odpowiedzialność, obwiniam i uciekam od tematu, a jak o pozytywach to że udaję świętego i nie widzę swoich problemów :D Latanie po skrajnościach i robienie ze mnie jak nie spojrzeć - zaślepionego idioty :D

Stosunkowo niedawno, po kilku latach pracy doszedłem do momentu, kiedy zrozumienie i akceptacja zaczęły przeważać. Na forum głównie dzieliłem się wywałkami w temacie, bo wiadomo że nie ma co tu dużo pisać, kiedy po prostu czuję się spokój (chociaż takimi rzeczami też się dzieliłem). I dopóki szargały mną negatywne emocje to chciałem urwać to relację, ale nie potrafiłem tego zrobić, wiele razy miałem ochotę to zrobić pod wpływem emocji. Potem jednak się uspokoiłem i zmieniło się spojrzenie, a ja miałem w planach podtrzymywanie tej relacji, bo nie widziałem powodów żeby ją urywać.

Dopiero z czasem zacząłem przytomnieć i na SPOKOJNIE dostrzegać w czym tkwię, co mnie trzyma z rodzicami i jakiego rodzaju wymiana energii i uczuć jest między nami. Zrozumiałem że oni nie chcą i nie są w stanie przetrawić tego, jaki jestem naprawdę. Mogłem albo się dostosować do nich, albo znosić ciągłe ataki. Ani jedno, ani drugie nie miało sensu.

I to właśnie uspokojenie emocji pozwoliło mi podjąć przemyślaną decyzje co do której nie miałem wątpliwości, ponieważ nie szargały mną żaden emocje, dzięki czemu moje odczucia były jednomyślne. Pewnie w głowie się to może niektórym nie mieścić, ale ja czuję że ta decyzja płynęła z mojego serca. W tym nie było nienawiści do rodziców, ale miłość do siebie, miłość i szacunek, które pociągnęły mnie do tego, żebym zadbał o jakość mojego otoczenia :)

To było najlepsze nie tylko dla mnie, ale także dla nich. Dopóki tkwiłem w tej chorej relacji, to wzmacniałem tą ich sztuczną chorą strukturę. Fundując im takie wyłamanie się, dałem im dużą szansę na zmianę, bo zburzyłem im dość konkretnie tą iluzję szczęśliwej rodzinki. I tak tego nie wykorzystali za bardzo z tego co wiem, bo wciąż walczą przed zaakceptowaniem że cokolwiek było nie tak z ich strony, ale to już ich sprawa. Może się ogarną jak stracą drugie dziecko, a tak może być.

Miłością nie jest dawanie innym ludziom wszystkiego czego żądają, byleby tylko mieli dobre samopoczucie. Miłością jest działanie dla swojego i cudzego, REALNEGO dobra. Drugie osoby mogą tego nie widzieć, nie doceniać, robić z siebie wielkie ofiary i poszkodowanych. Społeczne wartości też mogą być przeciw temu, ale społeczeństwo ma dużo chorych wartości.

Nie uważam, żeby następstwem tego, że sobie poukładam w temacie jeszcze bardziej miało być odnowienie relacji z rodzicami. No chyba, że oni naprawdę coś w sobie zmienią, a nie tylko na chwilę, na pokaz. Nie mówię tego z powodu złości na nich, ale z powodu miłości do siebie. Dla mnie to jest zdrowy egoizm.

Mówiłem wiele razy rodzicom co mi nie odpowiada w relacji z nimi. Oni i tak nie chcieli się zmienić, więc co miałbym zrobić? Zmuszać ich do czegoś? Przecież nie będę ich zmieniał na siłę czy czekał aż jakimś cudem zmienią się sami. Zrobiłem jedyną słuszną rzecz jaką mogłem. Może i kontrowersyjną, ale ja nigdy nie byłem fanem robienia z rodziców świętych krów - i tak dostali ode mnie więcej szans i możliwości niż jacykolwiek inni ludzie mogliby dostać. Gdyby to byli zwyczajni znajomi to bym w życiu nie utrzymywał kontaktu z takimi ludźmi. To, że są rodzicami nie sprawi że będę się poświęcał i rezygnował z siebie, żeby ich znosić.

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-02-24, 09:44:53 »
Inga ja na pewno nie miałam złej woli, nikogo nie oceniałam tylko napisałam, że nie rozumiem.
Generalnie miałam wrażenie, że piszecie o tym samym i ew ten kontakt fizyczny tylko was różni. Bo Clint podkreślał, że relacja nie jest jeszcze uzdrowiona i że będzie ją uzdrawiał, a że urwał tylko kontakt fizyczny, przynajmniej ja to tak odbierałam. 
Zgadzam się z tym że rodzicie są lustrem i że relacje trzeba uzdrowić. 

A tak w ogóle to Inga lubię cię czytać i jestem pozytywnie nastawiona, a to że czegoś nie rozumiem lub się nie zgadzam nie świadczy od razu o złej woli, już kiedyś o tym ci pisałam.

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2014-02-23, 21:47:37 »
Inga, błagam, nie przypisuj mi zasług! Nawet nie czytałem, co pisałaś, a Ty mi insynuujesz, że ja to zinterpretowałem. Litości!