Autor Wątek: Prośby o wsparcie duchowe  (Przeczytany 143465 razy)

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-05-15, 07:36:59 »

 
przyszło mi też do głowy żebym niewchodził już w dyskusje z nim bo to mnie osłabia. Co ma do powiedzenia to powie, wpuszcze jednym uchem, drugim postaram się wypuścić

To dobry kierunek. Nie dyskutować, nie tłumaczyć, nie wywnętrzać się, nie prowokować, odpowiadać krótko i zwięźle i rzeczowo tak aby wiedział jak najmniej o tobie, bo wtedy jego władza nad tobą zmaleje.
Nie kłócić się i nie zadrażniać sytuacji. Odsuwać sie od niego mentalnie i emocjonalnie. Wykonywać swoje obowiązki i starać się być w porządku aby nie miał sie o co czepiać.
A po cichu robić swoje.

Monika Korbut

  • Gość
[#]   « 2012-05-14, 22:04:07 »
DoktorX
Oczyść intencje wobec tatusia i zwróć mu wolność

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-05-14, 21:32:08 »
Hej
Chciałem się podzielić z wami taką informacją jak to u mnie przebiega sytuacja. Ale przedewszystkim bardzo się ciesze że są tu tacy wspaniali ludzie. Spędzam teraz więcej czasu tu na forum bo tylko z tąd czuję wsparcie.

No więc jak pisałem wcześniej zamierzam jak najszybciej znaleźć prace i się przeprowadzić. Widzę że wszechświat umożliwi mi to wspaniałe doświadczenie bo są ku temu wszelkie powody.

Chwile temu rodzice zaczeli mnie przekonywać że nieznajde sobie pracy, ojciec też zamierzał kupić mi jakieś biórko ale od razu powiedziałem że nie ma sensu bo niedługo z tąd zmykam. Trochę się wkużył i czuje że teraz będzie mnie próbował zatrzymać przy sobie. Wybrałem sobie go na ojca żeby się zemścić za to że kilkukrotnie mnie zabijał w poprzednich wcieleniach. Można powiedzieć że jesteśmy wrogami.
pewnie czuje się zagrożony tym że zamierzam opuścić dom bo nie będzie mógł dłużej sprawować nade mną kontroli.

No i takie pytanie mam. Jak mogę chronić się przed jego złymi intencjami ? Nie ulega wątpliwości że trudniej mi będzie kreować sobie prace i dom mieszkając z takim człowiekiem ale może da się to jakoś zneutralizować ?
przyszło mi też do głowy żebym niewchodził już w dyskusje z nim bo to mnie osłabia. Co ma do powiedzenia to powie, wpuszcze jednym uchem, drugim postaram się wypuścić


Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-05-07, 21:07:27 »
Jak to dobrze Felicite że tu jesteś i  piszesz takie rzeczy.
Przynajmniej czuję że chociaż jedna osoba mnie rozumie.

Inga, tak mi się wydaje, że dobrze Cię rozumiem. Nie wiem, dlaczego, ale patrzę na wiele spraw podobnie jak Ty.
Często, gdy czytam Twoje wpisy na forum, myślę sobie, że napisałabym dokładnie to samo :)

Ale tak naprawde to mi sie zdaje, że to co nazywacie akceptacją jest bardziej podobne do medytacyjnego nieprzywiazania.

Jak najbardziej można to nazwać medytacyjnym nieprzywiązaniem. Tyle że po polsku to po prostu akceptacja :P
No bo np. gdy ojciec nie podziela muzycznego gustu córki, ale nie wtrąca się do tego, jakiej muzyki ona słucha, to przecież nie mówi: "Jestem medytacyjnie nieprzywiązany do muzy córki", ale zwyczajnie powie: "Akceptuję to, czego słucha moje dziecko [choć muszę w tym czasie nosić stopery w uszach ;)]".

Monika Korbut

  • Gość
[#]   « 2012-05-07, 20:03:15 »
DoktorX
Jeszcze zamieszczam dla ciebie pewien kawałek z książki Ani Atras ''Przesłanie opiekuna duchowego"
twój cytat
Zamówiłem sobie modlitwe u jednej kobiety bo mi słabo one wychodzą.


                     Mówiąc umysłem nie zawsze rozumiem wypowiadane przez siebie słowa.Gdy mówię sercem moje słowa docierają do każdego zakątka świata.



   Wiele osób,które rozwijają się duchowo ,wciąż opowiada o istotach ,do których kierują swe modlitwy.Tak mało jest osób ,które bezpośrednio rozmawiają z Bogiem.Wolimy modlić się do istot ,które możemy sobie wyobrazić.Najlepiej jest ,gdy jest to osoba żywa lub zmarła,uznana najlepiej za świętego.Zadziwiającym jest ,ze potrafimy tak pięknie prosić,ale tak jednocześnie bać się ,by prośby nie dotarły bezpośrednio do Boga.
Nie bój się ,porozmawiaj z Bogiem.Zapytaj go bezpośrednio o to co ,cię dręczy.On ci odpowie ,wskaże ci drogę.Możesz uczynić to sam.Nie jest ci do tego potrzebny żaden kapłan.Nawet ja.Masz w sobie wiarę ,ona cię poprowadzi w modlitwie ,bezpośrednio do Boga.Masz w sobie z nim łączność poprzez swoją miłość.Nie wierz ,ze tylko inni ja mają,że istnieją wybrańcy ,którym Bóg dał tę zdolność.Jeśli ją odkryli ,to dobrze,ale i ty możesz ją w sobie odkryć.Nie czyni ich to wyjątkowymi i wybranymi,bo nie można sobie przywłaszczyć Boga i drogi dojścia do niego.Każdy bowiem odkrywa w sobie Boga indywidualnie,poprzez pryzmat własnych emocji,świadomego postrzegania ,jak i własnej intuicji.

Monika Korbut

  • Gość
[#]   « 2012-05-07, 19:47:34 »
Doktor X
Mów ją kiedy czujesz,ze może ci pomóc.Dobra rada Ani Atras (to Ani Atras modlitwa),aby jeśli coś chcesz mów ,ze jesteś na to gotowy np .Ja ......jestem już teraz gotowy na  satysfakcjonującą pracę ,która przynosi mi wysokie dochody.Powtarzaj takie modlitewki w każdej wolnej chwili,aż się ugruntuje w tobie gotowość.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-05-07, 19:42:18 »
:)
No w sumie to racja.
Moja duma i honor mi w tym przeszkadzają ale musze to schować do kieszeni puki co.
Moc pewnie mam jak każdy z nas ale nieumiem jej używać. Trudno mi sie relaksowac a co mowic o modlitwie bogatej w milosc. Ale oczywiscie próbuje w miare możliwości. Czasami lepiej wyjdzie czasami gorzej.

Właśnie gadałem z ojcem.
Powiedziałem mu że chciałbym skończyć szkołe bo został mi miesiąc no i że będe dzwonił w sprawie praktyk na poczcie jako praca sezonowa a w między czasie będe też szukał stałej pracy. Był zadowolony tym pomysłem.

Ostatnie pytanie Monika do Ciebie. Kiedy stosować tą modlitwe o prace ? Bo tam są zwroty że już teraz jestem gotowy a ja za miesiąc będe gotowy. Chyba że poprostu pominąc te zwroty/

Dzięki, ostatnio rzeczywiście tak dałem czadu że sam siebie niepoznaje. Teraz jak się uspokoiłem to aż się zastanawiam jak mogłem po całym mieście krążyć i pytać wszystkich na ulicy o prace.
Czytałem tam kiedyś Clint wątek w którym pisałeś o swoim ojcu.
Gratulacje że sobie tak poradziłeś i uzdrowiłeś związek z ojcem.
Zamówiłem sobie modlitwe u jednej kobiety bo mi słabo one wychodzą.
« Ostatnia zmiana: 2012-05-07, 19:49:21 wysłana przez Doktor-X »

Monika Korbut

  • Gość
[#]   « 2012-05-07, 19:40:59 »
DoktorX
Zamiast ciągle myśleć o ojcu ,o tym ,ze to tamto ,znajdź sobie jakieś przyjemności.Wykąp się pianie przy świecach w płatkach róż.Idź na dobrą herbatę do dobrej restauracji ,wyjdź z aparatem do przyrody ,niech ci pozuje ,uchwyć siebie prawdziwego ,twoja dusza cały czas ci mówi ,co jest dla ciebie przyjemne.Daj se przyjemność.Idź na saunę ,pomedytuj,pomyśl milo o sobie,o swojej przyszłości ,może wykreuj sobie partnerkę jeśli nie masz,ciekawe życie,ciesz się każdym krokiem ,odnajdź w sobie ciekawość ,powody do cieszenia się,odnajdź spokój,popatrz w niebo,spójrz w swą duszę ,napisz wiersz o sobie ,o swoim ciele ,o życiu,bądź przytomny i uśmiechaj się ,a uśmiech cię poprowadzi w przyjemności ,w tobie ,w życiu,posluchaj jak niebo płynie ,pomyśl twórczo.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-07, 19:39:55 »
DoktorX

Ja Ci powiem, że tak się składa, że 1,5 roku temu chciałem też rzucić studia, których nie lubiłem (będąc na 3 roku), zwiać od ojca z domu i się usamodzielnić. Przez kolejne kilka miesięcy przeżyłem ogromny stres spowodowany moją bezsilnością i idącą za tym frustracją - chciałem na siłę zrobić duży krok, do którego jeszcze nie dojrzałem. Na szczęście w ostatniej chwili przyszło oprzytomnienie i dzięki Bożemu wsparciu udało mi się odkręcić naprawdę niezły bigos. Ku mojemu zdziwieniu skończenie ostatniego roku nielubianych studiów okazało się najlepszą dla mnie drogą, dzięki której mogłem II stopień skończyć na idealnym dla mnie kierunku (bez konieczności tracenia 3 lat).

Z ojcem mi się jeszcze ciągnęło niestety i kilka miesięcy temu znowu chciałem jak najszybciej zwiewać z domu - to jednak był szczyt pewnej masy krytycznej, która po jakimś czasie się w końcu przelała i po prostu zszedł ze mnie ogromny ładunek emocji. Od tego czasu mam całkowity spokój z moim ojcem, żyje z nim pod jednym dachem i się dogadujemy na tyle, żeby się w ogóle nie kłócić - jest miło, przyjemnie i wzajemnie sobie nie wchodzimy w drogę. To jest sytuacja, która jeszcze kilka miesięcy temu była dla mnie niewyobrażalna i bylem święcie przekonany, że on jest jaki jest, więc z nim się nie da normalnie żyć w jednym domu.

Tak więc z własnego doświadczenia powiem tyle: pracuj sobie spokojnie nad sobą, ojca w ogóle w to nie mieszaj, nic mu nie mów o Twoich wywalankach - a jeśli chodzi o usamodzielnianie się - nie działaj pochopnie. Daj sobie czas, pozwól sobie poczuć się z tym bezpiecznie i nie rzucaj wszystkiego efekciarsko w cholerę, ale rób mniejsze kroczki - takie, jakie jesteś w stanie wykonać.

Monika Korbut

  • Gość
[#]   « 2012-05-07, 19:26:56 »
DoktorX
Ja się zgodzę z Clintem.Za mocno panikujesz.Tu nie chodzi o to ,żeby podłożyć pod ojca bombę ,albo ,ze on pod ciebie podłoży ,że trzeba przed nim uciekać .Chodzi o uspokojenie.Ruszyłeś jakiś temat ,to wywaliło.Ale wywaliło po to ,aby to oczyścić ,a nie po to ,aby myśleć ,ze życie to dramat.To ,ze masz na pieńku ,to znaczy ,ze trzeba podnieść samoocenę,to doświadczenie ci pokazuje ,wspinaj się wyżej.Spójrz na to trzeźwo i realnie,a zobaczysz ,że nie musisz nigdzie uciekać ,ze chciałeś tak naprawdę uciec od swojego własnego umysłu.Jesteś kochany i doskonały dla ojca mimo ,ze obydwu wam wywala ,a wyprowadzenie się z domu ,owszem ,to jest dobry pomysł ,jeśli robi się to w spokoju i bezpieczeństwie.A na razie mam wrażenie ,ze chcesz uciekać przed ojcem i dlatego jest poczucie niebezpieczeństwa.Masz w sobie moc ,aby uzdrowić i siebie i relację z ojcem ,uzdrowić znaczy ,wprowadzić miłość ,a miłość ,to zrozumienie,a zrozumienie to ty ,a twoja mądrość potrafi działać cuda i nie mówię tu tego tylko dlatego  ,aby cię pocieszyć,choć i taki mam cel ,ale dlatego ,ze wiem i wierzę ,ze tak jest.

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-05-07, 18:47:47 »
" ugnij sie a zwyciezysz", albo: "pokorne ciele dwie matki ssie"
tak mi do glowy przyszlo...
W starych porzekadlach cos jednak moze byc....no ale oczywiscie sa sytuacje i SYTUACJE

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-05-07, 18:38:59 »
W sumie tak ale nigdy niemiałem z nim tak na pieńku jak teraz.
Spróbuje z nim pogadać o tym.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-07, 18:28:42 »
Jak został Ci miesiąc to weź najpierw tą szkołę skończ, a potem się martw resztą - całe życie żyłeś z ojcem, to dodatkowy miesiąc Cię nie zbawi.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-05-07, 18:12:26 »
Monika..   :)
Jesteś nieocenioną pomocą :)
Dzięki Ci za tą modlitwe
Wolał bym żeby wszystko tak się potoczyło żebym skończył pierw szkołe bo został mi miesiąc ale jak znajde wcześniej prace to też dobrze.

Naprawde Wielkie Dzięki

Monika Korbut

  • Gość
[#]   « 2012-05-07, 18:04:13 »
Doktor X
Znów zamieszczę dla ciebie modlitwę

Modlitwa dla gotowych podjąć pracę



Pomimo tego, że obecnie o pracę nie jest trudno, trudniej jest wielu ludziom pogodzić swoją pracę z marzeniami. Przyzwyczajeni do społecznych schematów, by robić to, co jest uznawane za prestiżowe i co podziwiają inni, kierujemy się dziwnymi intencjami, które mają nas zawieść w obszar establishmentu dorobkiewiczów, którzy zyskali swoją pozycję szybko i w efektowny sposób. Niestety, często, płaci się za to ogromną cenę braku czasu dla siebie, dla swojego rozwoju, a narastający strach przed wypadnięciem z kręgu uprzywilejowanych sprawia, że droga ta staje się usiana trupami.

Moja praca ma raczej nieco dziwny dla innych, "normalnych" ludzi charakter. Mój syn, często mówi, że nawet nie wiedziałby jak wytłumaczyć innym, co takiego robi jego mama? Moja mama, z początku wstydziła się tego, że nie może się pochwalić tym, co osiągnęła jej córka, bo jak wytłumaczyć koleżankom i rodzinie, że jej dziecko pracuje z duszami po tej i po drugiej stronie świata duchowego. I Ja także czułam się kiedyś, na początku mojej przygody z duchowością dziwnie, mówiąc o swojej pracy. Nie pasowałam do społecznego obrazu osoby, która nie wychyla się ze schematów tego, co wypada a co nie wypada robić, aby nie zostać wyśmianym. Ja się wychyliłam i podjęłam wyzwanie w celu zharmonizowania poczucia własnej wartości i rozwinięcia go do takiej wielkości, aby to, co robię nie tylko przestało tkwić na poziomie wstydu, ale i także, aby zaczęło stanowić część poczucia wartości zawodowej. To inni dziś czują się źle, mówiąc przy mnie o swojej pracy, jakby mówili o czymś wstydliwym. Szczególnie ci, którzy poświecili swoje marzenia na rzecz miejsca w szeregu osób niewychylających się. Ja, o mojej pracy opowiadam, jak o czymś, co wciąż nieprzerwanie mnie fascynuje, z czego czerpie wiele inspiracji twórczych, co daje mi możliwość poznawania siebie i nowych obszarów świata duchowego i dobrze się przy tym bawię. Któż może powiedzieć, że ma bardziej fascynujące zajęcie? Ja nauczyłam się łączyć marzenia z planami zawodowymi. Szanuję i doceniam siebie i to, co robię i dzięki temu czerpię korzyści na każdym z planów materialnych i duchowych.

Modlitwa ta powstała na prośbę kilku osób. Ich gotowość sprawiła, że popłynęła dla nich treść modlitwy, która dla nich ma stać się wrotami do przestrzeni możliwości, łączenia spełnienia w dziedzinie zawodowej z możliwością rozwoju duchowego i satysfakcji materialnej.

Ja..., jestem gotowy na to, aby już w tej chwili dokonało się oczyszczenie wszelkich moich intencji, które hamują w tej chwili możliwości podjęcia przeze mnie pracy zawodowej, która będzie mnie satysfakcjonować finansowo i umożliwi mi jednoczesny wzrost świadomości duchowej. Niech otworzą się dla mnie nowe przestrzenie możliwości zarabiania i pozytywnego doświadczania w tych dziedzinach zawodowych, z których przypłyną propozycje.

Niech wokół mnie oczyści się cała przestrzeń zawodowa i przypłynie propozycja, która zawodowo spełni moje ambicje i umożliwi mi doświadczyć pozytywnego aspektu, związanego z dostatkiem i zarabianiem.

Ja..., jestem gotowy podjąć już w tej chwili pracę zawodową. Jestem gotowy na pozytywne doświadczanie z energią działania i dostatku. Jestem gotowy na to, aby wszechświat pozytywnie zaskoczył mnie nowymi propozycjami, a źródła z których przypłyną, niech będą miłą niespodzianką.

Jestem gotowy i podejmuję już dobrze płatną, stałą i uczciwą pracę, w uczciwym i wyskokowibracyjnym środowisku ludzi, w śród których praca będzie pozytywnym doświadczeniem zawodowym. Jestem gotowy i podejmuję wszelkie działania w celu przyciągnięcia energii propozycji zawodowych, które spełnią moje oczekiwania. Jestem gotowy i chętny do podjęcia wszelkich działań, aby pomóc wszechświatowi w przygotowaniu dla mnie odpowiedniego do mojego wzrostu duchowego miejsca pracy. Jestem gotowy na to, aby moja praca była zgodna z moimi wewnętrznymi planami, marzeniami i celami zawodowymi, jak i gotowy na to, aby doświadczyć tego już w tej chwili.

Niech tak się stanie