nic nie znaczą miliony na koncie, wielkie posiadłości, międzynarodowa sława
to ważna inspiracja dla tych co im się wydaje, że jakby mieli kasę to by się czuli wolni i bez depresji
coś tam może znaczą

, ale faktycznie nie gwarantują tego co najcenniejsze.
innym przykładem Arnold Schwarzenegger, który mimo fortuny i tabunu kobiet gotowych na skinienie, najprawdopodobniej nie odzyska już miłości swojego życia.
odnośnie Robina Wilamsa to jakoś się potwierdza ,że samobójstwa popełnia się w większości no niestety chyba ze ...zblazowania, depresji i używek a wcale nie z nie do wytrzymania warunków życiowych.
Ciekawe ,że w jednym z filmów nawet grał męża żony, która popelniła samobójstwo i spaprałą sobie drogę "do nieba".
i tu się jeszcze raz zgadzam z cytowanym wyżej zdaniem -ja to rozumiem zgodnie buddyjskim zaleceniem nie szukaj oparcia w światowych bogach (pieniądzach,sławie pozycji zawodowej , tytułach,towarzystwie) - ale szukaj oparcia w Bogu