Autor Wątek: Technika Uwalniania Lestera Levensona  (Przeczytany 54583 razy)

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-02-12, 20:42:16 »
Witek, dzięki za wskazówki :)

"Warto uzdrowić te wyobrażenia, że tylko siła i jej okazywanie dają bezpieczeństwo - to kosztuje ogromne ilości energii i jest męczące. Warto popracować nad poczuciem bezpieczeństwa w relacjach z innymi i poczuciem niewinności. To daje dużo lepsze efekty, nie wymaga wysiłku i pozwala na całkowity luz :)"

Choć wiem, że to jest prawdą, to jakoś trudno mi to zaakceptować, kiedy wokół dostrzegam prawie zawsze takie relacje między ludźmi. Takie mam więc wyobrażenia i doświadczenia w relacjach z innymi i z takimi się spotykam.
U podstaw zaś rzeczywiście moze chodzić o lęki i poczucie zagrożenia, co objawia się poprzez bycie wykorzystywanym, ograniczanym, zniewolonym, oszukanym, dyskryminowanym...

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-02-12, 15:21:06 »
Karola, dzięki za ten post.

"Ludzie często znają 2 rodzaje obchodzenia się z emocjami, albo stłumienie takich albo właśnie poddawanie się ich działaniu, często nad nimi nie panując. Emocje też mogą przepłynąć przez nas, możemy być ich świadomi, czuć je i potraktować jako swoistego rodzaju energię, która może po prostu ujść na zewnątrz, jeśli jej na to pozwolimy."
Możesz powiedzieć konkretnie jak się obchodzić z emocjami w ten trzeci sposób?

"Z początku pracy z emocjami, jeśli ktoś tłumił je latami, niestety trzeba dosłownie je wyrzucać tonami, czasem wykrzykiwać, wytupywać itd."

- Czy tylko w ten sposób?

"Cały czas to postawa wynikająca z wewnętrznego strachu, bez względu na to czy to atak czy chowanie się, po prostu inaczej przejawiający się strach, który w żadnym wypadku nie prowadzi do dobrego samopoczucia, tylko do jeszcze dalszego zepchnięcia przez zakłamywanie się maską "bój się mnie, jestem groźny".
- Co więc afirmować w takim wypadku?
Akurat braku poczucia bezpieczeństwa w tym wypadku nie wyczaiłem. Ale racja. Tylko tak naprawdę nie wiem co afirmować skoro wobec szefów, dyrektorów czuję się bezpiecznie.
 
Lynd Seagull
Na pewno o to też chodzi, ale nie tylko.

Główny problem leży w samoocenie w pracy. Zaczyna się już od poczucia bycia ofiarą, potem materializuje się poprzez wykorzystywanie przez innych. Brak doceniania pracy powoduje takie podejście szefa, który uznaje że trzeba dopracować, a tłumaczy to np. tym, bo jest kryzys i nie ma pieniędzy, oraz tak wszyscy robią.


Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-12, 09:46:06 »
Mateusz,
Mi to wygląda na problem z pojęciem stanowczości. Bo w końcu można uprzejmie powiedzieć "nie", i normalny człowiek to zrozumie. Chyba że szef nie rozumie nic innego niż złość, tylko wtedy to już jest jakaś patologia, nie mająca wiele wspólnego z normalnym środowiskiem pracy.

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-12, 00:48:50 »
Mateusz,
zgadzam się z clintem:
"Emocji nie trzeba wyrażać. Najzdrowsze podejście to jest wtedy, gdy pozwalasz emocji być, pozwalasz sobie ją czuć, ale też nie ulegasz jej i nie zaczynasz działań pod jej dyktando. Np. gdy ktoś Cię zdenerwuje to wtedy jak najbardziej powinno pozwolić sobie poczuć tą złość i być jej świadomym, ale nie oznacza to od razu, że powinno się na tą osobę krzyczeć czy robić cokolwiek innego agresywnego. Ta złość wcale nie musi wyłazić na zewnątrz, a już tym bardziej nie powinna być kierowana w stronę żywych istot.

Oczywiście nie ma co potępiać kogoś jak sobie nie radzi ze swoją złością i potrafi atakować innych, ale chodzi o to, aby świadomie się tak nie zachowywać w imię uzdrawiania emocji."

Ludzie często znają 2 rodzaje obchodzenia się z emocjami, albo stłumienie takich albo właśnie poddawanie się ich działaniu, często nad nimi nie panując. Emocje też mogą przepłynąć przez nas, możemy być ich świadomi, czuć je i potraktować jako swoistego rodzaju energię, która może po prostu ujść na zewnątrz, jeśli jej na to pozwolimy. Jednak mało ludzi zna ten sposób, bo się o nim nie mówi.
Czasem emocje, które były gromadzone przez lata, domagają się po prostu wyrzucenia, bo wygląda to jak balon, w którym nie zmieści się już absolutnie nic i zaraz on wybuchnie.
Ludzie pozwalają sobie na zbieranie tych emocji latami, traktują siebie jak kosze na śmieci, tłumią, zaciskają zęby, wytrzymują, ale każdy kosz ma swój limit, samopoczucie tak się pogarsza i granice zostają już tak przegięte, że wtedy zostaje już tylko wybuch. Takiej osobie wydaje się, że są tylko dwa wyjścia, albo nic nie czuć, bo przeraża ich ogrom tych emocji, albo przesadne reakcje. Taki człowiek jest często nieprzewidywalny, jak tykająca bomba.
Osoby, które na bieżąco radzą sobie z emocjami, nie są przez nie kontrolowane, nie boją się ich, bo wiedzą, że to oni je kontrolują.

Z początku pracy z emocjami, jeśli ktoś tłumił je latami, niestety trzeba dosłownie je wyrzucać tonami, czasem wykrzykiwać, wytupywać itd. i najlepiej robić to w dogodnych warunkach, by przypadkiem nie wyżywać się na innych (co zazwyczaj ma niestety miejsce). Sama przez to przeszłam, a wierzcie mi, że ilość stłumionych emocji w moim ciele osiągnęła prawie poziom maksimum.

"Co więc proponujesz?
Z życia wiem, że jak ktoś nie pozwoli sobie w kaszę pluć, to jest lepiej traktowany. Każdy wie, że z nim lepiej nie zaczynać."

Cały czas to postawa wynikająca z wewnętrznego strachu, bez względu na to czy to atak czy chowanie się, po prostu inaczej przejawiający się strach, który w żadnym wypadku nie prowadzi do dobrego samopoczucia, tylko do jeszcze dalszego zepchnięcia przez zakłamywanie się maską "bój się mnie, jestem groźny".

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-02-12, 00:36:37 »
Nie mówię o sytuacji, gdzie każdy ma swoją działkę, gdzie są jasne zasady, za co pracownikowi płacą i ile. Chodzi mi o sytuacje, w których szef, własciciel każe pracownikowi pracować po godzinach za które nie dostanie pieniędzy, chodzi mi o zwykłe wykorzystywanie, żerowanie na lojalności pracownika, ale już nie robienie tego w stosunku do pracownika wobec którego szef, np. czuje się głupszy, mniej kompetentny, który wypunktuje mu swoje prawa; przecież nie będzie chodził z każdą drobnostką do Państwowej Inspekcji Pracy.

"Swoją drogą zauważyłem, że ostatnio na forum coś nagle mnóstwo osób zaczęło szukać źródła swoich problemów w społeczeństwie i traktuje je jako jakąś potężną, złowrogą siłę wobec której nawet Bóg wymięka..."

Ja zaś zauważyłem to w społeczeństwie od kiedy wzrosły podatki i każdy próbuje wyjść na swoje, i jeszcze na tym coś więcej ugrać.
Wszystkim każe się więcej pracować, dłużej -67, wydajniej, to dla tych grup które siedzą cicho. Ci zaś, którzy pokazali, że się nie ugną, te "reformy" nie dotyczą.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-12, 00:02:55 »
Kolejne wyobrażenia i to w dodatku na temat sytuacji, które może i są stosunkowo częste, ale na pewno nie dominujące. Jest mnóstwo różnych szefów, mających bardzo różne podejście. Choćby mój ojciec, które ma pod sobą cały dział - dobrze wiem, że gdyby któryś z pracowników próbował by mu udowadniać swoją przewagę to albo by się w końcu poddał albo by sobie ufundował takie piekło, że musiałby zmienić pracę.

Swoją drogą zauważyłem, że ostatnio na forum coś nagle mnóstwo osób zaczęło szukać źródła swoich problemów w społeczeństwie i traktuje je jako jakąś potężną, złowrogą siłę wobec której nawet Bóg wymięka...

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-02-11, 23:39:47 »
A mówiąc konkretnie, boi się wściekłego pracownika, jego presji, ataków słownych, nacisków...

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-02-11, 23:36:24 »
Żyjemy w społeczeństwie, w którym praca często polega na wykorzystywaniu podwładnych. Szef stara się wykorzystać tych pracowników, ale nie wszystkich, Wykorzystuje tych, których się nie boi. Tych zaś którzy umieją powiedzieć co o tym sądzą i sobie nie pozwolą, omija, bo się boi ich reakcji. Za to nie omija ich w przydzielaniu nagród, bo wtedy też usłyszałby to czego by nie chciał, co naruszałoby jego autorytet.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-11, 23:28:44 »
Warto uzdrowić te wyobrażenia, że tylko siła i jej okazywanie dają bezpieczeństwo - to kosztuje ogromne ilości energii i jest męczące. Warto popracować nad poczuciem bezpieczeństwa w relacjach z innymi i poczuciem niewinności. To daje dużo lepsze efekty, nie wymaga wysiłku i pozwala na całkowity luz :)

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-02-11, 23:22:36 »
Co więc proponujesz?
Z życia wiem, że jak ktoś nie pozwoli sobie w kaszę pluć, to jest lepiej traktowany. Każdy wie, że z nim lepiej nie zaczynać.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-11, 23:14:47 »
Od manipulacji trzeba się po prostu odcinać, a nie włazić w to emocjonalnie - wtedy stajesz się właśnie bardzo podatny na różne manipulacje i zaślepiony złością nawet nie zauważysz, gdy dasz się w coś wkręcić. No i jak ktoś manipuluje innym w ten sposób to jest raczej przyzwyczajony do takich ostrych reakcji zwrotnych i sobie nic z nich nie robi.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-02-11, 23:00:37 »
Jeśli ktoś się mnie czepia o byle co i przez to mnie wkurza, i robi to po to, by mną manipulować, czy uzależnić, to chyba powinienem się bronić i odeprzeć jej ataki, bo będzie sobie taka osoba pozwalała na coraz więcej.
Jeśli zaś dostanie "po uszach", to na przyszłość zastanowi się dwa razy zanim mnie zaczepi.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-11, 22:48:51 »
Emocji nie trzeba wyrażać. Najzdrowsze podejście to jest wtedy, gdy pozwalasz emocji być, pozwalasz sobie ją czuć, ale też nie ulegasz jej i nie zaczynasz działań pod jej dyktando. Np. gdy ktoś Cię zdenerwuje to wtedy jak najbardziej powinno pozwolić sobie poczuć tą złość i być jej świadomym, ale nie oznacza to od razu, że powinno się na tą osobę krzyczeć czy robić cokolwiek innego agresywnego. Ta złość wcale nie musi wyłazić na zewnątrz, a już tym bardziej nie powinna być kierowana w stronę żywych istot.

Oczywiście nie ma co potępiać kogoś jak sobie nie radzi ze swoją złością i potrafi atakować innych, ale chodzi o to, aby świadomie się tak nie zachowywać w imię uzdrawiania emocji.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-02-11, 22:32:45 »
"w TU nie chodzi o uzewnętrznianie emocji, ale o ich uwalnianie, tak żebyś sam nie musiał się z nimi męczyć, tłumić, walczyć, okazywać czy co tam jeszcze. Chodzi o to by je puścić, uwolnić i mieć w sobie luz, spokój, przestrzeń. "

Zgoda, ale jak już wcześniej było gdzieś tu powiedziane, żeby jakąś emocję uwolnić trzeba najpierw ją sobie uświadomić, pozwolić sobie poczuć ją, zaakceptować, a potem dopiero można się od niej uwolnić. Nie wszystko puszcza jak za pstryknięciem palca.
Jeśli zatem w rozmowie z kimś wkurzającym mnie nie będę wyrażał emocji w jakikolwiek sposób, to będzie to tłumienie. Przecież nie mam w takiej chwili czasu na przeprowadzenie całego procesu uwalniania. A więc będę miał nowy materiał (skumulowaną złość) na kolejne zabiegi przeprowadzania uwalniania emocji ;)


Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-02-11, 14:24:29 »
Technika uwalniania jest podobna do tego co robią zwierzęta by rozładować stres.
Czyli po ustaniu sytuacji stresowej pozwalają aby układ nerwowy został rozładowany poprzez drżenie ciała.
A w technice uwalniania następuje to poprzez oddech i wizualizację.

Ja albo zastosuję tę technikę od razu na świeże emocje, albo potem trudno mi jest przywołać już tak silne emocje, by uwalnianie zadziałało.