Karina,
"(...) a po drugie mi przyszło, że on sam wypiera złość."
Ja też mam wrażenie, że on wypiera pewne uczucia. Ale ja zauważyłam to u niego dopiero na ostatnich zajęciach. Tak na marginesie to dostrzegam w nim pewne zmiany na gorsze. To dlatego w innym wątku napisałam, że nie wiem, czy moja przygoda z nim na razie się nie skończy (przynajmniej na żywo). No ale nie zmienia to faktu, że jestem wdzięczna, że go spotkałam na swej drodze. Dzięki niemu poznałam technikę uwalniania i nie tylko. Wiele się od niego nauczyłam. I doceniam to

Poza tym nie chcę nikogo oceniać. Tym bardziej, że nikt nie jest alfą i omegą i (niestety) w każdym widzę coś, co mi nie pasuje. Ostatnio duży nacisk kładę na nieocenianie, bo uświadomiłam sobie, że większość moich problemów wynika właśnie z tego.
Inna sprawa, że doszłam do wniosku, że to dobrze, że trzeźwo oceniam ludzi (zwłaszcza autorytety), że dostrzegam ich plusy i minusy, i że w ogóle mają minusy, heh. Bo gdyby nie mieli (albo gdybym ja ich nie dostrzegała), to łatwo mogłabym się uzależnić, no bo po co samemu myśleć, skoro ktoś mądrzejszy (tzw. guru) zrobi to za Ciebie? A tak przynajmniej wiem, że sama dla siebie jestem najlepszym źródłem mądrości (a właściwie boskość we mnie

Dlatego tak sobie pomyślałam, że tacy nauczyciele, którzy dają coś wartościowego, a jednocześnie okazują się niedoskonali na tyle, żeby się od nich nie uzależnić to skarb. Bo wtedy - w odpowiednim czasie - można bez żalu od nich odejść i kroczyć własną ścieżką.
Na ostatnich zajęciach u Adama byli ludzie w większości znający go dobrze, można powiedzieć skupieni wokół niego. Zauważyłam, że spora część z nich jest strasznie od niego uzależniona. W pewnym momencie pewien chłopak stwierdził, że on nie musi myśleć, zastanawiać się nad czymkolwiek, bo wystarczy, że zapyta Adama; że wierzy we wszystko, co on mówi. Ogólnie dało się wyczuć wsparcie ze strony grupy. Mnie to zszokowało. Zapytałam go, jak on tak może, ale on w ogóle nie widział w tym problemu.
Widać, że Adam zauważa taką tendencję, bo zachęca ludzi, żeby spotykali się sami, bez niego, właśnie dlatego, żeby ich nie uzależniać.
Jeśli chodzi o audycje, to są one dla mnie bardzo ciekawe. Pierwsza najmniej, bo faktycznie najmniej w niej treści.
Kaśka,
gratuluję sukcesu

"(...) ale wkurzenie potem sobie wróciło ,już nie na tą osobę i wywaliło właśnie wczoraj"
Jeśli puścisz wkurzenie, to nie znaczy, że ono nie wróci. Ale nie musi oznaczać, że wrócił ten sam problem.
Reakcja jest taka sama dlatego, bo to normalny sposób w jaki reagujesz. Tylko że pod tym kryje się już zazwyczaj coś innego: inny problem, albo inna warstwa problemu. Trzeba uwalniać aż do skutku, no i pamiętać o przyczynach problemów (też je trzeba uwolnić).