Autor Wątek: Technika Uwalniania Lestera Levensona  (Przeczytany 54562 razy)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-02-06, 22:46:50 »
Karola - inspirująco! Też bym tak chciała, żeby mi co nieco poznikało (w kontekście ciała) ;)

Co do Krasa - ja póki co, mam do niego awersję, której nie mogę puścić TU ;) Choć przyznaję, że nie bardzo się staram. Po prostu mam ważniejsze rzeczy do uwolnienia.
Awersja jest tym większa, że dopiero jesienią doszło do mnie, że nie jest taki idealny, za jakiego uchodzi. Wcześniej chyba za bardzo połączyłam jego osobę z metodą uwalniania, która okazała się dla mnie fantastyczną metodą pracy nad sobą (przypasiła mi jak żadna inna dotąd).
Także punkt dla Adama, że od niego nauczyłam się uwalniania, ale zdałam sobie też sprawę, że to nie jego metoda i że nie muszę łączyć tych dwóch spraw tak ściśle :)

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-04, 22:16:21 »
Karola,

właśnie wypuszczenie gniewu i nienawiści daje najlepsze efekty. Ja jestem typowym dda który wszystko tłumi w sobie. Więc czasami afirmuje że pozwalam sobie puszczać gniew, złość i nienawiść, żeby podświadomść wiedziała że nie musi w sobie dusić niczego tylko puścić i tyle, bo często niby przebaczam ale podświadomość nie wiem co ma zrobić z tym gniewem, standardowo trzymać itp. (czasem w eft, robiłem takie dodatkowe ustawienie że puszczam gniew, złość i czyłem ulgę.)

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-04, 20:54:09 »
Też się podzielę :)

Ok 3 tygodni temu robiłam sałatkę i przypadkiem zahaczyłam szmatką o kuchenkę i wylałam sobie na dłoń od zewnętrznej strony wrzątek. Z jednej strony pojawił się mechanizm żeby zacisnąć zęby i przetrzymać ból, ale z drugiej zaświeciła się żaróweczka żeby jednak uwolnić wszystko co się pojawiło. Dokładnie w tym momencie weszła koleżanka, a ja klęłam jak szewc. Wyszłam do innego pokoju i chyba z minutę skakałam w miejscu, przeklinając, uwalniałam złość, wkurwienie i ból.
Przez noc chłodziłam to jakąś pianką, ale byłam mocno zaskoczona, że już po 2 dniach prawie nie było śladu. Teraz nie ma nic.

Druga sprawa, ciekawsza.
Od roku miałam na dłoniach wysypkę, która pogarszała się kiedy jadałam słodycze. Zielarz stwierdził, że to od zaśluzowania i miałam zakaz jedzenia słodyczy, mleka i żółtego sera, do tego musiałam pić zioła. Jako, że prowadzę tryb życia trochę koczowniczy to trudno było mi wszędzie wozić te zioła i przestrzegać wszystkich zakazów. W dodatku kiedy wysypka schodziła, to bardzo nieładnie to wyglądało, krew leciała mi z dłoni i generalnie było to dość nieprzyjemne. Wkurzałam się, starałam się przestrzegać diety itp. ale któregoś dnia stwierdziłam, że dość! Nie będę się całe życie ograniczać, przestałam pić zioła, stopniowo zaczęłam jeść małe ilości słodyczy i zdecydowałam, że jest to tylko moje ograniczenie umysłowe i kończę z nim.
Szczerze mówiąc to nawet nie wiem kiedy ta wysypka mi zniknęła i od co najmniej miesiąca nie ma po niej śladu, mimo iż ziół nie piję, a słodycze jem w małych ilościach.

Chciałabym tak samo oczyścić sobie skórę, bo jednak cały czas mam z nią problemy - czerwone policzki, cienie wokół oczu i trochę zanieczyszczeń, ale haha .. wydaje mi się to niemożliwe ;) jeden z cięższych tematów do przerobienia ;)

A odnośnie Adama, to tak jak darzę go dużą sympatią, tak mam wrażenie, że w jakimś stopniu płyną od niego manipulacje w stronę ludzi. Z wypieraniem emocji u niego też bym się zgodziła. Mimo to cenię go jak i samą metodę.

Felicite

  • Gość
[#]   « 2011-12-24, 16:02:16 »
Karin, bardzo mi miło :)) Tak, pisałyśmy już o tym kiedyś, na privie.

A tak - cuda są możliwe :D
Ale do Kursu Cudów jakoś mnie nie ciągnie. Albo nie ten czas, albo nie dla mnie. Tak czuję.

Heh, co co cudownego uzdrowienia, to muszę wyznać, że na drugi dzień skóra się nieco rozwarstwiła, choć nic na to nie wskazywało. Tylko troszeczkę, ale jednak.
Wiesz, zauważyłam u Marka taką prawidłowość - jak tylko ujawni komuś, że odniósł jakiś tam sukces, to od razu musi mu się coś w nim spieprzyć. Przekorna podświadomość? ;))
No ale trzeba przyznać, że i tak dzięki uwalnianiu rana wygląda dużo lepiej, niż gdyby nie zastosował tej techniki.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2011-12-22, 14:48:05 »
Wszystko jest możliwe, jeśli ....                          wierzysz w cuda.;)

A ja kupiłam sobie grubą knigę Kurs cudów, tak jak zaleca Adam i zamierzam studiować.;)

Nie wiem czy Ci Feli kiedyś pisałam, ale jesteś mi bliską duszyczką, jakoś dobrze Cię czuję i działasz na mnie entuzjastycznie.:)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2011-12-21, 23:25:37 »
Hahaha, Karina, nie radzę, bo jak sobie całkiem odetniesz, to go już raczej nie przywrócisz (nawet tą techniką) :P
Choć ponoć w przyrodzie wszystko jest możliwe ;))

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2011-12-21, 23:17:04 »
Wow, Feli, aż się chce sobie odciąć kawałek kciuka i sprawdzić niezawodność tej techniki.;))

Felicite

  • Gość
[#]   « 2011-12-21, 21:51:40 »
Mam dobrą i pokrzepiającą serca :) wiadomość: dziś mój mąż odniósł kolejny sukces dzięki uwalnianiu :)
Tzn. zastosował metodę "więcej i więcej" do rozciętego palca; płat skóry na zgięciu palca dosłownie oddzielił się od reszty. Wyglądało to paskudnie. Przy takiej ranie długie gojenie się i widoczna blizna to normalka. A po przyjęciu i uwolnieniu bólu, emocji i wszystkiego co się wiązało z tym zdarzeniem okazało się, że po kilku godzinach nie mogłam rozpoznać miejsca zranienia. Oddzielony płat zrósł się ze skórą! Niesamowite :))
Wcześniej o takich rzeczach się tylko czytało, np. bodajże Hawkins pisał, że po odcięciu kciuka zastosował przyjmowanie bólu i kciuk przestał krwawić, a rana świetnie się zagoiła. No a teraz udało nam się tego doświadczyć :)
Tzn. ból już wcześniej udawało mi się eliminować tą metodą, ale to nie było aż tak spektakularne jak dzisiejsze - namacalne (!) - doświadczenie.
« Ostatnia zmiana: 2011-12-21, 21:54:28 wysłana przez Felicite »

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2011-11-30, 23:04:28 »
Byłam dzisiaj na grupie wsparcia u Adama i powiem szczerze, ze ogólnie bardzo mi się spodobało, zarówno klimat jak i sam prowadzący.;)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2011-11-19, 22:42:29 »
Feli.;)

niestety nikt nie jest idealny, ale od każdego można się czegoś nauczyć.

Co do audycji Adama, to rzeczywiście zniechęciłam się po przesłuchaniu pierwszej, ale jak mówisz, ze ciekawe to może przesłucham dalsze. Dzięki.;)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2011-11-19, 22:16:09 »
Karina,
"(...) a po drugie mi przyszło, że on sam wypiera złość."

Ja też mam wrażenie, że on wypiera pewne uczucia. Ale ja zauważyłam to u niego dopiero na ostatnich zajęciach. Tak na marginesie to dostrzegam w nim pewne zmiany na gorsze. To dlatego w innym wątku napisałam, że nie wiem, czy moja przygoda z nim na razie się nie skończy (przynajmniej na żywo). No ale nie zmienia to faktu, że jestem wdzięczna, że go spotkałam na swej drodze. Dzięki niemu poznałam technikę uwalniania i nie tylko. Wiele się od niego nauczyłam. I doceniam to :)
Poza tym nie chcę nikogo oceniać. Tym bardziej, że nikt nie jest alfą i omegą i (niestety) w każdym widzę coś, co mi nie pasuje. Ostatnio duży nacisk kładę na nieocenianie, bo uświadomiłam sobie, że większość moich problemów wynika właśnie z tego.
Inna sprawa, że doszłam do wniosku, że to dobrze, że trzeźwo oceniam ludzi (zwłaszcza autorytety), że dostrzegam ich plusy i minusy, i że w ogóle mają minusy, heh. Bo gdyby nie mieli (albo gdybym ja ich nie dostrzegała), to łatwo mogłabym się uzależnić, no bo po co samemu myśleć, skoro ktoś mądrzejszy (tzw. guru) zrobi to za Ciebie? A tak przynajmniej wiem, że sama dla siebie jestem najlepszym źródłem mądrości (a właściwie boskość we mnie :) Dlatego tak sobie pomyślałam, że tacy nauczyciele, którzy dają coś wartościowego, a jednocześnie okazują się niedoskonali na tyle, żeby się od nich nie uzależnić to skarb. Bo wtedy - w odpowiednim czasie - można bez żalu od nich odejść i kroczyć własną ścieżką. 
Na ostatnich zajęciach u Adama byli ludzie w większości znający go dobrze, można powiedzieć skupieni wokół niego. Zauważyłam, że spora część z nich jest strasznie od niego uzależniona. W pewnym momencie pewien chłopak stwierdził, że on nie musi myśleć, zastanawiać się nad czymkolwiek, bo wystarczy, że zapyta Adama; że wierzy we wszystko, co on mówi. Ogólnie dało się wyczuć wsparcie ze strony grupy. Mnie to zszokowało. Zapytałam go, jak on tak może, ale on w ogóle nie widział w tym problemu.
Widać, że Adam zauważa taką tendencję, bo zachęca ludzi, żeby spotykali się sami, bez niego, właśnie dlatego, żeby ich nie uzależniać.
Jeśli chodzi o audycje, to są one dla mnie bardzo ciekawe. Pierwsza najmniej, bo faktycznie najmniej w niej treści.

Kaśka,
gratuluję sukcesu :)

"(...) ale wkurzenie potem sobie wróciło ,już nie na tą osobę i wywaliło właśnie wczoraj"

Jeśli puścisz wkurzenie, to nie znaczy, że ono nie wróci. Ale nie musi oznaczać, że wrócił ten sam problem.
Reakcja jest taka sama dlatego, bo to normalny sposób w jaki reagujesz. Tylko że pod tym kryje się już zazwyczaj coś innego: inny problem, albo inna warstwa problemu. Trzeba uwalniać aż do skutku, no i pamiętać o przyczynach problemów (też je trzeba uwolnić).

Fia

  • Gość
[#]   « 2011-11-18, 10:29:45 »
Dzięki za informacje :))

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2011-11-18, 10:17:59 »
Fia, skoro Adam zgadza się kogoś wpuścić na warsztaty za darmo, to pewnie się też zgodzi rozłożyć wpłatę na raty. Ja mam zamiar wybrać się na styczniowe warsztaty i go poprosić o rozłożenie wpłaty, bo jednorazowo, to też dla mnie za duża kwota.

Kaśka

  • Wiadomości: 101
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2011-11-18, 10:02:27 »
a ja spróbowałam tej techniki na tyle ile ją zrozumiałam
po sesji u Hydro,afkach,medytacji,dekrecie Seby taki mi wywala ,ze aż furczy
wczoraj nawet nie byłam w stanie sprecyzować jakie to konkretnie uczucia bo jakby na raz wkurzenie,bezsilność,i nie wiadomo co jeszcze bo mną targało nieźle i tak znienacka skupiłam się na tym uczuciu a ono potęgowało się i w końcu sobie myślę puszczam to coś,głęboki oddech ,no i kurde poszło...dosłownie jakby nożem uciął i o dziwo nie wróciło
poprzedniego dnia zrobiłam takie coś na wkurzenie na konkretną osobę,jak się tak potęgowało to wkurzenie to dobrze,ze tej osoby nie było w pobliżu bo chyba by do rękoczynu doszło i też mi puściło,mało tego po kilku godzinach normalnie z tą osobą rozmawiałam!!
ale wkurzenie potem sobie wróciło ,już nie na tą osobę i wywaliło właśnie wczoraj
kurcze poszłabym na te warsztaty

Fia

  • Gość
[#]   « 2011-11-17, 19:40:42 »
Poszłabym na ten warsztat, ale za 1/4 - 1/3 ceny, bo dla mnie ciągle za drogo.