Autor Wątek: Technika Uwalniania Lestera Levensona  (Przeczytany 54476 razy)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2011-11-16, 17:52:51 »
Doszło do mnie, że część osób oczekuje, że jest tu jakiś haczyk, jakiś "knif" wg którego się uwalnia. I że to zostało zatajone, ukryte.
Właśnie nie. Właściwie można powiedzieć, że opisałam cały proces uwalniania, no może oprócz opisu powiązywania emocji z pragnieniami, ale o tym pisała Karola w wątku DDA. Tak więc wszystko jest na forum (nie ma oczywiście technicznych opisów, co robić, jak dochodzić do emocji, bo tego jest za dużo, po prostu). Nikt niczego nie ukrywa (Adam też nie ukrywa. Co ma mówić? Że polega to mniej więcej na tym samym, co wypuszczenie długopisu z dłoni?). Haczykiem jest tutaj fakt, że jest to tak proste, że aż... za proste dla większości podświadomości :) Po to właśnie potrzebne są warsztaty, żeby przekonać pś-kę.
Cały proces jest bardzo uczuciowy, intuicyjny. Trzeba to poczuć, przeżyć i przyzwyczaić się.
Jak się tylko przeczyta i podejdzie do tego tylko intelektualnie, to nie da rady. To tak jakby przeczytać o miłości i starać się ją wzbudzić. Może się i wzbudzi, ale gdy się spotka człowieka, w którym się zakocha, to będzie widoczna różnica ;)
Uwalnianie jest całkowicie naturalne. Tak jak pisałam, jako dzieci stosowaliśmy coś podobnego. Sama technika wywodzi się od Zen. Są ludzie, którzy stosują to nie nazywając techniką uwalniania. Sama na warsztatach spotkałam taką dziewczyną, która uwalniała (nauczyła ją to pewna osoba, która przeżyła śmierć kliniczną bodajże), ale trochę w to wątpiła, bo nie znała nikogo (oprócz wspomnianej osoby), która tak robi. No i na warsztatach się przekonała, że nie jest sama.
Tak więc wszystko można (bo nie ma ograniczeń). Ale jednak w większości przypadków dobrze poznać tę metodę w grupie, bo inaczej będzie trudno. I tylko o to chodzi. Nie ma żadnego drugiego dna :)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2011-11-16, 16:22:04 »
Hydrozagadko,
bardzo się cieszę, bo im więcej osób będzie znało i stosowało tę technikę, tym więcej pożytku dla osób stosujących :)
Technika jest do samodzielnego stosowania, ale chyba właśnie dlatego warto konsultować ze sobą jej stosowanie. Bo każdy ma nowe pomysły, każdy coś tam nowego odkrywczego może wprowadzić i podzielić się z innymi. Ja chciałabym mieć częstszy kontakt z osobami, które ją stosują i wymieniać się z nimi inspiracjami. Choćby przez forum :)

Są organizowane grupy ludzi po warsztatach, uwalniających razem i dzielących się uwagami na temat samodzielnego uwalaniania, ale niestety, o ile wiem, nie ma takich spotkań na Śląsku. Są w innych częsciach kraju. Natomiast w Warszawie Adam organizuje spotkania środowe (co 2 tygodnie), na które może przyjsc każdy chętny. Spotkania są bezpłatne (choć nie wiem, czy nie ma jakiejś drobnej opłaty, bo zawsze był katering na tych spotkaniach, ale chyba Adam go stawia :). Ja jeszcze tam nie byłam, znam je tylko z relacji uczestników. Jak ktoś jest z Wawy lub okolic, to zachęcam. Niech sprawdzi, czy atmosfera mu odpowiada :)

Karina, też pozdrawiam :)
"Tylko czy nie ma nigdzie dokładnego opisu jak się uwalnia te różne emocje ?"

Nie wiem. Być może ktoś opisał to dokładniej niż ja poniżej, ale nie sądzę by się dało :) Właśnie o to chodzi, że proces puszczania to proces uczuciowy, nie umysłowy, a nie da się dokładnie opisać uczuć, prawda?
Albo inaczej: to niedziałanie. Jak je opisać? To trzeba przeżyć :)
Z puszczaniem emocji jest podobnie jak z puszczaniem długopisu trzymanego w dłoni: zwalniasz mięśnie i puszczasz :) I to nie jest kwestia pytanie czy możesz czy nie, ale kwestia chęci: "chcesz czy nie".
Bo puścić długopis zawsze można, ale nie zawsze się chce. Z emocjami jest tak samo.
Z długopisem to jest fajny przykład, bo tutaj nie możesz powiedzieć "długopis mnie trzyma" ;) A na emocje najczęściej tak się zwala :) Tylko, że w takiej sytuacji nie jest się ze sobą szczerym.

Tak więc uwalnianie to po prostu nieblokowanie, niedziałanie. Przyjmowanie uczucia na zasadzie więcej i więcej. Pozwolenie, żeby z Ciebie to wyszło, poszło sobie.
W ten sposób można fajnie rozwiązać problem bólu. Polecam wypróbować.
Jeśli coś boli, to nie zaciskamy mięśni, nie blokujemy bólu, dosłownie relaksujemy się w uczuciu bólu. Witamy go. Pozwolimy mu wychodzić i bez presji czekamy aż sobie pójdzie. Jak ktoś to zrobi rzetelnie i uczciwie, to będzie zdziwiony efektami :))

Podobnie z pragnieniami. Można to zrobić już teraz. Jakie macie największe pragnienie? Weźcie je i pozwólcie mu wyjść na wierzch. Można sobie pozwolić na wszelkie emocje z tym związane. I poczuć go (pragnienia) jeszcze więcej, jeszcze mocniej. I jeszcze więcej, i więcej. I nie blokować, rozluźniac mięśnie, pozwolić wychodzić wychdzić emocjom. Aż do momentu, gdy pragnienie zniknie lub wydatnie się zmniejszy. Wtedy dopiero może pojawić się to, czego pragnęliśmy.
Pragnienie to brak. Jeśli pragniesz miłości, to znaczy, że jej nie masz. Jeśli pragniesz pieniędzy, tzn. że ich nie masz (tyle ile byś chciała). Wystarczy przestać pragnać (puścić pragnienie), żeby dać przestrzeń miłości, obfitości, itp. czyli naszej prawdziwej naturze. Programowanie pozytywne jest niepotrzebne. Trzeba tylko odkryć naszą prawdziwą naturę. Odkryć, czyli uwolnić to co ją przykrywa.

Podobnie pracuje się z emocjami i z całym badziewiem, które jest do uwolnienia.
W sumie trochę podobne to do regresingu. W końcu regresing też jest puszczaniem negatywów. No ale tutaj działa się bardziej na uczuciach/emocjach, nie trzeba sobie niczego przypominać. Wystarczy poczuć zablokowane kiedyś emocje i podjąć decyzję o ich uwolnieniu. Oczywiście dokonuje się procesu samoanalizy, ale tylko po to żeby wywołać uczucie.

Jeśli chodzi o kwestię "konieczności" poznania techniki na warsztatach, to chcę wyjaśnć, że oczywiście nie ma takie przymusu. Małe dzieci intuicyjnie stosują uwalnianie, choć nikt ich tego nie uczył :)
Wręcz przeciwnie, to naturalny proces, którego w miarę upływu lat wychowywania nas jesteśmy oduczani tak skutecznie, że przeciętny dorosły człowiek tego nie potrafi.
Można więc samemu się tego nauczyć i stosować z korzyścią dla siebie, ale w większości przypadkach korzystniejsze jest nauczenie się tego na warsztatach grupowych. O tym dlaczego tak jest, już pisałam (chodzi o duże prawdopodobieństwo odrzucenia tej metody przez pś, bo "nic co tak proste nie może być aż tak skuteczne", pś po prostu w to nie uwierzy i nie bedzie efektów, takich jakie mogłyby być po warsztatach).
Czyli chodzi o to, że metoda nauczona w grupie może dać dużo więcej niż nauczona samodzielnie i zmniejsza się ryzyko jej zlekceważenia tylko dlatego, że poznało się ją w nieodpowiedni sposób.
Poza tym na warsztatach działa energia grupy, czyli specyficzne warunki, w których można naprawdę dużo.
Po trzecie na warsztatach nie tylko w praktyce ćwiczy się uwalnianie (a raczej przekonuje się pś do metody ;), ale też poznaje się podbudowę teoretyczną, która jest niezmiernie ważna. M.in. uczy się, w jaki sposób powiązać daną emocję z pragnieniem, czyli jej źródłem. I wiele innych rzeczy.

Także polecam warsztaty, ale samodzielne uwalanianie, a raczej przyjmowanie (tak, jak opisałam wyżej) też powinno dać radę :) Tylko trzeba mieć świadomość, że warsztaty mogą dać dużo więcj.
Można porównać to do sytuacji z regresingiem: można samemu nauczyć się medytacji regresywnej i w ten sposób uwalniać obciążenia, ale autoregresingu raczej trudno nauczyć się jest samemu, tylko z opisu. Poza tym bez podbudowy w postaci książek Leszka, czy jego wykładów, trudno jest korzystać z zalet autoregresingu.

Hegemon,
750 zł. za dwudniowe warsztaty uczące techniki, którą potem stosuje się samodzielnie to dla Ciebie zbyt wysoka cena (do tego katering, obiad i materiały)? Weź pod uwagę, że tego uczysz się jednorazowo, potem już nikomu nie płacisz, do nikogo nie chodzisz na żadne terapie, ani sesje. Dla mnie to cena odpowiednia (pomijając to, że gdy jedziesz z drugą osobą płaci ona połowę). Ale rozumiem, że nie dla każdego.
Powiem całkiem szczerze, jeśli dla kogoś to cena zaporowa, a jego umysł ignoruje informacje o tym, że Adama wystarczy poprosić, żeby można było brać udział w zajęciach za darmo (napisałam o tym w pierwszym poście), to chyba po prostu to metoda nie dla niego. Nieważne z jakich względów.
Tylko że uczciwym byłoby w takiej sytuacji powstrzymanie się od pochopnego oceniania czyichś intencji (tylko na podstawie ceny, której wysokość jest kwestią względną ).

Z moich obserwacji wynika, że Adam zarabia pieniądze przy okazji wykonywania tego, co kocha najbardziej. A kocha pomagać ludziom.
Tak jak pisałam - nie spotkałąm się z tym, żeby komuś odmówił (np. moja koleżanka uczestniczyła w seminarium za free, bo nie miała kasy).
Gdy chciałąm dać nagranie warsztatów osobie, która z przyczyn finansowych nie mogław w nich uczestniczyć i spytałam go, czy mogę, powiedział: "Oczywiście, że możesz, ale wiesz, że nie będzie to tak skuteczne jak na warsztatach? Lepiej niech przyjedzie na zajęcia" (oczywiście za darmo). No ale oprócz kasy chodziło o czas i nie mogła jechać. Dałam jej więc nagranie (bo bardzo chciałam jej pomóc), ale do dziś nie wiem, czy dobrze zrobiłam :)
Dwa dni warsztatów naprawdę są w stanie zmienić życie. Nie chciałabym nikogo pozbawiać takiej szansy moją nadgorliwością.

Piszesz"autor nie zdradzi". Otóż nie. Adam nie ma nic przeciwko temu, żeby nagrywać jego zajęcia, a nawet rozpowszechniać (co już napisałam wyżej). Co więcej, na zajęciach mówi, że teraz mamy wiedzę, więc wcześniej czy później (lepiej wcześniej ;) znajdą się osoby, którym trzeba będzie pomóc. Oczywiście nic na siłę, ale nie ma się co bronić przez tym, bo dzielenie się wiedzą, pomaganie innym daje prawdziwe szczęscie. On jest naprawdę bardzo nastawiony na pomaganie innym ludziom. Tak bardzo, że aż mnie czasami to wkurzało.

Poza tym drugi stopień, czyli ostatni warsztat w Wiśle odbył się za symboliczną kwotę (jak dla mnie). Płaciliśmy 300 zł. za 3 dni, zajęcia trwały prawie cały dzień.
Poza tym Adam co drugi tydzień spotyka się z ludźmi całkiem za darmo.

Trzeba przy tym napisać, że ludzie skupieni wokół Adama to zazwyczaj ludzie z dużą kasą (dobrze radzący sobie w materii), zdolni zapłacić dużo, dużo więcej. Ja to się zastanawiałam, skąd u niego tak niskie ceny. No ale Adam też nie narzeka na brak gotówki (wręcz przeciwnie), więc chyba może sobie pozwolić :)

Grażynka, nie wiem, jakich konsultacji oczekujesz ;)), ale mam dla Ciebie taką radę:
Co do sytuacji stresującej: pomyśl o tym, czego boisz się najbardziej w związku z tym. O czymś takim, co ciężko byłoby przeżyć. I przeżyju to. Wyobraź sobie dokładnie, daj sobie pozuć wszystkie emocje, nie blokuj ich. Niech wypływają. Płacz, drżyj ze strachu, ale przyjmuj je. Niech wyjchodzą wszystkie. Bądź uważna, zauważ czy czegoś nie blokujesz. Poznasz to po tym, że zaciskasz mięśnie.
Zwolnij ucisk. Nie opieraj się. Pozwól im wszystkim wyjść. Zauważyłaś różnicę? :)

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2011-11-16, 13:07:31 »
Bardzo nieskomplikowana technika. Jestem ciekawa jak zadziała :)

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2011-11-16, 12:25:12 »
Zapisałam się na newsletera i dostałam mp3 z procedurą uwalniania strachu. Jak wysłucham to się podzielę wrażeniami.

Hegemon

  • Wiadomości: 50
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2011-11-16, 12:11:56 »
Mysle że opisu nigdzie nie znajdziesz. Jest to chyba nowa metoda, warsztaty 2 dniowe kosztują 780 pln - myślę ze tu intencją jest zarabiać a nie pomagać. Autor raczej nie zdradzi metody nie zarobiwszy najpierw na niej.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2011-11-16, 11:47:27 »
Feli, to ja się zgłaszam do konsultacji. Mam od kilku tygodni pewien stres i z miła chęcią się od niego uwolnię :)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2011-11-16, 09:30:20 »
Fel, też dziekuję za tę informację, bo brzmi ciekawie.;) Tylko czy nie ma nigdzie dokładnego opisu jak się uwalnia te różne emocje ? Pozdrawiam:)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2011-11-15, 21:20:07 »
Felicite - dzięki! :-) Polecam za poznanie się z tą metodą, sama chętnie poszerzę swą znajomość :-)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2011-11-15, 20:36:46 »
Technika uwalniania to metoda stworzona przez Lestera Levensona, bardzo prosta i niesamowicie skuteczna. Polega ona na uważnym obserwowaniu siebie, swoich uczuć, emocji, oraz pozwoleniu im wydostać się na zewnątrz i odejść. Tutaj niczego się „nie przeprogramowywuje”, ale pozwala się na odejście tego, co nie jest prawdziwą naturą. Tak, żeby mogła ona zaistnieć bez ograniczeń.
Chodzi o to, że większość ludzi źle sobie radzi z emocjami: tzn. blokuje je, tłumi (czyli zużywa swoją energię na trzymanie ich w sobie) lub w nieodpowiedni sposób je wyraża (czyli traci energię na projektowanie emocji na zewnątrz podczas gdy wewnętrzna przyczyna pozostaje nietknięta). W metodzie uwalniania puszcza się te emocje, pozwala się im odejść. I one już nie wracają.
Oczywiście jeśli nie przyczyniamy się do powstawania nowych przyczyn emocji, ale to już kwestia odpowiednich intencji czy wolnej woli.
Technika uwalniania polega na działaniu tak jakby z dwóch stron: uwalnia się emocje pojawiające się na bieżąco w trakcie dnia oraz w trakcie procesów introspekcji w ważnych dla nas tematach (np. temat zdrowia, pieniędzy, związków, itd.). Na warsztatach Adam pokazuje w jaki sposób to robić. W skrócie powiem, że chodzi o uwolnienie wszelkich przywiązań i awersji do jakiegoś tematu, osoby, rzeczy, uczucia, itd. Kończy się, kiedy pojawia się emocjonalna niewzruszoność w danym temacie.
Ciekawostką jest fakt, że taki proces nie trwa długo. Np. przywiązania i awersje do pieniędzy uwalnia się średnio 6 godz. (nie trzeba na raz, może być np. 6 dni po godzinie), a potem nie ma już ograniczeń w zarabianiu :) Oczywiście warunkiem jest brak oporu w tym temacie, bo jeśli ktoś ma opór (a inaczej intencje do bani), to nie siądzie do tego procesu. Optymistyczne jest to, że są ludzi, którym udało się przysiąść i rzetelnie  wykonać ten proces i faktycznie zniknęły ich problemy z pieniędzmi.
Świetne jest też to, że większość poznanych przeze mnie ludzi (jeśli nie wszyscy), którzy są po warsztatach uwalniania mają tak spektakularne sukcesy w życiu, że szok. Tzn. każdy mówi, że warsztaty odmieniły ich życie. Np. teraz ostatnio spotkałam dziewczynę, która jeszcze rok temu miała ciężką depresję, była na psychotropach, astmę, totalne uzależnienie od męża i wiele innych problemów życiowych. Widziałam ją drugi raz po kilku miesiącach wygląda nie do poznania. Ta metoda jest naprawdę szybka.

W jaki sposób puszcza się emocje? Po prostu zaprzestaje się działania polegającego na zatrzymywaniu ich wewnątrz, na zasadzie „więcej, więcej i więcej”, pozwala się im istnieć, wychodzić, być. W kulminującym momencie zadaje się pytania, o których pisała Hydrozagadka: „Czy możesz/mogę uwolnić ten strach”? Odpowiedź jest „mogę”, bo tylko taka odpowiedź jest prawdziwa.
Następnie: „Czy uwolnisz…?”. I zgodnie z prawdą odpowiadasz: tak albo nie. Jeśli nie chcesz, to proces się kończy, a Ty dalej tkwisz w strachu, czyli w czarnej dupie ;), a jeśli poważnie traktujesz siebie odpowiadasz: „tak”.
Wtedy pytasz: „Kiedy?” i jeśli masz choć trochę odwagi (a na pewno masz :) odpowiadasz „teraz!”. I pozwalasz temu odejść w ten sposób, że otwierasz drzwi w tym miejscu w ciele, w którym czujesz najbardziej tę emocję.
Proces nie jest umysłowy, trzeba poczuć uczucie w ciele i rozluźnić je, na tym polega „otwieranie drzwi”. Można sobie dopomóc wizualizacją jak ktoś lubi, ale nie jest to konieczne. Czasem nawet przeszkadza, ale to kwestia indywidualna.
W ten sposób można puszczać emocje. Ale żeby uwalnianie ich było skuteczne, trzeba też łączyć je z pragnieniami (o tym pisała Karola). Bo każda emocja niejako wypływa z pragnienia: bezpieczeństwa, aprobaty (akceptacji) lub kontroli. Jeśli nie uwolnisz tych pragnień, to emocje nadal będą się pojawiać.

Jest to naprawdę bardzo skrótowy opis metody. Ważna jest cała podbudowa pod tą metodą, którą poznaje się na warsztatach. Ale nie tylko dlatego zachęcam do uczestnictwa w nich. Choć metoda jest prosta w stosowaniu bardzo ważne jest to, żeby nauczyć się jej na zajęciach. Właśnie ze względu na jej prostotę.
D. Hawkins pisze: „Technika musi być nauczana w postaci warsztatu, gdyż jest tak prosta, że ego z łatwością ją odrzuci. Jednak gdy wykonamy serię ćwiczeń już po pierwszym dniu ego nie może stawiać oporu wobec efektywności techniki”.
Ze swojego doświadczenia powiem, że jednak może :P Ja i mój mąż po pierwszym dniu zajęć byliśmy tak wkurzeni na tę metodę (na jej prostotę „przecież to nie może być takie proste!” – to słowa mojej pś-ki, hehe), że rozważaliśmy powrót do domu. Gdyby zajęcia były jednodniowe, to zapewne teraz bylibyśmy jednymi z najgorętszych jej przeciwników ;)

Tu jest opis tej metody w PDFie, z którego pochodzi powyższy cytat. Jeśli ktoś jest nią zainteresowany, zachęcam do jego przeczytania:
http://www.technika-uwalniania.pl/Cala%20prawda%20o%20Technice%20Uwalniania%20-%20Adam%20Krasowski.pdf

Troszkę z mojego doświadczenia: u mnie (i mojego męża) ta technika zmieniła niesamowicie dużo. Jest wspaniałym narzędziem do oczyszczania podświadomości.
Co się zmieniło? W zasadzie wszystko (a jest tego dużo), ale niczego spektakularnego nie mogę wymienić (oprócz takich banałów jak: wyjechaliśmy z domu na 4 miesiące, a wcześniej nawet na urlop nie jeździliśmy, mamy dużo mniejszy problem z działaniem, nie jesteśmy targani przez emocje, zmniejszyło się pragnienie akceptacji ze strony innych ludzi, jesteśmy bardziej asertywni, itp.).
Aha, przypomniał nam się jeden spektakularny sukces: mąż, który zarabia na życie grą na giełdzie, na kontraktach terminowych, odkąd w połowie sierpnia uwolnił sobie przywiązania i awersje do giełdy, od tego czasu nie miał ani jednaj stratnej transakcji. A zawiera je prawie codziennie. Taka skuteczność jest praktycznie niemożliwa. A jednak :))
Długo miałam opór przed wykorzystaniem całego potencjału tej metody. I nadal jeszcze nie do końca wykorzystuję. A ta technika, tak jak inne, nie działa, gdy się ją zna tylko teoretycznie.
Zauważyłam, że opór związany jest z silnymi wzorcami DDA/DDD. Im silniejsze wzorce, tym silniejszy opór. Dlatego w takim przypadku dobrze jest najpierw (albo równolegle) zająć się ukochaniem swojego wewnętrznego dziecka. Zresztą technika uwalniania bardzo dobrze nadaje się do puszczania wszelkich emocji, wzorców i przekonań z dzieciństwa.
No ale żeby w ogóle zacząć ją stosować, to trzeba już być względnie oczyszczonym. Tak przynajmniej mi się wydaje.

Technikę uwalniania promuje Adam Krasowski.
Warsztaty są dwudniowe. Tutaj strona TU:
http://www.technika-uwalniania.pl/
Ważna informacja – jeśli ktoś jest zdecydowany na zajęcia Adama, a ma problem z kasą, to wystarczy go poprosić :)
Oprócz tego są jeszcze seminaria tematyczne, na które mogą przyjść osoby nie znające TU. Nie uczy się tam uwalniania, ale też są bardzo pomocne. Tutaj info o nich:
http://www.naskrzydlachprawdy.pl/
W miniony weekend Adam zorganizował trzydniowy wyjazd do Wisły dla osób zapoznanych z techniką. Czyli był to jakby taki II stopień. Podejrzewam, że będzie powtarzany.

Ja uczestniczyłam w obu stopniach warsztatów Techniki uwalniania oraz w większości seminariów. Gdyby ktoś miał jakieś pytania z tym związane to służę pomocą :)

Oprócz tego polecam jeszcze blog Adama:
http://www.adamkrasowski.com/
i audycje Adama, z których można się dowiedzieć bardzo wartościowych rzeczy:
http://rozwoj.adamhamela.com/audycja-4/
« Ostatnia zmiana: 2011-11-17, 15:48:04 wysłana przez almighty »