Fia,
"Weźmy ten cel finansowy. Załóżmy, że chcę mieć 10 tys. miesięcznie stałego dochodu od powiedzmy czerwca. Więc artukułuję sobie, że chcę to mieć i obserwuję emocje i odczucia jakie się pojawiają w odpowiedzi, a nast. to uwalniam? I tak po kolei aż do skutku, warstwa po warstwie, czy tak? Czy jest coś więcej na co powinnam zwrócić uwagę?"
Czasem emocje i odczucia można uwalniać, a - jeśli nie uwolni się ich źródeł - one mogą się odnawiać bez końca. Dlatego, tak jak napisała Karola, uwolnienie braków, czyli inaczej pragnień (bo pragnienie np. bezpieczeństwa to inaczej uczucie braku bezpieczeństwa, czyli uwalniasz jedno albo drugie, w zależności od tego, co bardziej czujesz) jest bardzo ważne.
Może napiszę na przykładzie wybaczenia (bo akurat to dziś robiłam na Silvie i przykład jest mi bliski

. Np. chcę wybaczyć mamie: czuję do niej złość, wściekłość, żal itd. Te emocje mogłabym uwalniać latami, a i tak, bez uwolnienia ich przyczyny, nadal bym je czuła. Trzeba je powiązać z pragnieniem czegoś. No bo skoro jeszcze nie wybaczyłam mamie, skoro czuję tę złość, tzn. że czegoś od niej chcę. Czego? Miłości.
Trzeba więc uwolnić pragnienie akceptacji (to jest to samo co pragnienie miłości). Wtedy złość i inne emocje same znikają. Przebaczenie przychodzi samo.
I dlatego na warsztatach, gdy robiliśmy jakiś proces, czy to przywiązania i awersje, czy realizację celu, to nie uwalnialiśmy emocji, tylko wiązaliśmy te emocje, czy cokolwiek co wychodziło, z którymś z trzech pragnień.
Na przykładzie celu finansowego. Piszesz "Pozwalam sobie zarabiać miesięcznie...", czytasz to, skupiasz się i patrzysz, co wychodzi. Wychodzi np. strach. Więc dochodzisz do tego, skąd on wynika, czy z pragnienia bezpieczeństwa (inaczej z braku bezp.), czy z pragnienia akceptacji (inaczej z braku akcept.), czy z pragnienia kontroli (inaczej z braku kontr.).
Często jest tak, że chodzi o wszystkie pragnienia. Wtedy uwalniasz wszystko, tylko że po kolei. I jak już to uwolnisz, to znów czytasz cel i znów to co wyjdzie (niekoniecznie musi wyjść emocja, może wyjść np. jakieś przekonanie) wiążesz z pragnieniem B/A/K. I znów uwalniasz te pragnienia, czyli uczucia braku.
I tak do końca, czyli do uczucia niewzruszoności emocjonalnej.
A gdy już to osiągniesz, a cel nadal nie jest zrealizowany, to szukasz dalej. Rozbijasz cel na etapy i drążysz (tak samo jak z celem ogólnym). Czasem właśnie coś na danym etapie, coś powiązanego pośrednio z celem blokuje jego realizację. Trzeba to znaleźć i zneutralizować

Aha, no i jeszcze jedno: Jeśli chodzi o pieniądze, to Adam radził (z doświadczenia), żeby nie zaczynać od oczyszczania celów, ale od uwolnienia awersji i przywiązań do pieniędzy w ogóle. Bo tutaj prawie każdy ma strasznie namieszane. I jak się już to zrobi, to dopiero wtedy ustalać i oczyszczać cele.
Nie wiem, czy tu już było o awersjach i przywiązaniach, więc pokrótce napiszę.
Rzecz ma się tak samo jak z celami. Tylko że zadaje się następujące pytania: "Co lubię w pieniądzach/na temat pieniędzy?", "Czego nie lubię w pieniądzach/na temat pieniędzy", "Jaka jest korzyść z tego, że mam pieniądze?, "Jaka jest niekorzyść z tego, że mam pieniądze?".
Zadaje się te pytania po kolei i to, co przychodzi na myśl, wiąże się z którymś z pragnień. I uwalnia się do skutku, tj. do momentu, gdy odpowiedzi nie będą wynikały z braków.
I tak z każdym innym tematem, nie tylko z pieniędzmi
