Autor Wątek: Technika Uwalniania Lestera Levensona  (Przeczytany 54688 razy)

Kaśka

  • Wiadomości: 101
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-03-22, 14:21:31 »
na chomiku znajdziesz PDF

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-03-22, 13:52:54 »
Kurczę, za kurs 2 dniowy życzą sobie 870 zeta :-P  Sporo, porównując do niektórych innych zajęć. Chyba na warszawę się nie załapię, zobaczą co da się nauczyć z internetu, tylko jeszcze ten pdf zdobyć

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-03-22, 08:32:31 »
Czy ktoś może mi podesłać tego pdf-a z opisem techniki na atman(małpa)onet.eu Bo link który umieściła Felicite na pierwszej stronie nie działa

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2012-03-22, 06:35:26 »
Jestem zachwycona ostatnio techniką uwalniania :).
Miesiąc temu nauczyła mnie jej Karola, postanowiłam wtedy poeksperymetnować i założyłam sobie realizacje celu (w ciągu miesiąca), który wydawał mi się zupełnie NIEREALNY do osiągnięcia. Stwierdziłam, że tylko tak mogę sprawdzić skuteczność metody. Na początku było mi dziwnie z faktem, że metoda jest tak prosta:), ale bardzo szybko zaczęłam widzieć pierwsze efekty. No i nie minął jeszcze miesiąc, a mój cel się spełnił. Eksperymentuje dalej z innymi celami, aczkolwiek nadal gdzieś tam nie dowierzam, że to tak szybko idzie :)).

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-02-19, 10:06:32 »
Dla zainteresowanych 50 pierwszych lekcji Kursu Cudów na slajdach:

http://www.themiracletimes.com/slide/Polish/

Karola
;)

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-18, 11:27:12 »
Karina,
dlatego staram się jak najbardziej streszczać by się za bardzo nie męczyć ;)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-02-18, 09:16:30 »
Karola
po co koncentrować się na tym co się nie lubi, szkoda energii i potem człowiek jest rzeczywiście potwornie zmęczony.;)

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-17, 22:17:31 »
Z rzeczy, które nie podobają mi się u Adama, to jego (moje wrażenie) ślepa wiara w kinezjologię. Poruszał kilkakrotnie tematy związane z bogatymi ludźmi typu Warren Buffet i wg niego czy też kinezjologii, są to ludzie kierujący się miłością do ludzi (czego akurat bym nie powiedziała o tym człowieku). Podobnie z  teoriami spiskowymi, które wychodzą w tym teście jako nieprawdziwe. Sama nie jestem ich gorącą zwolenniczką, staram się podchodzić do takich rzeczy z dystansem, ale uważam, że jest w nich część prawdy, choćby przypadek wież WTC.

Napisałabym więcej by się włączyć w dyskusję, ale mi się nie chce ;) w ogóle pisanie postów to dla mnie strasznie męcząca sprawa... eh

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-02-17, 19:30:40 »
Fel
"a tam się nie ograniczam. Skoro wszystko jest możliwe, to czemu nie? ;))
Wiesz, ja sobie postanowiłam, że w tym wcieleniu się oświecę. I zamierzam to zrealizować :)"

Dla mnie to tez jakby nie patrzeć jest główny cel, bo jak widzę to własciwie wszystko mnie wspiera w tym, nawet jak stanę w miejscu to spotykam właściwych ludzi, lub znajduje odpowiednią wiedzę (ba nawet ta wiedza łatwo do mnie przychodzi), która mnie pcha do przodu. Więc czemu nie ?. Ale tez be cisnienia.;))

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-02-17, 19:07:58 »
Karina,
fajnie wypunktowałaś :) Na pewno wrócę jeszcze do tego i pomyślę nad tym.

"Bardzo to jest idealistyczne i nie wiem jeszcze czy osiągalne w jednym życiu"

Ja tam się nie ograniczam. Skoro wszystko jest możliwe, to czemu nie? ;))
Wiesz, ja sobie postanowiłam, że w tym wcieleniu się oświecę. I zamierzam to zrealizować :)
Choć jeśli to nie stanie się w tym życiu, to na pewno nie będę się martwić. Już sobie odpuściłam trochę pragnień z tym związanych. I być może dlatego jest mi łatwiej dążyć do celu :)

Grażynka,
"Aby zrozumieć Adama dobrze, trzeba przejść pewną drogę i mieć już pewną wiedzę."

Nie tylko :P Żeby go zrozumieć trzeba być bardzo spostrzegawczym i nie przywiązywać wagi do znaczenia słów.
Ktoś, kto przywiązuje się do szczegółów (jakim jest znaczenie danego słowa), słuchając Adama może się nieźle wkurzyć, albo niepotrzebnie wkręcić. A najprawdopodobniej i jedno i drugie ;)
Podam przykład: na jednym z seminariów dotyczącym sukcesu, Kras mówił o ciężkiej pracy, którą trzeba wykonać, żeby zrealizować plany zawodowe. Nie pasowało mi to, tym bardziej, że wiedziałam, jakie on ma poglądy na ten temat, bo wcześniej mówił, że praca, która cieszy (jest jednocześnie pasją) nie przypomina "pracy". Jest łatwa, lekka i przyjemna i zamiast odbierać, dodaje energii. No więc zaczęłam drążyć ;) Okazało się, że on mówiąc "ciężka" miał na myśli po prostu ilość pracy, którą zazwyczaj trzeba wykonać i mówił to z pozycji kogoś, kto wie, że gdy chce się zrealizować jakiś pomysł, to trzeba wziąć się za działanie, a nie czekać, że coś samo spadnie z nieba. Tylko że ta praca, to po prostu działanie z radością raczej przypominające zabawę. Z "ciężką" pracą nie ma to oczywiście nic wspólnego.
No ale on nie widział problemu w tym, że użył takiego właśnie określenia i nie wytłumaczył, o co dokładnie chodzi.
Takich przykładów mogłabym podać dużo więcej.

Wielką wadą Adama jest to, że nie dba o jasność przekazu, co u ludzi, którzy nauczają jest niebezpieczne.
I nie chodzi mi o niewinne błędy językowe, które robi nagminnie, bo te są nawet urocze (np. jego słynne „pchanie na ścianę” ;), ale o niedbałość o przekazywaną treść. Kras plecie co mu ślina na język przyniesie, swoimi słowami, których znaczenie odbiega od znaczeń ogólnie przyjętych. A wiadomo, że sam język jest ograniczonym narzędziem przekazu i nawet używany właściwie niesie ze sobą niebezpieczeństwo wypaczenia istoty przekazu. A w kwestiach duchowości jak wiadomo liczą się niuanse.
Krasowsaki jakby w ogóle tego nie zauważał. Chyba nawet kiedyś mówił, że on nie przywiązuje do takich pierdół wagi i polecał, żeby też nie skupiać się na takich szczegółach, tylko być ponad to.
W pewnym sensie zgadzam się z nim, ale tylko w pewnym sensie ;) Uważam, że obowiązkiem nauczyciela jest wykładać tak, żeby jego przekaz był jasny. Niechlujność językowa jest zwykłym zaniedbaniem, które może przynieść szkodę. I tutaj Kras jest "nie fair".
Natomiast ponad takie rzeczy można być wtedy, gdy samemu interpretuje się przekaz innych. Wtedy przede wszystkim dla własnego dobra warto patrzeć szerzej i nie przywiązywać wagi do szczegółów.

Hydrozagadka,
ok, tak jak napisałam G.A. – myślałam, że chodziło Wam o coś innego i byłam ciekawa, jakie uwagi macie co do tego. Ale już się wyjaśniło :)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-02-17, 16:36:03 »
Felicite - praktycznie Grażyna Anna odpowiedziała za mnie - nie mam zbyt wiele do dodania; też głównie chodziło mi o nadmierne podkreślanie wyrzekania się samego siebie i uszczęśliwiania się pracą dla innych (jako element metody "pozbywania się" ego).

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-02-17, 12:35:55 »
I właśnie tu może być problem :) Aby zrozumieć Adama dobrze, trzeba przejść pewną drogę i mieć już pewną wiedzę. Ja na poziomie ogólnym rozumiem o co Adamowi chodzi. Ale ja mam za sobą prawie 10 lat drążenia tematu i dopiero teraz zaczynam kumać temat ;)
To, że często idzie na skróty w swoich wypowiedziach może osoby na początku rozwoju wprowadzać w błąd. Podświadomości często lubią takie nauki brać dosłownie, a potem skutki są opłakane :]

Przesłucham sobie te dwie audycje raz jeszcze, bo było tam parę fajnych rzeczy wartych zapisania :)
« Ostatnia zmiana: 2012-02-17, 12:38:24 wysłana przez Grażyna Anna »

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-02-17, 12:05:36 »
errata;)


punkt 4)  Zrozumieć, ze OBFITOŚĆ jest naturalnym stanem każdego człowieka, ale nie podchodzić do tego z pozycji roszczeniowej tylko uwalniając wszelkie poczucie braku czy niedostatku. Zrozumieć, ze niedostatek jest wiarą w całkowicie błędne przekonania, oraz, ze każde pragnienie bierze się z poczucia braku, który można uwolnić.

Zamiast słowa naturalność powinno być słowo OBFITOŚĆ.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-02-17, 11:59:39 »
No dobra to piszę jak ja rozumiem i co mi daje inspiracja Adama:

Uważam, że żeby zrozumieć w pełni przesłanie Adama trzeba przestudiować kurs cudów (za który się de facto wzięłam, ale studia nad nim pewnie zajmą mi około roku), a po drugie przeczytać książkę "Siła czy Moc" Hawkinsa (kończę właśnie tę pozycję). Zresztą sam Adam o tym mówi, ze się inspiruje obiema pozycjami.

1) Podstawowa sprawa, która mi się nasuwa to jest to, żeby uznać, że widzimy świat z poziomu na którym się aktualnie znajdujemy (pomaga to ustalić - Siła czy moc). Dzięki temu nabieramy pokory do tego co widzimy w otaczającym świecie.

2) Kluczowym momentem, żeby zrozumieć to co Adam mówi o porzuceniu ego jest przerobienie lekcji z kursu cudów pt.: Nie jesteś ofiarą świata, który mni otacza. Myślę, ze Adam tez nie przerobił tej lekcji na 100% i włącza mu się jeszcze od czasu do czasu to bycie ofiarą w pewnych tematach. Ale już sporo uwolnił.:)

3) Aby przestać się czuć ofiarą tego świata należy uwolnić się od pragnień i potrzeb związanych z tym co możemy dostać od świata i wtedy może pojawić się czysta jakość tego co chcemy dać światu (rozumiem to jako odkrycie powołania). Bardzo to jest idealistyczne i nie wiem jeszcze czy osiągalne w jednym życiu (na razie przyglądam się po prostu tej koncepcji i podoba mi się).

4) Zrozumieć, ze naturalność jest naturalnym stanem każdego człowieka, ale nie podchodzić do tego z pozycji roszczeniowej tylko uwalniając wszelkie poczucie braku czy niedostatku. Zrozumieć, ze niedostatek jest wiarą w całkowicie błędne przekonania, oraz, ze każde pragnienie bierze się z poczucia braku, który można uwolnić.

5) Zrozumieć, ze jesteśmy zawsze całkowicie niewinni dokonując jakiegokolwiek, nawet złego wyboru. Wybrać wybaczanie sobie i innym. Całkowicie wyrzec się oceniania, krytykowania, bo to jest tak jakbyśmy krytykowali nasze kreacje.

6) Zrozumieć, że świat który widzimy jest w 100% naszą kreacją. Aby przestać błędnie kreować - bardzo pomaga w tym przerobienie Kursu cudów.

Tyle na ten moment rozumiem i dzielę się z tym z Wami.:)

P.S. Fel, ja dla odmiany wychowywałam się w rodzinie, w której wszyscy zasadniczo mieli wszystko gdzieś, więc dla odmiany bardzo podoba mi się koncepcja Adama, żeby starać się w życiu mieć cel i go realizować i widzę, ze Adam konsekwentnie stara się przekroczyć swoje ego i zrozumiałe jest dla mnie, ze nie jest to łatwe, ale chłopak rozumiem próbuje róznych dróg i sposobów i za to go cenię. Bo łatwiej jest siedzieć na d... i narzekać.;)


Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-02-17, 11:43:13 »
Grażynka,
aha, teraz już wiem, o co Ci chodziło :)
W zupełności się z Tobą zgadzam, zresztą pisałam też o tym niżej.
Ale wyjaśnię jedną kwestię.

"Dla Adama działanie z poziomu serca i miłości, to pomijanie siebie, a działanie tylko dla dobra innych. Tak to przynajmniej zrozumiałam."

Adamowi mogę zarzucić wiele rzeczy (i zarzucam, hehe), ale muszę też być obiektywna i stwierdzić, że tu akurat źle go zrozumiałaś.
Wiem, bo wielokrotnie w rozmowie z nim drążyłam tan temat (ja też tak go zrozumiałam na początku, bo on wyraża się bardzo, bardzo niejasno) i Adam wyraźnie mówił, że żeby dawać innym, najpierw TY musisz to mieć. Najpierw Ty musisz mieć w sobie miłość do siebie, żeby kochać innych, że nie wolno pomijać siebie, że w stosunku do siebie trzeba być tak samo uprzejmym jak dla innych, itp.
Ale nie podkreśla tego w swoich naukach. Nie wiem dlaczego. Wygląda na to, że dla niego jest to rzecz tak oczywista, że nie warta nawet uwagi.
Wygląda na to, jakby przeskoczył jeden etap (etap kochania siebie) i promował tylko skutek w postaci szczęścia płynącego z pomagania innym. A to - dla osób, które z tym etapem mają na bakier - może przynieść tylko negatywne skutki.


Dobra, zostawiam Krasa w spokoju. Wrócę do tematu pragnień, bo to mnie dużo bardziej interesuje :)
Ja myślałam, że masz jakieś zastrzeżenia odnośnie uwalniania pragnień i byłam ciekawa, o co chodzi. Wiem, że w kulturze, gdzie taka praktyka jest powszechna, rozpowszechnione są też różne wypaczenia. Ludzie myślą, że do szczęścia potrzebne jest wyzbycie się wszystkich pragnień. A tymczasem nie tędy droga.
Przyznaję, że ja też miałam takie myśli ;) I dobrze, bo zmusiło mnie to do przemedytowania tematu i ugruntowania pozytywów.
Otóż pragnienia są jak najbardziej ok, są motorem do działania. Bez nich człowiek żyłby w marazmie. Ale chodzi o zdrowe pragnienia, a nie o pragnienia wypływające z braku. Te trzeba uwolnić, bo nie przynoszą pożytku, tylko szkodę.
Jak rozpoznać czy pragnienie wypływa z braku?
Na przykładzie: chcesz kupić samochód. Czyli masz pragnienie. Jeśli chcesz kupić ten samochód dlatego, żeby się pokazać sąsiadom, to nie jest to zdrowe pragnienie, ale wynikające z braku akceptacji (inaczej z pragnienia akceptacji). Zaspokojenie takiego pragnienie nie przyniesie Ci szczęścia, bo tak naprawdę nie chodziło o samochód, tylko o coś zupełnie innego - o podziw sąsiadów (akceptację). A ten skończy się za jakiś czas, gdy opatrzy im się Twój nowy samochód. Pragnienia akceptacji nie można zaspokoić z zewnątrz. Dlatego warto je uwolnić.
Jeśli natomiast chcesz kupić ten samochód, bo lubisz prowadzić, bo jest Ci potrzebny, bo sprawiłby Ci frajdę, to jest to zdrowe pragnienie. Tego nie da się uwolnić, można jedynie zdusić tę zdrową potrzebę.
Tak więc chore pragnienia wynikają zawsze z braku: bezpieczeństwa, akceptacji bądź kontroli. Dlatego te pragnienia (B/A/K) trzeba uwolnić po to, żeby być szczęśliwym. Pragnienie bezpieczeństwa oznacza brak bezpieczeństwa, a to nie jest naturalny stan. Uwolnienie tego pragnienia (inaczej uwolnienie uczucia braku bezpieczeństwa) daje poczucie, że jest się bezpiecznym pomimo wszystko. To samo z akceptacją. Uwolnienie pragnienia akceptacji z zewnątrz powoduje, że robi się przestrzeń na akceptację siebie. Z kontrolą natomiast jest tak, że uwolnienie potrzeby kontroli otoczenia daje możliwość na kontrolę własnego umysłu. Bo tylko siebie (a właściwie swój umysł) możemy i nawet musimy kontrolować. Nic więcej.
Tak więc wyzbycie (nawet w niewielkiej części) się tych właśnie nierealnych (bo są one nierealne, a więc nie dające szczęścia) pragnień daje szczęście :)
Piszę to z własnego doświadczenia :)

Pogrubiłam pewne wyrazy, żeby zaznaczyć, że nie chodzi o uwalnianie bezpieczeństwa, akceptacji w ogólności i kontroli w ogólności (jak czasem bywa to rozumiane), tylko właśnie uczucie braku bezpieczeństwa, braku akceptacji siebie i braku kontroli swojego umysłu, czyli inaczej chęć akceptacji z zewnątrz i chęć kontroli otoczenia. Czyli uwalniamy to, co chore. Samo poczucie bezp., akceptacja i kontrola jest jak najbardziej ok.

"A te moje poniższe wywody są tylko po to, żebym sama sobie coś przetłumaczyła ;)"

Rozumiem Cię. Też często piszę dla samej siebie :)