Kurczę, ostatnio się u mnie dużo fajnych rzeczy dzieje i pomimo tępego i ucieczkowego oporu w temacie seksu, który mielę już prawie 2 miesiące - ciężko żebym nie był zadowolony ze zmian zachodzących w swoim życiu.
Dość dużo transformowało mi się dzieciństwo w ostatnich miesiącach i w efekcie mam wrażenie jakby moje wcześniejsze życie, oparte na mojej skrzywdzonej psychice, zaczęło wchodzić na właściwą ścieżkę.
Szczególnie dużo dzieje się w moich relacjach z ludźmi. Odżyła i pogłębiła się moja relacja z dobrym przyjacielem. Jakoś mi tak fajniej i swobodniej wśród wszystkich ludzi. No i co najważniejsze, a zarazem najbardziej szokujące - moi rodzice zaczęli się starać, aby zadbać o nasze relacje wkładając w to wysiłek z ich strony! Właśnie się dowiedziałem, że ojciec przestanie się mnie czepiać o pracowanie i inne rzeczy, a w zamian chce tylko, aby z nim więcej rozmawiać (co jest do zrobienia). Zaczął też chętniej wydawać pieniądze, co po całym życiu legendarnego już skąpstwa jest miłą niespodzianką. Dostałem ostatnio nowe słuchawki dzień przed tym, jak moje stare się zepsuły oraz nowy koc, dzięki czemu w końcu mogę wygodnie medytować, bo na jednym, starym kocu jednak dość mocno czuje się podłogę. Najlepszą jednak niespodzianką jest 2 letni, przyzwoity laptop z czym się wiąże śmieszna historyjka - otóż jakoś w listopadzie przez kilka dni wizualizowałem sobie laptopa, na którym mógłbym sobie pograć w Skyrima. Po kilku dniach zaprzestałem, bo mi się już nie chciało i nie było to dla mnie aż tak ważne. W styczniu się okazało, że ojcu wymieniają służbowego laptopa na nowszy, mimo że powinno się to zdarzyć dopiero za 2-3 lata, dzięki czemu mógł bardzo okazyjnie wykupić swój poprzedni i co też mi zrobił ofiarując mi go w prezencie. Co prawda Skyrim mi chodzi na najniższych detalach, ale grać się da

Jestem ciekawy jak to się dalej potoczy z tymi rodzicami. Pewnie jakieś zgrzyty się jeszcze pojawią, bo nie liczę na jakoś szczególnie głębokie zmiany w nich, ale ogólne tendencje pewnie będą już tylko wzrostowe.
Idąc dalej - odkryłem w końcu co konkretnie chce ze sobą robić jeśli chodzi o pracę i mam plan, który wydaje się jak najbardziej wykonalny jeszcze nawet w trakcie studiów, jeśli wszystko dobrze pójdzie. To mi poważnie obniżyło poziom lęku przed przyszłością i dało wiele luzu w codziennym samopoczuciu.
Dżizas, ta spirala powodów do zadowolenia wciąż się nakręca i nakręca, zyskując coraz bardziej na sile - jak tak dalej pójdzie, to jeszcze spotkam swoją idealną partnerkę i wtedy to już nic tej spirali nie powstrzyma!
