jołł

)
Normalnie radość ze mnie kipi, oby tak dalej

Przez długie lata albo się męczyłam, by coś ciekawego, twórczego stworzyć (i zwykle było to z musu zarobkowego), albo nie tworzyłam nic. A teraz mam tyle pomysłów, że muszę sobie zapisywać lub szkicować

I do tego wiem, ze ich realizację mogę wdrażać etapowo, że nie od razu każdy pomysł będę potrafiła zrealizować, ze zdaję sobie sprawę, ze muszę poćwiczyć rękę, technikę (jeśli chodzi o obrazy/ki), podobnie styl, dokładnie przemyśleć reguły (jeśli tyczy się np.: gier). Wszystko stopniowo, ale to jest super radocha, ze te rzeczy są już u mnie w głowie i widzę już sens ich realizowania

Ciesze się też bardzo, że i zespołowe przedsięwzięcie i pomysł nabrał kształtów (sklep-galeria) i niedługo będzie można go otwierać. Że nasze działania przynoszą widoczne, realne i namacalne skutki w tej materii
