Dzięki wszystkim, którzy się cieszą razem ze mną - cieszę się z tego powodu razem z Wami

Trzasnę sobie jeszcze jednego posta, bo mam jeszcze więcej radości w zapasie, którą chciałbym się podzielić

Zacznę może od uzupełnienia do wczorajszego posta, a dokładniej - od informacji na temat seminarium. Dzisiaj się dowiedziałem przypadkiem, że jednak lista nie była na podstawie kolejności wpisania się, bo dostał się gościu, który był 19, a tylko 15 osób wzięto. Na podstawie średniej też nie było, szczególnie że mój kumpel, który ma wyższą średnią a wszystko inne takie samo jak ja (skończony taki sam kierunek, a nawet to samo nazwisko

) się nie dostał. Musiały się zadziać wyjątkowo dziwne rzeczy, abym został przyjęty.
A teraz przejdę do tego, co chciałem napisać przede wszystkim - kocham mój kierunek studiów!

Poprzedni był na tej samej uczelni, ale to był zupełnie inny świat, mam wrażenie że zupełnie inna struktura. Tam panowały zupełnie inne warunki. Zajęcia wyglądały tak, że wtłaczano w nas masy kosmicznych wzorów albo informatycznej magii i to wszystko odczuwałem tak jakby mi wciskano mnóstwo niepotrzebnych, zbędnych dla mnie informacji o wysokim stopniu skomplikowania i kompletnie niepotrzebnych mi do niczego. Prowadzący byli często oderwani od rzeczywistości, żyjący w świecie estymatorów albo myślący przez kod pisany w Javie. Wielu z nich było mało sympatycznych, zakompleksionych i przekonanych o swojej wyższości z racji zajmowania się takimi kosmosami. To się zresztą przejawiało się wśród studentów - wyścig szczurów, żądza pieniądza, nietowarzyskość, ostre DDA - to tutaj było na porządku dziennym.
No i teraz mamy mój nowy kierunek. Zajęcia są ciekawiej prowadzone, wiedza mająca dużo więcej wspólnego z rzeczywistością, prowadzący się o wiele fajniejsi, studenci to zupełnie inna bajka. Tutaj nagle jest dużo więcej ludzi bardziej otwartych, pozytywnych. Prowadzący zamiast nas cisnąć z materiałem i przekonywać jak to ciężko będzie się wybić, bardziej się nastawiają na mówienie o konkretnych możliwościach, a nie ograniczeniach. Zamiast śmiertelnej powagi, jest luz i miła atmosfera. Zamiast ciężkiego, cynicznego humoru są sympatyczne anegdotki. A ostatnio jak jedna pani doktor zaczęła wyjaśniać pewne mechanizmy w logistyce na przykładzie bajki o czerwonym kapturku, to aż miałem ochotę serdecznie się roześmiać, uświadamiając sobie jak ogromnie różni się atmosferą ten kierunek od poprzedniego. Cały ten kierunek ma zupełnie inną energetykę, przynajmniej tak to czuje. Niby te same budynki, a zupełnie inny świat.
Czuje się naprawdę wspaniale dzięki temu wszystkiemu i wciąż towarzyszy mi odczucie, że w końcu jestem we właściwym miejscu i czasie. A za chwilę będę zaczynał przedmioty specjalnościowe związane z nieruchomościami - wtedy to już dopiero będę podkręcony na maksa
