Witam

Przymierzałem się żeby coś tam postukać na klawiaturze co tam umnie ciekawego bo dawno nic niepisałem, ale dopiero dzisiaj się zebrałem a właściwie przed 20 minutami jak szedłem do siostry na chate.
Zacznę może od tego co najbardziej mnie raduje.
2 lata temu miałem problemy z pracą. Byłem totalnie uzalezniony od ojca, do tego czułem się okropnym darmozjadem i ciągle się go bałem, bałem się o siebie i swoją przyszłość co często spędzało mi sen z powiek.
Później wyrzucił mnie z domu ale dużo osób tu na forum się za mnie modliło i sprawy jakoś się pukładały między mną a moim starym. Szukałem sobie pracy ale nie mogłem jej znaleźć. Modliłem się często do Boga ale to też mi nie wychodziło. Miałem trudny czas. Do dziś nie jestem jeszcze w pełni gotowy do zaczęcia samodzielnego życia i zaczęcia pracy ale ta otwartość bardzo się zwiększyła przez te dwa lata. Teraz jestem można powiedzieć o krok od samodzielnego życia. Zmieniłem się. Problemy przeszłości zelżały choć ciągle są obecne.
No dobra ale co chciałem napisać..

Do tej pory byłem uzależniony od ojca finansowo i w ogóle. Teraz to on jest uzależniony ode mnie. A stało się to za sprawą tego że stracił prace i wylądował na zasiłku. Okazało się że sam niepotrafi znaleźć sobie nowej pracy więc wpadł na pomysł żebym otworzył firmę a on będzie u mnie pracował na czarno, biorąc przy tym zasiłek.
Pomysł wypalił. Założyłem firme i pracuje razem z ojcem. W zasadzie nie mam za wiele do roboty. Dziś np. godzine czekałem na gościa, potem godzine pilnowałem samochodu na parkingu a mój ojciec robił, a potem przez godzine podałem mu kilka narzędzi. Kase oczywiście za to dostałem i to dobrą

Nie zawsze tak jest ale nie narzekam na ból krzyża. Fakt faktem, zauważyłem że niemal codziennie mam z ojcem jakieś spinki. Zawsze o to kto ma racje. Np. ja uważam że dziura jest dobra a on że nie i tak w kółko ale to dla mnie lekcja odpuszczania i cierpliwości na tle budowania szacunku do siebie więc się ciesze.
A najlepsze jest to że jak w ten sposób przerobie rok z ojcem to też moge sobie iść na zasiłek. Wtedy to ja już nie będe musiał szukać pracy. To państwo będzie mi ją szukać bo nie będzie mu na ręke utrzymywać darmozjada

A kase będe brał co miesiąc nie małą.
Takie rzeczy niestety nie były by możliwe w Polsce ale to już inna bajka.
Ciesze sie z tego i doceniam ogół tej sytuacji bo jak pomyśle jak trudne i stresujące dla mnie było uganianie się za pracą nieznając dobrze języka to chce mi się skakać do góry

A tak, za rok moge się rozwijać w jakim kolwiek kierunku. Moge iść na kurs lub zacząć robić to co lubie.
Jak na ironie, niedawno nawet miałem propozycje pracy w jednej firmie na co mój stary zareagował paniką bo przecież jak pójde teraz do pracy to on będzie skończony

Także pełen luzik, 0 presji jeśli chodzi o prace.
Jestem pewny że to WJ mnie poprowadziło tą drogą. Czuje to i nie mam co do tego wątpliwości. Bardzo często prosiłem go by mnie prowadził. Wiele sytuacji życiowych, trudnych chwil doprowadziło mnie tu gdzie dziś jestem. Wtedy gdy miałem trudny czas chciałem by Bóg mi pomógł, bym znalazł prace. Pracy wtedy jednak nie znalazłem, teraz rozumiem dlaczego i widze że Wj miało dla mnie coś o wiele lepszego.
Następna sprawa.
Ostatnio na sesjach u Martinusa wyszedł mi lęk przed bogactwem. Przez ostatnie tygodnie ciągle traciłem pieniądze. Sesje które nie przynosiły rezultatów (z mojej winy i lenistwa), płaciłem za gre grube pieniądze poczym zablokowali mi konto, zgubiłem 50 zł, niedostałem towaru za który zapłaciłem, jeden człowiek mnie oszukał, z allegro chcieli odemnie wyłudzić kase ale się wykłuciłem i dali mi spokój.
A dzisiaj dostałem list z banku a właściwie czek na około 1500 zł. Tak po prostu

hehe. Nawet nie mam zielonego pojęcia za co te pieniądze ale uznałem że to będzie rekompensata za te wszystkie pieniądze które straciłem

Prawdopodobnie to jakieś dofinansowanie za to że firme założyłem. W każdym razie było niespodziewane. To chyba świadczy o tym że sesje na lęki przed bogactwem przyniosły rezultaty. Nie chce odrazu mówić hop ale mam nadzieje że wszystko będzie szło do przodu.
2 dni temu miał bym stłuczke bo w przypływie adrenaliny spodobało mi się i prułem na autostradzie 200km/h w ostatniej chwili chamując przed zwalniającym autem. Potem przyszła mi taka spokojna pocieszająca myśl że tym razem mi się udało ale jak znów tak przecholuje to pożałuje.
A jutro nie pracuje i bardzo się ciesze. Mój ojciec jutro idzie robić za mnie a ja będe się wylegiwał do 11 u siostry w mieszkaniu. Bez stresu jak to zwykle bywa w domu u ojca. No i gra gitara. Niech gra najdłużej jak się da

Pozdrawiam