"i zeby nie kwiczeli jak dziwica jak nog sobie nie zdarze ogolic."
Hahaha, uchachałam się:)
No ja też nie lubię, jak ktoś taki przewrażliwiony na tym punkcie. W końcu jesteśmy ludźmi:P
Ale owłosiony tarzan to nie dla mnie, metro wypacynkowany chłopaczek też nie bardzo. Coś po środku, lubiący ciuchy, zakupy,
a jednocześnie naturę, zelfiony jak ja;) Bo ja tego zelfienia nie jestem w stanie się pozbyć, to chyba "stała tendencja karmiczna" już u mnie:)
Ja to bym chciała takiego "brata duchowego" do wszystkiego, by z nim jak najwięcej czasu spędzać. I dużo rzeczy robić razem.
W słowie "brat" moja pś nie widzi nic sprzeczności z seksualnością.
Marylka
ja nie byłam stracona przez Niemców, sama byłam Niemcem, albo Niemką, być moze nawet SS, nie doszłam... ale gdzieś u władzy.
Do Rosji się jeździło "w delegacje" pić wódkę...szklankami. Nawet w tym wcieleniu kiedyś jak piłam na imprezach, to tylko czystą...
Nie pamiętam jak się moje życie wtedy skończyło. Ale nie lubię ani Niemców, ani Ruskich klimatów. Chyba Ruskich nawet bardziej.
Ta cała Moskwa mnie przeraża.