Autor Wątek: Dzielę się swoją radością :))  (Przeczytany 127156 razy)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-02-23, 10:18:59 »
Rączki w górę, bioderka kołyszą się !!! :)))

http://www.youtube.com/watch?v=PjdBfoybvQ0

Kaśka

  • Wiadomości: 101
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-02-23, 09:03:20 »
widzę ,że mam podobne wzorce do ciebie Carolieen ,poszłam nawet ciut dalej niż ty,bo już marzyc przestałam

Clint jesteś mega inspiracją ,dzięki twoim wpisom zdałam sobie sprawę,że ja przestałam kreować związek ok 2 lat temu tylko dlatego,że jedna z rozwojowych osób powiedziała mi robiąc analizę,że związek u mnie to jeszcze bardzo długo nie,bo mam tyle wzorców do oczyszczenia,że tak szybko nie pójdzie a bez tego oczyszczenia ani rusz:))
ja to mam dopiero zaślepienia,żeby wogóle taką opinię brać pod uwagę i wcielić w życie.. otrzeźwiałam dopiero jak poczytałam twoje wpisy
dziękuję!!!

Tulia

  • Wiadomości: 538
  • Płeć: Kobieta
  • Katarzyna Jezierna, www.zyciezaniolami.pl
  • Status: Regreser
[#]   « 2013-02-23, 08:55:46 »
Się ciesze się, że się tak cieszę się. :D 

;-)))) Clit - tak trzymaj;-)))

Ja miałam kiedyś takie hasło z moja siostrą z tekstu piosenki Kuby Wojewódzkiego - Nie ma dwóch wariatów co by-sie kochali sie jak my-się;-) Mialam nawet koszulke z dwoma myszkami i napisem kochamy-sie jak my-sie;-))))

A z innej beczki - Clint - kiedy ta Twoja Piękna się tu zaloguje? Widać, że łatwośc wypowiedzi ma taką jak Ty;-)

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-02-23, 03:57:49 »
Clint,
przyznam to, acz z lekkim oporem, że jestem pełna podziwu, że mimo tych wszystkich lęków i wywalanek przyciągnąłeś taką fajną duszyczkę. Najbardziej właśnie zdziwiło mnie to, że byłeś w stanie przeskoczyć swoje ograniczenia i siłą kreacji sprawić by zadziało się to co chciałeś. Także brawo! :)

Z drugiej strony to mi też zahacza o pewne moje mechanizmy i wzorce, które mówią mi, że najpierw to muszę wyuzdrawiać wszystko co mam, a dopiero potem otwierać się i kreować te bajery jakie chcę w życiu. Mam duże opory, by sięgać w życiu po to, o czym marzę, i szczerze czasem szlag mnie trafia kiedy widzę, że inni mimo oporów kreują. To jakby kolejna rzecz do przeskoczenia u mnie. Boję się w sumie, że jak wejdę w kreację i spełnianie swoich marzeń, to zupełnie zapomnę o swoich wzorcach, zepchnę je głęboko i po prostu ich nigdy nie uzdrowię. A za dziesiąt lat wyjdą ze zdwojoną siłą... to oczywiście moje lęki :P
No nic, dobrze poczytać o pozytywnych przykładach, że jak się chce, to się da i nie ma mocnych!

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-02-23, 01:51:42 »
:)

A w ogóle skoro to wątek o radości, to się podzielę luźnym przemyśleniem - nie bójcie się radości, nadmiernego entuzjazmu i dziecięcego cieszenia się :)

Pamiętam jak jakiś czas temu cieszyłem się jak głupi, że trafiłem na ofertę pracy w Instytucie Psychoterapii. Entuzjastycznie do tego podszedłem, trochę popodniecałem na forum i ostatecznie nic z tego nie wyszło. No i co? Nawet jak ktoś by mnie miał za nadpobudliwego dekla, to co mnie to obchodzi? Uwielbiam się cieszyć z każdej pierdoły i nie żałuje radości z rzeczy, które okazały się porażką. W końcu co się nacieszyłem to moje, nic na tym nie straciłem, tylko zyskałem.

Dlatego jak coś mnie cieszy, to mnie cieszy i nie zamierzam się zastanawiać czy nie cieszę się za bardzo :D Nawet mi jaki związek pójdzie w cholerę za pół roku, to przynajmniej będę miał za sobą pół roku mega radości zamiast umiarkowanego szczęścia ograniczonego jakimiś rozsądkowymi przemyśleniami o tym, co się może czy co się powinno zdarzyć.

Lubię swój dziecięcy entuzjazm, ekscytowanie się i cieszenie z byle czego. Się ciesze się, że się tak cieszę się. :D To jest naprawdę fajne, więc wszelkie sygnały, że cieszę się za bardzo i że powinienem uwzględnić to czy tamto, są dla mnie lekko niezrozumiałe. Bo ja nie wiem, czemu miałbym się cieszyć mniej i czemu miałoby to służyć. Ja się nie boję, że mnie porażka zaboli bardziej po takiej dawce entuzjazmu. No pewnie zaboli bardziej. No i co? Się przecież pozbieram, jak zawsze. Wielkie mi rzeczy.

Radocha jest taka faaaaaaajna :D

A w ogóle to śmieszne, bo całkowicie nieświadoma tej dyskusji, moja partnerka pół godziny temu napisała do mnie i aż muszę się podzielić tym fragmentem, bo tak bardzo się tyczy tematu :D Potraktujmy to jako jej głos w dyskusji, o której jeszcze nie wie (myślę że się nie obrazi jak tu to wkleję) :D
Cytuj
Mam głęboką potrzebę napisania jak bardzo ale to bardzo Cię kocham i jak bardzo mi na Tobie zalezy (o czym dobrze wiesz, ale uwielbiam Ci o tym mówić :) ) i że zrobię absolutnie wszystko co w mojej mocy, żebyśmy byli razem szczęśliwi i żeby nasza droga do tego szczęścia była możliwie jak najlżejsza i przyjemna :) Dziękuję Ci za to, że jesteś. Dziękuję za to ile dajesz mi tyle wiary w siebie i że w każdej chwili jesteś w stanie mnie wysłuchać, pocieszyć i błyskawicznie mi pomóc ;) Jesteś moim jedynym i najcudowniejszym Przyjacielem i wiem, że w rozwijaniu TAKIEJ przyjaźni i miłości nic nam nie przeszkodzi ;)

A ja miałbym teraz siedzieć i myśleć o jakichś przyszłych burzach? Bez sensu :D Będzie grzmiało, to się będęm martwił :D

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2013-02-23, 00:57:30 »
go Clint! :)

Clint vs Mariusz 8:0
« Ostatnia zmiana: 2013-02-23, 01:09:06 wysłana przez Sebastian »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-02-23, 00:25:29 »
MariuszEro
Ale ja doskonale wiem, że wywałki są i jeszcze nieraz będą - oboje mamy co czyścić w pś, więc to oczywiste, że jeszcze dużo się może zdarzyć. Nie wiem jak intensywnie będzie i co się będzie działo, bo tego nie przewidzę, ale na pewno nie będę z góry zakładał wielkich sajgonów. Toż to zależy od wielu czynników - od problemów w głowie, od sposobu radzenia sobie z nimi, od gotowości do uzdrowienia, od współpracy partnerów, od ich charakteru i wielu innych rzeczy. Zresztą co za różnica, już miałem znowu pisać jakieś analizy, dowody tego że będzie dobrze, bo to i tamto, a po co mi to? Przecież ja czuje pełen spokój w tej kwestii i mi to wystarczy. Ufam sobie i partnerce, wiem że będzie dobrze, niezależnie od tego co by się nie działo.

Felicite

  • Gość
[#]   « 2013-02-23, 00:00:07 »
Spodziewałem się tsunami, a było splunięcie :D

Hihihi, dobre :)
Ja też się wiele razy przekonywałam, że swoich (a tym bardziej cudzych) lęków nie ma co słuchać.
Bo - parafrazując słowa klasyka - gdy odwaga otwiera drzwi, do których puka lęk, to okazuje się, że za drzwiami nikogo nie ma :))

MariuszEro

  • Wiadomości: 298
  • Płeć: Mężczyzna
  • Mariusz Dziemianczuk Regreser:regresing,rebirthing, praca z oddechem,pozytywne myslenie,EFT
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-02-22, 23:58:55 »
Clint
Jeśli jest tak, że piszesz "jest swietnie", a w trakcie cos tam wywala, i jest z obu stron przyzwolenie na zmiany, to super.
O tym właśnie pisze,  że jest kluczowe.  Mam tylko na uwadze to, że jest pewien moment, w trakcie trwania, gdzie moze byc poprostu zbyt duzy nawał rzeczy do odpuszczenia. 

Jesli twoja kobieta ma takie podejscie do uzdrawiania siebie, z wyobrażeń, nawykow to powinno byc dobrze. Choc wywałki to .. beda :)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-02-22, 23:57:24 »
Ale ja niczego nie obserwuje, nie analizuje i nie zastanawiam się nad tym jak będzie. Bo będzie co będzie.

Jak tylko czuje, doświadczam i dzielę się tymi odczuciami i doświadczeniami. Prognozy na przyszłość mnie nie interesują, wystarczy mi radocha z tego co jest teraz.

MariuszEro

  • Wiadomości: 298
  • Płeć: Mężczyzna
  • Mariusz Dziemianczuk Regreser:regresing,rebirthing, praca z oddechem,pozytywne myslenie,EFT
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-02-22, 23:54:41 »
Clint
Obserwujesz zbyt krótki moment, wycinek, aby wyszla pewna tendencja.

Swiadomosc, podswiadomosc, a potem ciało i jego uwarunkowania. Wszystkie te zaleznosci dopiero sie ujawniają, w praniu. Po czasie.


Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-02-22, 23:54:04 »
No i dodam tylko, że mimo wielu różnych mniejszych i większych wywałek nie było powodów do tego, aby psuć sobie jakoś bardziej samopoczucie, bo wszystko przebiega w takiej atmosferze współpracy, wsparcia, miłości i akceptacji, że właściwie to tylko jedna rozmowa z większym problemem spowodowała pewną spinę i dość nieprzyjemne uczucia w brzuszku, ale to trwało może z pół godziny, więc co to w ogóle jest...

Nie wspominam ani jednej wywałki źle, bo każda z nich była okazją do tego, aby podnieść jakość naszego związku, aby bardziej poznać drugą osobę i aby w efekcie końcowym jeszcze bardziej ją pokochać. Ciężki mi więc tu mówić o tym, jak o czymś negatywnym, bo miało to same pozytywne skutki :D

Stąd właśnie teksty, że cały czas jest mi świetnie i coraz lepiej, a nie stąd, że udaje iż problemy nie istnieją :D

Felicite

  • Gość
[#]   « 2013-02-22, 23:50:48 »
Mariusz, aha. Ok, mnie tam wszystko jedno w sumie, o czym piszesz. Nie moja broszka, więc wysiadam ;)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-02-22, 23:48:00 »
Wywałki nam towarzyszyły od samego początku, nie jakoś szczególnie intensywnie, ale rozpykaliśmy już trochę problemów, w tym ze 3 bardzo poważne. Daleko nam do landrynkowo zaślepionych ludzi, co to niczego nie widzą po za fajnymi uczuciami. Kilka dni temu przegadaliśmy kwestię, którą się baliśmy ruszyć od samego początku relacji, a która powodowała spore napięcie - w trakcie rozmowy było spore spięcie i poczucie, że istnieje ryzyko, że nasze cele życiowe tak się różnią, że związek nie większej przyszłości, już niemal poczucie jakby to było koniec, ale mimo wszystko zamiast się oszukiwać, obie strony wyraziły jasno, czego nie chcą i nie zamierzają robić, wybraliśmy oboje samych siebie, a potem jak to omówiliśmy dokładnie to się okazało, że to była tylko kwestia idiotycznych wyobrażeń, jak te cele będą wyglądać, bo się okazało, że nie ma w rzeczywistości najmniejszego problemu :) No, ale oboje byliśmy gotowi się nawet rozstać, gdyby związek miał oznaczać rezygnacje z siebie - bardzo mnie to cieszy, że oboje stawiamy samych siebie na pierwszym miejscu.

Co by się nie działo, to i tak jest cudownie, wszelkie problemy rozwiązujemy na bieżąco jak tylko dotrą do świadomości chociaż jednej strony, a idzie to nam naprawdę sprawnie. Partnerka też się wzięła za rozwój, czyta literaturę i pracuje z pierwszym dekretem - ogólnie jest dobrze :) Szczególnie, że ona już teraz przejawia bardzo wysoką świadomość, zachowała się kilka razy nawet dojrzalej i świadomiej ode mnie przy pewnych sprawach, więc ja też się od niej uczę.

Ja się tylko Mariusz zastanawiam po co piszesz mi takie teksty i jaki one mają cel. Przed pierwszym spotkanie też straszyłeś, żebyśmy spieszyli się odreagowywać wzorca odrzucenia bo sajgony będą jak już się spotkamy, a w praktyce było tak spokojnie, miło i przyjemnie, że szkoda gadać.

Swoją drogą o swoich lękach przed bliskością się też nieraz nasłuchałem od różnych osób i trochę demonizowałem je, a w praktyce się okazało, że jak doszło co do czego, to przez pierwsze pół minuty trochę nerwowo mi rączka chodziła, a później pod wpływem dotyku lekko się brzuszek spinał prze kilka chwil, ale zaraz się ogarnął. Doświadczyłem przez ostatni miesiąc ogromnych ilości fizycznej bliskości na wszelkie możliwe sposoby i się absolutnie nic nie działo, po za tym, że mnie rozsadzało momentami od nadmiaru szczęścia. Spodziewałem się tsunami, a było splunięcie :D

Nie wiem co to za dziwna tendencja w kręgu rozwojowym straszenia ludzi wzorcami i zapewnianiem o tym, jak to pewne negatywizmy się koniecznie muszą przejawić. Mimo wszystko Bóg ma dużo większego powera niż pś, a ta też nie jest w stanie wiecznie warunkować wszystkiego i od Boga odcinać. Wystarczy się z grubsza ogarnąć i po prostu tego Boga dopuścić do siebie, bez jakiegoś większego pieprzenia się, kombinowania i wymyślania czym tu sobie jeszcze odcinać dostęp do Niego. Podświadomie wzorce to taka dobra wymówka w sumie, właśnie do mnie dotarło - człowiek wie, że ma jakieś wzorce w głowie i zaraz sobie może łatwo wytłumaczyć dlaczego czegoś nie może jeszcze mieć. Tak bardzo można odwlec tyyyyyyyle dobrego :)

MariuszEro

  • Wiadomości: 298
  • Płeć: Mężczyzna
  • Mariusz Dziemianczuk Regreser:regresing,rebirthing, praca z oddechem,pozytywne myslenie,EFT
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-02-22, 23:46:18 »
Felicite
Ja pisze o złudzeniach, o związkach, i emocjach jakie potrafia sie pojawiac.

Podtrzymuje zdanie, ze w zwiazkach, zwlaszcza swiezych, pojawiaja sie, niechcianie, i niezapowiedzianie odczucia, nawyki. I od tego jak sie  z tym pracuje zalezy jakosc dopasowania, ktore uwidacznia sie po jakims czasie.