Lilliole,
poradziłam sobie, chociaż bywało ciężko. Wychodziłam przez rok z depresji, odreagowywałam ciężkie stany. Różnimy się z partnerem wiekiem, ja byłam mniej dojrzała, dużo płakałam, ponieważ wyszłam z niefajnego domu. To fakt, że harmonia wzmacnia wszystko. Na początku było mega przyjemnie, po drodze przez rok wychodził syf - teraz znów jest super tak jak na początku. Teraz każde z nas, bardziej pracuje nad swoim bagażem, niż nad wzajemnymi relacjami, na które składało się m.in DDA. Najważniejsza jest świadomość obojga partnerów i wyrozumiałość - bez tego nie da się wiele zrobić. Przed związkiem, robiłam co się dało, ale dopadała mnie panika w wielu tematach. Nie dało się tego przejść bez pogłebienia relacji. Uzdrawiając to bez związku działałam trochę po omacku, bardziej polegałam na swoich wyobrażeniach, nie potrafiłam ocenić jak to będzie, ile energii będzie mi potrzebne.. Ciężko jest pracować dajmy na to, nad tematem seksu, nie mając pojęcia o seksie i mając o nim tylko mgliste wyobrażenia pomieszane ze wstydem. Trudno mi ocenić, emocje zawsze będą, gdy znajdujemy się w nowych sytuacjach. Powiem tak - dzięki pracy nad sobą, miałam większą świadomość i zrozumienie siebie – przed i w czasie związku. Wiedziałam co się dzieje i mogłam oczyszczać tematy dużo głębiej. Świadomość tego co się ze mną dzieje, co mi dalej wywala i do czego potrzebny mi jest partner jest bardzo istotna, bo można powiedzieć o swoich oczekiwaniach - w sensie, pomóż mi w tym i w tym, bo czuję bezradność i nie wiem jak przez to przejść. To lepsze niż wywalanki, w których panuje chaos i występują prowokacje do kłótni, nieświadome odkgrywanie ról rodzinnych. Dostrzegłam, że nawet jak mi waliło i wybuchałam jakąś rozpaczą już w czasie zwiazku, to z grubsza wiedziałam dlaczego. To sprawiało, że nie byłam nie do wytrzymania, tylko przejawiałam świadomość o co mi chodzi i dlaczego cierpię. Pomimo, że to głównie ze mną były same problemy emocjonalne, znałam wiele technik z którymi intensywnie pracowałam i nie było ryzyka utraty związku.
Gdybym nic ze sobą nie robiła dużo wcześniej, nie miałabym szansy wejścia w związek. Odpychanie poprzez wzmacnianie wzorców było po prostu zbyt silne. No i ta fobia społeczna

Studia mnie w dużym stopniu z niej wyciagnęły i stosowanie z zaangażowaniem wielu technik.