jedna z prognoz astrologicznych. Autor wg mnie jest wyraźnie zakręcony politycznie (rusofobia). Ale poczytać warto:
Piotr Gibaszewski
"Trump - bump!
Zwycięstwo Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich nie jest dla astrologów jakąś wielką niespodzianką. Od pewnego czasu obserwujemy pochód populizmu, nacjonalizmu, bunt przeciw elitom. Populiści idą jak burza: Orban na Węgrzech, Putin w Rosji, Erdogan w Turcji, Brexit w Wielkiej Brytanii, Syriza w Grecji, Kaczyński w Polsce, Duterte na Filipinach. Kolejne przyczółki przed nami. W roku 2017 we Francji w wyborach prezydenckich wielką szansę na elekcję ma Marine Le Pen, córka Jeana Marie Le Pena, nacjonalisty i populisty. Czy uchronią się przed nim Niemcy? Tam też w siłę rosną populiści (Alternatywa dla Niemiec). W Hiszpanii rośnie znaczenie populistycznej Pegidy, we Włoszech ruchu Pięciu Gwiazd. Nie ma wątpliwości, że proces destrukcji starego modelu demokracji liberalnej postępuje.
W latach 2012-2015 doszło do siedmiokrotnej kwadratury Urana w Baranie z Plutonem w Koziorożcu, której konsekwencje będą jeszcze odczuwalne przez kilka lat. Doszła do tego pierwsza w dziejach USA opozycja Plutona do Słońca. To niezwykle ciężki, destrukcyjny aspekt, który wywraca wszystko do góry nogami. Zwycięstwo Trumpa ma niebywale podobny schemat do sukcesu PiS i Kaczyńskiego w Polsce. W obu krajach o zwycięstwie nie zadecydowały znienawidzone elity, ale wiejski i małomiasteczkowy elektorat. W obu krajach królowało podobne hasło: Polska (USA) w ruinie, mimo całkowicie przeczących temu danych. O zwycięstwie zdecydowali sfrustrowani biali mieszkańcy amerykańskiego interioru, tzw. pasa biblijnego – tradycjonalistyczni, konserwatywni, religijni, prości Amerykanie. Opozycja Plutona do Słońca Niepodległości wcale nie oznacza ich zwycięstwa. Oni zagłosowali za Ameryką, którą znali – tradycyjną, opartą na twardych, patriarchalnych zasadach, niechętną wobec liberalizmu. Tak jak Polacy z małych miasteczek i wsi zadecydowali za sentymentem dawnych czasów. Czy to zatem oznacza odwrót od globalizmu, nowoczesności, demokracji? Przeciwnie. To ostatnie wybory w których ich głos był decydujący. Zarówno w USA, jak i w Polsce. Zmiany są nieuchronne, proces przemian dramatycznie przyspiesza, kończy się znany świat. To co się dzieje na świecie, przypomina nieco ruch Wandei – powstanie skierowane przeciwko – Rewolucji Francuskiej. Wandea chciała bronić tradycji wobec rewolucyjnego terroru, niszczenia starego świata zbudowanego na poszanowaniu religii, oraz wiodącej roli arystokracji.
Co czeka USA? Opozycja Plutona do Słońca USA będzie mieć poważne konsekwencje dla Stanów Zjednoczonych. To nie będzie normalna – jak poprzednie – prezydentura. Podział, rozdarcie, wewnętrzny konflikt to jedna z osi dramatu. Konsekwencje międzynarodowe – to duga. Trzecią osią jego prezydentury będzie gospodarka. I to wcale nie oznacza, że Trump zacznie robić jakieś strasznie głupie rzeczy. Przeciwnie. Uważam, że już od dziś będzie grzeczny, miły, spokojny, unikając ostrej retoryki z kampanii wyborczej. Trump chce uspokoić rynki finansowe, oraz otoczenie międzynarodowe. Jednak to już nie ma znaczenia. Ktokolwiek by zasiadł w Białym Domu stałby się świadkiem potężnego kryzysu, który czeka świat. W kampanii wyborczej opowiada się różne rzeczy, a potem trzeba wracać do szarej rzeczywistości. Trump szybko zaliczy zimny prysznic. Dobrze to widać w jego horoskopie. Już w grudniu mają miejsce u niego niezwykle ciężkie układy. Progresywny Księżyc wkracza na Saturna. Tranzytując zaś Saturn przejdzie przez Księżyc, oraz w opozycji do Słońca. Saturn będzie go nękać przez cały rok, więc nie wróży mu to sukcesów. Ale to jeszcze zależy od horoskopu zaprzysiężenia, który może mu dać pewne wsparcie. Trump będzie chciał być grzeczny, normalny, przewidywalny. Ale to mu się nie uda. Jest częścią pewnego procesu, tak jak Kaczyński stał się zakładnikiem pewnych emocji w Polsce. Gospodarka światowa jakoś przełknęła Brexit, mimo że zapowiadano wstrząsy. Patrząc na to, jak się dziś (09.11) otwierają rynki, nie wróży to niczego dobrego. W dziewiątkowym roku 2016 musiało dojść do jakichś wstrząsów. Tak samo było w dziewiątkowym roku 2007, który w jedynkowym 2008 zamienił się w twardy kryzys. Teraz będzie podobnie.
Co w związku z tym czeka świat? Nic dobrego. I nie chodzi tu o osobę Trumpa. On jest tak samo częścią procesu, jakim byli przeróżni dyktatorzy wyniesienia na fali frustracji i resentymentu. To złe czasy dla świata. Oby nie było powtórki z lat 30tych XX wieku, ale dramatycznych konfliktów i sporów, być może nawet wojennych, nie da się w nadchodzących latach uniknąć.
Polscy zwolennicy Trumpa nie powinni się cieszyć, no chyba, że życzą Polsce jak najgorzej. Zwycięstwo Trumpa daje zielone światło Putinowi, który już wie, że USA nie staną mu na drodze w odbudowie imperium. I choć mu się to oczywiście nie uda, dla Polski to fatalna wiadomość. Tracimy ostatniego protektora, który nas chronił przed putinowską zarazą. Patrząc na potężne wzmocnienie w horoskopie Putina (Jowisz na Słońcu) pozostaje tylko kwestią czasu, co Putin zacznie teraz robić na Ukrainie, w Pribałtyce, w Gruzji. Zapomnijmy zatem o tym, że USA będą nas chronić przez rosyjskim imperializmem. Trumpa nie interesuje Europa, a tym bardziej Polska."