WOW. Co za post Leszek – jeszcze nie widzialem aby ktokolwiek kiedykolwiek wspominal o egzorcyzmowaniu aut – bardzo, bardzo interesujace, jako ze robilem to sam w kilku przypadkach.
Raz – uzywane auto, ktorego awaryjnosc byla tak bardzo przeklinana przez poprzednich wlascicieli... ze zwiekszylo to jeszcze bardziej jego awaryjnosc. Przed oczyszczaniem – kilka powaznych usterek i napraw ktore siegaly, hmm, tak z pamieci okolo 30-40% wartosci auta – i to tylko dla aktualnego wowczas wlasciciela, bo nie znam kosztow jakie poniesli poprzedni wlasciciele. Po oczyszczeniu – auto dzialalo sprawnie i bez praktycznie wiekszych usterek (tylko regularne przeglady + czesci eksploatacyjne) przez nastepne 4 lata.
Dwa – inne auto, ktore bylo tak bardzo fajne, ze... inni uzytkownicy prowokowali niebezpieczne sytuacje i prawie - zderzenia. Po oczyszczaniu, spokoj.
Trzecie – podobnie jak powyzej, tylko ze nie z zazdrosci, lecz z powodu mocy auta (sportowa fura, V8 5L silnik o mocy ponad 400 koni) kierowcy – jak przypuszczam - bali sie to prowadzic i mialo dziwne wibracje. Dopiero po paru godzinach jazdy skumalem co jest nie tak – i po krotkim oczyszczaniu, wrocil mi wewnetrzny spokoj i jazda stala sie bardziej harmonijna – nawet przy duzych predkosciach, hehe.
Z drugiej strony – w sumie, nie dziwne ze takie sytuacje maja miejsce, w koncu samochod jak i inne rzeczy nosza wibracje innych ludzi...