"Wiara i odczucie bóstwa stanowiły jedną z najważniejszych zasad wyodrębnienia przyczyn porządku społecznego, towarzyszącą ludzkości od najwcześniejszych historycznie form organizacji zbiorowej.
(...)
W kulturze chrześcijańskiej w ogóle, a w naszej narodowej w szczególności, chleb uzyskał wymiar sacrum. Pierwsze zdanie napisane po polsku w Księdze Henrykowskiej mówi pośrednio o braterstwie pracy związanej z chlebem.
Dla Polan chleb był symbolem najświętszych sił natury i kosmosu, integrujących rodzinę i wspólnotę narodową. Samo znaczenie słowa „z-Boże” to coś więcej niż tylko wspólna nazwa żyta, pszenicy, jęczmienia i owsa. Aleksander Brückner nazwę „zboże” wywodzi od tych samych słów, co „zbożny”, „pobożny”, w znaczeniu „wedle Boga”. Nic jednak nie charakteryzuje i nie symbolizuje stosunków między ludźmi, stosunków pracy w rodzinie, relacji człowieka do przyrody i do Boga tak jak zboże i chleb. Symbolika ziarna jako owocu ziemi (przyrody) i pracy rąk ludzkich jest niezwykła i wyjątkowo rozległa i chyba najpełniej wyraża to, co zachodzi pomiędzy rodziną, zagrodą, przyrodą i społeczeństwem.
Cały cykl czynności od żniw poczynając, a na wyjmowaniu z pieca gotowych bochnów chleba kończąc, zawsze miał głęboką mistyczną, magiczną, rodzinną i społeczną wymowę. "
http://czasopisma.upjp2.edu.pl/studiasocialiacracoviensia/article/viewFile/425/353"W tradycyjnej wspólnocie zagrodowej rok gospodarski kończył się właściwie żniwami i zwózką plonów, rozpoczynał siewem. Cykl zasiewów i żniw postrzegany był jako obraz życia – jego obumierania i odradzania się. Stąd zakończenie roku gospodarskiego stanowiły uroczyście obchodzone „dożynki”, których najistotniejszym momentem było wieszanie na krokwi ostatniej garści zżętych kłosów, zawierających, jak wierzono, „ducha zboża”. Kłosy te pozostawiano do przyszłego roku, by zapewniały urodzaj co najmniej równy rokowi dożynkowemu. Było więc podjęcie, ustrojenie i uczczenie plonu, ostatnich ziaren pierwszego chleba.
Był to hołd dla niepojętych sił tkwiących w ziarnach i kłosach oraz uroczysta próba ich pozyskania. Dopiero później dożynki stały się świętem partyjno-państwowym, gdzie rolę „gospodarzy” pełnią politycy u władzy, a szczerzą się do nich przymilnie przedstawiciele ludności, poprzebierani w regionalne stroje. Miarą sukcesu całej tradycyjnej rodziny było pełne gumno i spiżarnia. "
(...)
"Wszelkie próby obrony tradycyjnej kultury ludowej i jej systemu moralno-obyczajowego nie wróżą pozytywnego skutku.
Zniknęły bezpowrotnie warunki, w jakich od stulecia odtwarzał się chłopski system społeczny. Ziemia i gospodarstwo przestały
być obiektem kultu. Pozbawione mistyki stały się prozaicznym i często kłopotliwym miejscem pracy. Wieś z jej tradycją i historią nie jest już punktem odniesienia, wartością i źródłem inspiracji. Siła trwania wspólnot wiejskich polega bowiem na kulturowej samowystarczalności. Zanik tej samowystarczalności i samodzielności jako siły integrującej społeczności wioskowe oraz nasycającej wszelkie zbiorowe działania szczególnego typu wartościami doprowadziły do zaniku kompletności funkcjonalnej wsi oraz utraty
tradycyjnej pełni życia."