haha, ależ to jest jak najbardziej naturalne, a te elementy natury są bardzo istotne i dominujące w naturze : ) ... choć niekoniecznie rozwojowe z punktu widzenia duszy
Trzeba by dodefiniować, o jakiej naturze piszemy. Czy o naturze zwierząt, czy o naturze duszy, czy naturze demonów, czy o naturze jako przyrodzie, czy jeszcze o czymś innym. Inaczej można sobie tak gaworzyć po próżnicy bez końca, o wszystkim i o niczym, jak to niektórzy mają w zwyczaju.
dlatego zwolennicy gendera stoją tam, gdzie prawda, miłość, rozum, świadomość, wolność i swoboda, a przeciwnicy -- tam, gdzie prowincjonalny ksiądz proboszcz i jego gładcy ministranci wraz ze resztą obskurantów
tak to wygląda obiektywnie i pokrótce :-)
Ło kurcza, nareszcie ktoś nam
obiektywnie przedstawił całą prawdę o gender! Ludzie, zwijajcie manatki, nie ma co już więcej dyskutować. Wszystko jasne, rozejść się, koniec zbiegowiska.
Jako bardzo młody człowiek też jarałem się tymi wszystkimi zachodnimi nowościami. To działa na tej zasadzie: no popatrzcie, to tak właśnie trzeba żyć, a nie taka zacofana wiocha, jak nasze społeczeństwo!
Młodziakom nie dziwię się, ale żeby dorośli ludzie dali się tak wodzić za nos?
Jeśli akceptuje się w sobie prawdę na swój temat wraz ze swoją emanacją i boski plan (który ma całe spektrum wyboru i różnorodności) to każdy wybór daje wolność i poczucie wolności.
Sylvio, a co to jest 'prawda na swój temat wraz ze swoją emanacją'?
To fakt: Boski Plan zawiera w sobie całe spektrum możliwości. Ale również wyklucza całe spektrum możliwości: brak zaufania do Boga, sprzeciwianie się swojej boskiej naturze czy sprzeniewierzanie mocy. Tymczasem gender to:
- brak zaufania do Boga i przyrody, przez którą On mówi do nas (bożkiem staje się stworzona na zachodnich uniwersytetach ideologia),
- sprzeciwianie się swojej boskiej naturze (jesteśmy Bogami lub Boginiami, ale nigdy czymś pośrednim; hermafrodytami są demony),
- sprzeniewierzanie mocy (rozwijanie bezużytecznej filozofii prowadzącej do 'szukania wrażeń', w miejsce ukierunkowanego rozwoju).
Plan Boski, czy szatański?