Frisky
Na pewno lepsza jest rodzina, nawet jednopłciowa, czy jeden rodzic, niż dom dziecka.
no dokładnie, poza tym wiele z tych rodzin ma dzieci pochodzące od jednego z partnerów/jednej z partnerek albo i obu , z wcześniejszych związków , a szczęśliwsza matka/ojciec, czyli ktoś taki będący w związku jednopłciowym, to i szczęśliwsze dziecko : )
"
Grupa Adamsa przeanalizowała kilka tysięcy recenzowanych i cytowanych artykułów naukowych dotyczących dzieci rodziców tej samej płci. Okazało się, że w miarę upływu lat ten początkowo kontrowersyjny temat, rodzący wiele konfliktów pomiędzy naukowcami, wyraźnie łagodniał. Począwszy od roku 1990 szala zaczęła się przechylać na stronę zwolenników tezy, że rodzice tej samej płci nie szkodzą rozwojowi społecznemu i psychicznemu dzieci, a w roku 2000 środowisko naukowe praktycznie osiągnęło konsensus. "
http://wiadomosci.wp.pl/kat,18032,title,Dzieci-rodzicow-tej-samej-plci-wychowuja-i-rozwijaja-sie-tak-samo-jak-inne-dzieci,wid,17646778,wiadomosc.html?ticaid=116528&_ticrsn=3oczywiście dla tych którzy przedkładają sprawy biologiczne nad wszystko inne to było i jest niedopuszczalne, ( również dla tych którzy struktury i role społeczne oparte na biologii, traktują jako te święte, gdzie nawet na duchowość patrzą z tej niskiej perspektywy, a co dopiero na to co ludzkie a wykraczające poza te role),
dotyczy to również chrześcijan, zwłaszcza tych którzy preferują katolickie modele życia wyjęte ze struktur rodowych i klimatów rodzimowierczych o dominujących motywacjach witalnych - a w sumie Jezus też przyszedł na świat i wychowywał się w takiej dziwnej rodzinie, z jakimś ojcem-dziadkiem Józefem, który jak wieść niesie nawet nie "zamoczył" sobie, czyli to kwestie poza biologiczne, a wręcz czysto duchowe, były tutaj dominujące w procesie przyjścia na świat (coś w rodzaju duchowego in vitro) i wychowania, a dokoptowanie do tego dziadka, odbyło się ze względu na struktury społeczne kierujące się biologicznymi kryteriami i związane z tym presje, na które i tak w końcu Jezus się wypiął : )
podejście Jezusa do rodziny było proste - moją rodziną są moi współbracia duchowi oraz rzuć wszystko i pójdź za mną, jakoś mało tam o roli dwupłciowych rodziców , czyli czynnikach biologicznych i konieczności dostosowania się do nich, a nacisk położony jest na to co duchowe i wiele jest tam przykładów jak to co duchowe wpływa na to co materialne (czyli tzw. cudów)
przypomniał mi się też Swami Rama który przyszedł na świat i wychowywał się w jakiejś rodzinie dzięki łasce mistrza pod warunkiem że mu go oddadzą po upływie kilku lat i też nie było to tamto, że biologia najważniejsza, że dziecko potrzebuje dwóch rodziców, bardziej liczyły się inne względy, motywy i cele
kwestia tego z czym się utożsamiamy : )