pod koniec postu o tym jak to
znowu dopiero obcy (podobnie jak w przypadku zniesienia niewolnictwa naszych przodków), docenili i realnie wsparli nasz naród... :
"Polska historia to historia społeczeństwa podzielonego na Panów i Chamów. Społeczeństwa, w którym podstawową formą istnienia jest folwark i pańszczyzna – poddaństwo, a radykalizując to słowo, niewolnictwo. I to niewolnictwo jest zostało zniesione ostatecznie w drugiej połowie XIX wieku.
Ma to olbrzymi wpływ na naszą tożsamość. To co państwo nazywają chamofobią, jest przekształconym dziedzictwem tradycji szlacheckiej. Charakterystyczne jest dla Polski to, że dzieci czy wnuki ludzi, którzy przeszli ze wsi do miast, identyfikują z dyskursem który wywodzi się z imaginarium szlacheckiego. Identyfikują się z pozycją pogardy wobec chłopów. Rzutuje to na sposób kształtowania się mieszczaństwa polskiego. Jednak też i dziedzictwo poddaństwa bardzo silnie wpłynęło na mentalność Polaka.
Często polskie wady narodowe wiąże się ze szlacheckością. Moim zdaniem ich źródło jest dwojakie, szlacheckie i niewolnicze. Bardzo pouczające jest czytanie opisów słabości funkcjonowania Afroamerykanów w społeczeństwie amerykańskim i porównywanie ich z diagnozami słabości społeczeństwa polskiego."
(...)
Żeby móc zmieniać pewien typ tożsamości, trzeba go dość dobrze rozpoznać, również w jego słabościach i fundamentalnych ograniczeniach. To oznacza także rozumienie i przeciwdziałanie destrukcyjnym wpływom pewnego rodzaju odziedziczonych postaw, nastawień i stereotypów, które w tej tradycji tkwią.(...)
Proponuję, żebyście rzucili okiem na pierwszy tom pamiętników Witosa, gdzie on opisuje jak zwiedza Europę Zachodnią i mówi na czym polega różnica. W Niemczech pańszczyzna istniała częściowo, ale tam ją zlikwidowano dwa pokolenia wcześniej. I ten chłop czuje się dowartościowany, pewny siebie, dlatego, że nawet przy takim czy innym ucisku, prawo go chroni. Natomiast
wyzwolony chłop w Kongresówce, czy w Galicji w dalszym ciągu żyje w układzie pańszczyźnianym i to wobec zarówno wobec pana, jak i policjanta, urzędnika. Musi walczyć, oszukiwać, przekupywać. Za czasów Witosa, po dwóch pokoleniach od zniesienia pańszczyzny, prawo jeszcze nie za bardzo działało. Twierdzę, że dwudziestolecie międzywojenne było ogromnym pchnięciem do przodu. Wyjściem z zasadniczych różnic miedzy panami i chamami. Natomiast lata 50-te i 60-te pogłębiły ten kompleks chamskości bardzo ostro, bo wieś czuła się wyzyskiwana ile się da, lekceważona, kopana. I tylko trzeba się było wyrwać i szukać życia, kariery zupełnie gdzie indziej. W 70-tych Gierek w dużym stopniu zdobył sobie wieś dlatego, że zniósł obowiązkowe dostawy. No i chłopi troszkę odetchnęli. I zwróćcie uwagę, że później we wszystkich walkach solidarnościowych chłopi są zawsze w tyle.
Zwróćcie też uwagę na to, że
Polska przeżyła duży wstrząs w latach 2004–2007. Wejście do UE zmieniło poczucie wartości znacznej części chłopów. Bo okazało się, ze nas doceniono, że nas wspomagają. Przez dziesięciolecia wieś była rabowana. A tutaj nagle skądś przychodzi rzeczywista pomoc. Taka pomoc bezpośrednia i pomoc funduszowa, gminna. Sądzę, że to dość istotnie poprawia sytuację psychologiczną wsi i daje większą szansę dynamizmu kulturowego.
http://magazynkontakt.pl/chamofobia-debata-kontaktu.html