trochę o współodpowiedzialności :
Przypomnijmy z jaką niechęcią Zachód powitał Arabską Wiosnę 2011 r. Znacznie więcej entuzjazmu wywołały w nim okazje do interwencji zbrojnych – najpierw w Afganistanie i Iraku, potem w Libii, Mali a wreszcie w Syrii i znowu w Iraku. Europa jest przekonana, że może bezkarnie wzniecać i podsycać konflikty na Bliskim Wschodzie i w Afryce. Dotyczy to nie tylko Francji, która w ostatnich latach nie przegapiła żadnej okazji do wysłania swoich wojsk za granicę czy Wielkiej Brytanii wiernie giermkującej Waszyngtonowi.
Także Polska klasa polityczna z własnej i nieprzymuszonej woli włączyła się do tej brudnej wojennej gry, przekonana że zadawanie cierpień ludziom żyjących o tysiące kilometrów od naszych granic ujdzie jej na sucho, a w zamian może łatwo wśliznąć się w łaski Wielkiego Brata oraz zasłużyć na zniesienie wiz dla rodaków chętnych do zarobkowej migracji za ocean.
Problem w tym, że wywołane przez nas wojny produkują nie tylko martwych, ale też uchodźców.(...)
Europejski kryzys gospodarczy ukazał klęskę polityk neoliberalnych, ale Unijne zarządzanie nim polega na utrącaniu wszelkich demokratycznych i socjalnych alternatyw dla zaciskania pasa. Co więcej, przekierowuje wywołany własną polityką gniew społeczny na rzekomych „innych" by szczuć na siebie swoje ofiary z różnych krajów. Nieprzypadkowo dzisiejszy hejt wobec uchodźców bardzo przypomina niedawny wybuch rasizmu wobec Greków. Nie pierwszy to raz w historii, gdy kapitał poświęca demokrację i w imię zysków toruje drogę skrajnej prawicy.
Tak jak nie da się oddzielić kapitalizmu od imperializmu, tak nie da się uwolnić Europy od gorsetu neoliberalizmu hołdując zarazem
antyimigranckiej fobii. Dając się podjudzać przeciw ofiarom podsycanych przez Zachód wojen odwracamy uwagę od naszych wspólnych katów – wielkiego kapitału i graczy geopolitycznych. Sianie nienawiści do uchodźców służy umocnieniu władzy tych, którzy w imię partykularnych korzyści odbierają dziś suwerenność ludom Starego Kontynentu. Gdy w interesie wielkich korporacji demontuje się prawa społeczne, osłony socjalne, usługi publiczne i demokrację, wszyscy powoli stajemy się uchodźcami. Czy naprawdę bliżej nam do publicystów straszących „innymi", lobbystów przemysłu zbrojeniowego i naftowego, biurokratów potajemnie szykujących nową dyktaturę w ramach Partnerstwa Transatlantyckiego i pasożytniczej finansjery niż do uchodźców z Syrii? To raczej ci pierwsi są przedstawicielami innej, prawdziwie nam wrogiej „cywilizacji".
http://www.monde-diplomatique.pl/index.php?id=1_2