W Polsce odgradzamy sie płotami , ostatnio jechałam na rowerku moją trasą , górka dla dzieciaków , taka wiecie z oponkami , na jakiej jeszcze ja się ślizgałam na tyłku po wyrwaniu się ze szkoły. Teraz od roku tuż przy górce gdzie był przejazd dla rowerów wielki płot. Oczywiscie wiem , ze teraz nikt saneczek tudzież tyłeczka nie poswięci , bo głupie mamuśki nie pozwolą , bo kochanę dziecię zaraz dostanie katarku i mamusia poleci ze zdrowym dzieciakiem na szczepienie( też temat odpowiedzialności- niech zamiast mnie zrobią to inni tj szczepionki, lekarze , antybiotyki masowo na wszystko, nauczyciele , byle nie ja sama. Wola zamiast z dzieciakiem na dwór iść do Mc'a do "galerii"). Więc tak sobie pomyślałam - dopóki będą płoty, a jest ich coraz więcej , dopóty nie będzie społeczeństwa .