Poświęcając siebie, umniejsza się lekceważy i wypiera siebie, a to prowadzi do tego, że inni muszą się poświęcać dla osoby w braku (poświęcającej się dla innych) i tworzy się dysfunkcyjne współuzależnienie.
Uważam, że zamiast poświęcenia lepsza jest współpraca, dzielenie się, zrozumienie i empatia. Na równi do siebie i do innych.
Z akceptacją dla różnorodności świata, ludzi i kreacji.
(Szanując swój czas nie czytam całych tak długich postów, tylko jak jakiś fragment wpadnie mi w oko.)
poświęcenie o jakim mówi ten Swami to odkrycie i urzeczywistnienie siebie samego, prawdy o sobie, rezygnacja z iluzji o sobie nie jest wyparciem, wręcz odwrotnie zajmowanie się rozwojem własnej osobowości oddala od siebie prawdziwego,
do tego takie poświęcenie nie uzależnia od iluzji, ale budzi tę samą duchową świadomość u innych - przykład różnych mistrzów którzy budzili swoim przykładem ducha poświęcenia u milionów ludzi, może pominęłaś ten fragment czytając wyrywkowo:
"Zwykle ludzie zapominają, że
rzeczywista jaźń jest naszą własną jaźnią (atmą), która jest tą samą jaźnią (atmą) obecną w każdym człowieku. Jaźń jest mocą uniwersalnej świadomości (ćajtanja śakti). Ta ćajtanja śakti jest obecna w każdym człowieku i w każdej żywej istocie. Dlatego jest powiedziane: Iśwara sarwa bhutanam - Bóg mieszka we wszystkich istotach. Biorąc to pod uwagę człowiek powinien przestać zajmować się własną osobowością, natomiast dążyć do zrozumienia atmicznej rzeczywistości (atma-tattwa), która jest obecna w każdej żywej istocie."