Leszek
Moim zdaniem nie jest biciem piany dyskusja o przemocy w przestrzeni publicznej i podwójnych standardach. Bo dla mnie to nie o polityce, a o społeczeństwie i jego wzorcach, jakby nie było widać z tematyki moich postów;)
Taki pomysł z eksperymentami z przemocowymi grupami (gdy wiesz jak reagują), to naprawdę dziwny pomysł.
To czy prowokujesz, to Twoja intencja i jej skutki, to czy inni reagują, to ich intencja i oni za to odpowiadają. Jak w kimś nie ma przemocy (i czasami współuzależnienia), to nie zareaguje na prowokację. Sami decydują o swoich reakcjach. Jeśli w kimś jest przemoc, to WSZYSTKO potrafi uznać za prowokację. Również czyjeś demokratyczne prawa do wolności, również prawo do błędów, czy do wyrażania siebie.
Zarówno prowokator, jak i prowokowany odpowiada za siebie, natomiast społecznie nie powinno być zgody na przemoc i jej usprawiedliwianie.
Podświadomość nie jest logiczna, jak wiesz, w dużej części jest emocjonalna i prowokacja nie zawsze jest po to, żeby inni reagowali zgodnie z prowokacja, tylko wręcz odwrotnie. Wewnętrzny konflikt bywa silniejszy od świadomych intencji.
Ile razy dziecko prowokuje do odrzucenia, a tak naprawdę chce przytulenia i miłości? Przecież wiesz na czym polegają mechanizmy kozła ofiarnego w DDA. Inne są oczekiwania świadome, a inne podświadome. Co nie znaczy, że rodzic ma ulegać prowokacji. Mądry rodzic postępuje z miłością, pomimo prowokacji. Pracujesz z ludźmi to wiesz.