Leszek
Ciekawe proroctwo. Niestety, poziom swiadomosci spolecznej jest w Stanach niski. Sa duze podzialy. Nie wiem czy sie beda modlic. Amerykanie tak, jak widac w ich filmach, jednocza sie po kataklizmie a nie przed. Sa spoleczenstwem konsumpcyjnym i kompetytywno-agresywnym. Tak w ogole to sa od dawna urabiani przez przemysl filmowy i reklame. W Ameryce istnieje grupa ludzi zorientowanych rozwojowo, ekologicznie, pokojowo, ale czy bedzie ich wystarczajaco by zmienic bieg rzeczy ?
Kampania wyborcza na prezydenta dobrze odzwierciedla te podzialy. Ok. polowa ludzi nie jest zadowolona z kandydatow. Obecnie Clinton ma ok 46% poparcia a Trump ok. 40% poparcia. Oto strona pokazujaca ewolucje poparcia dla obu kandydatow;
http://www.cbc.ca/news2/interactives/uspolltracker/W listopadzie, glosowac bedzie populacja Stanow i tzw. elektorzy ktorzy maja decydujacy glos. Jest ich 538-miu i kandydat, zeby stac sie prezydentem potrzebuje min. 270 glosow.
Gdyby Clinton wygrala to ogolnie mozna sie spodziewac kontynuacji obecnej polityki wg. Obamy. Lobby zydowskie utrzyma swoje wplywy. Clinton ma poparcie mniejszosci narodowych, kolorowych.
Gdyby Trump wygral to mozna sie spodziewac lepszych posuniec w sferze gospodarki , ale na arenie miedzynarodowej (w odroznieniu od konkurentki) nie ma doswiadczenia. Trzeba ufac ze bedzie mial dobrych doradcow i przede wszystkim ze bedzie otwarty by ich czasami posluchac. Wielu zarzuca Trumpowi ze jest despotyczny.
Trump przyciaga wiecej niskowibracyjnych energii w trakcie kampanii ale wiekszosc prasy i mass-mediow sklania sie w kierunku Hillary wiec lepiej kierowac sie swoimi odczuciami wzgledem kandydatow.
Tak to wyglada po tej stronie oceanu.