Sylvia
Mam podobne odczucia co do Polaków.
Jednakże
doświadczanie realnej wolności jest możliwe na poziomie wybitnych jednostek, ale nie na poziomie społeczeństw. Na poziomie społecznym muszą być odczuwalne punkty zakotwiczenia, czy wsparcia. Państwa są po to powołane, by takie "gwarancje" dawać. W tym celu tworzą się również wspólnoty: od rodziny począwszy, na uniach międzypaństwowych kończąc.
Oczywiście, wielu intelektualistom koncepcje "społeczeństwa otwartego" wydają się nęcące. Co więcej, są bardzo podobne do tego, co się głosi w New Age! Ale to tylko fasada!
A co się kryje za fasadą?
Zwierzęcy lęk Poppera i jego współplemieńców przed kolejnymi prześladowaniami z powodów nacjonalizmu, faszyzmu, czy ksenofobii! To dlatego ta doskonale zorganizowana społeczność usiłuje uprzedzać wszelkie akcje narodowościowe czy ksenofobiczne. Intelektualnie wyśmiewa się patriotów jako tępych, zacofanych trybalistów. A za tym ośmieszaniem kryje się zwierzęcy lęk o przetrwanie! Lęki popychają sorosistów do przyśpieszenia zmian w Europie. Ale... ta niecierpliwość oparta na prymitywnych, pierwotnych lękach, prowadzi do podejmowania pochopnych, szkodliwych decyzji i działań. Bo przecież druga strona tego konfliktu społecznego nie jest bardziej świadoma! A jak świadoma nie jest, to zaczyna działać w oparciu o lęki, gdyż sorosiści proponują rozwiązania kulturowo obce! Do czego potrafi pchnąć poczucie zagrożenia?
Do działań adekwatnych, skierowanych przeciw stronie zagrażającej. Przy okazji, z powodu dezinformacji, ofiarami mogą paść wszyscy "obcy". A sorosiści myślą, że w całej wywołanej przez siebie zadymie zostaną potraktowani jak "swoi".
kopergamin
Cenny wkład w zrozumienie współczesnych problemów i cenna próba rozwiązania owych problemów.
Działaj
Ale, może zamiast się bać i straszyć innych, spróbujesz zrozumieć, czego tak straszliwie się boisz?
Podpowiem trop:
W interesie niektórych światowych manipulatorów jest utrzymywanie ludzi w ciemnocie. Niestety, to, co ukrywano, wyszło za wcześnie na jaw i spisek się nie powiedzie. Głupota społeczności narodowych, na którą liczyli twórcy SuperPaństwa europejskiego, nie okazała się aż tak piorunująca, jak zakładano. To musi boleć, bo teraz pozostaje albo ustąpić, albo zastosować doktrynę szoku. W Rosji już sobie z tymi doktrynerami poradzono. UE, albo sobie z nimi poradzi metodą Putina, albo czeka ją wojna domowa. Tertium non datur.