Od kilku tygodni zrobiłam sobie dietę od wszystkich mediów (działów, wątków, itd), gdzie występuje polityka i widzę, że jest co jedna z lepszych rzeczy, którą można sobie dać w prezencie dla rozwoju, własnej energetyki i kontaktów z ludźmi:)
Rozwijają się tematy, które są budujące, pozytywne, życiowe, rozwojowe. Inaczej też kształtuje się rzeczywistość i percepcja ludzi.
To co ważne jest ważne, to co bez znaczenia w skali wieczności i wartości, które mnie interesują, staje się bez znaczenia.
Są same pozytywne efekty takiej diety.
I jeszcze jedno do mnie dotarło wyraźniej. Jak wiele ludzi w Polsce uprawia politykoholizm jako regulator emocji (jak w innych uzależnieniach) i substytut realizowania ponadczasowych wartości.