Frisky
Każdy wariat uważa swego psychiatrę za wariata
Tak było, jest i będzie.
a jakie to ma znaczenie w ocenie skuteczności leczenia/szkodliwości leczenia przez psychiatrów? to o czym piszesz to jest tylko jeden z mniej istotnych objawów i czy aby tak powszechny jak twierdzisz? wątpię, myślę ze stosujesz ten argument i to nie od dziś w takiej formie ("każdy" i zawsze) w celach manipulacyjnych tutaj, więc ja nie uważam Cię za wariata : ))
zdaje się że do dzisiaj jakby nie do końca psychiatrzy potrafią leczyć te choroby i zaburzenia, a co dopiero wtedy gdy to raczkowało, ale wydaje im się, że wiedzą? jak było wtedy? to jak z puszczaniem krwi w celach leczniczych na wszystko? czy może psychiatrzy ciut wyższy poziom sobą wtedy reprezentowali? odróżniali choroby , czy wkładali wszystko do jednego worka i diagnozowali chorobę psychiczną w rodzaju rozpoznawania wariata ... to ten który uważa psychiatrę który go bada za wariata ... jakie proste hehe,
w tym szaleństwie jest metoda ; )
a skoro w dobrej wierze szkodzili i eksperymentowali a domagali się za to jeszcze opłat od ofiar swoich eksperymentów, to jaki to miało sens i wpływ na ich karmę? więc bardziej taki wczesny psychiatra kojarzy mi się z oszustem hochsztaplerem, albo manipulatorem w dobrej wierze, ewentualnie kimś wierzącym w nieskuteczne metody i je stosującym kosztem pacjentów dla ich dobra, to całkiem podobnie jak pewny swoich uprawnień wierzący w swoją misję inkwizytor (oczywiście w żadnym razie nie szaleniec) - a za dobrze wykonaną pracę należy się przecież godziwa zapłata! kto temu przeczy ten szaleniec,
dla dobra cudzej duszy płatne cudzym zdrowiem i mieniem...
niektórym z racji różnych funkcji do dziś się wydaje że wiedzą i mogą wszystko, są w tym przekonujący, a przynajmniej wciąż uważają i mają takie przekonanie, na takich pozycjach wciąż się sytuują, że wiedzą lepiej bo leczą , albo leczyli, ( inkwizytorzy dusze w imię Boga hehe) i stąd słusznie oczekują zapłaty, tylko wciąż jak przychodzi co do czego czyli gdy chodzi o efekty no to się pojawia problem - efekty u innych jakby sprzeczne z deklarowanymi albo żadne (w najlepszym razie), więc wtedy zrzuca się problem na klientów - wariatów czy przebiegłych heretyków, tudzież na wrogów jedynie prawomyślnych prawd przedstawianych jak w kazaniu inkwizytora ex catedra: ten jest dobry a ten zły, szatan wcielony, dzisiaj powiedzielibyśmy że to Soros a heretycy to sorosiści haha, a kto przeczy temu to z nim w konszachty wchodzi i na potępienie zasługuje, a opornych na stos albo do wariatkowa - ot mentalność inkwizytora i psychiatry w jednym