Mieszanie kultur i ras .Jedna wielka ,kochająca rodzina .Może i nawet intencje tej idei były dobre (w sensie ,że u podstaw tej idei leżało dobro ludzi ).Mieszanie ras tak naprawdę miało miejsce zawsze w historii a na terenach krajów narodowych istniało wiele mniejszości ,które koegzystowały ze sobą w miarę przyjaźnie często.
Zastanawiam się ostatnio nad tym w kontekście tego co się dzieje.
Nawet u mnie na wiosce wiele lat temu pojawił się Marokańczyk .Pojawiali się też Ukraińcy z Odessy z którymi miałem kontakt .Ogólnie ludzie ich dobrze przyjęli .Marokańczyk był oczywiście sensacją .Ludzie go traktowali jako taki jak to się mówi "nas muzyn".Grał w klubie piłkarskim i był dentystą ,miał żonę Polkę .Myślę ,że często się zdarza ,że osoby z różnych kultur się w sobie zakochają ,zafascynują się sobą i stworzą rodzinę .Tam następuje prawdziwe mieszanie kultur .Wydaje mi się jednak ,że często po prostu jedna strona przejmuje kulturę innej tej bardziej dominującej.Ogólnie nie jestem przeciwnikiem .Takie coś może być rzeczywiście szkołą tolerancji(dla otoczenia) i akceptacji inności i w jakimś sensie dodaje kolorytu danej społeczności .
Nie jestem wyznawcą bronienia naszych katolickich tradycji(bo takie mamy)jako jedynie słusznych i obowiązujących.Zresztą są nie do końca nasze bo zostały przyjęte i narzucone i wymieszały się z dawniejszymi tradycjami naszych przodków.Jestem za utrzymaniem tego poziomu wolności obyczajowej i kultury który jako europejczycy sobie wypracowaliśmy i wywalczyliśmy przez wieki stopniowo zrzucając jarzmo tych ,którzy nam te wartości narzucali.Tu już było państwo religijne i święta inkwizycja od której się uwolniliśmy.Długo to trwało i jeszcze gdzieś ślady zostały ale jednak tu się żyje dobrze i nikt za inne poglądy nie zabije ani nawet nie pobije.
Co nam szykują w ramach ubogacenia kulturowego ? Tłumy radykalnych salafitów ,ze średniowieczną mentalnością inkwizytorów chcą narzucić wszystkim i narzucają od razu po przyjeździe swoją religię wszystkim innym.To już widać w Niemczech ,Francji i Belgii gdzie dziewczyny nie mogą wyjść bez chustek czy w krótkich spódniczkach bo urażają uczucia religijne tych baranów .Oni nie chcą uznawać prawa państwa do którego trafili bo mają swoje prawo szariatu -żywcem przypominające nasze średniowieczne z najgorszych jego okresów. Mówią ,że to zgniły zachód ze swoimi prawami jest chory .Też się nad tym zastanawiałem bo zachód faktycznie jest chory ze swoją materialną kulturą ,presją ,pogonią tylko za pracą , pieniądzem , dobrami materialnymi i wykorzystaniem ludzi jako kapitału (taki główny jego nurt).Jednak czy Ci przybysze ze wschodu są zdrowi bo pochodzą z bardziej tradycyjnych społeczeństw? Moim zdaniem nie .
Uznali za jedynie dopuszczalny strój (czemu tylko dla kobiet?)beduinów ,którzy zasłaniali twarze i ciało przed piaskiem pustyni .To miało uzasadnienie w tamtych warunkach .Jak jest w innych tradycyjnych wspólnotach .W większości plemion mieszkających w ciepłych rejonach kobiety noszą odkryte piersi i jakoś nikogo to nie oburza ,nie zmusza do gwałtów.Niech im powiedzą ,że to zepsute ,niezgodne z tradycyjnymi wartościami ,że to nowoczesne ,zgniłe zachodnie wzorce.Śmieszne to nawet.Krótkie spódniczki to nie wzorzec zgniłego nowoczesnego zachodu.
Przyjeżdżają ,tworzą zamknięte getta gdzie obowiązuje ich prawo .Takie małe państwa w państwie .
Na masową skale takie mieszanie kultur , w dodatku wrogich sobie ma zawsze opłakane skutki .Podobnie wygląda sprawa tworzenia związków różnych krajów gdzie tak naprawdę jeden z nich dominujący czerpie korzyści wykorzystując inne tak jak w Związku Radzieckim gdzie dominowała Rosja czy w UE gdzie dominują Niemcy .Skutki opłakane i z góry założone przez twórców tych zmian.Idea w założeniu dobra ale wykonanie jej już z zupełnie innymi intencjami i z innych powodów .
Ludzkość nie jest gotowa jeszcze na takie eksperymenty z powodu swojej niedojrzałości psychicznej i duchowej .Ludzkość to nie jest wielka Ohana.