Autor Wątek: Samobójstwo  (Przeczytany 22290 razy)

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-07-21, 17:41:25 »
Biorąc pod uwagę, że rodzimy się z pewnym planem na życie to intencje obu stron musiały się dograć.

Czy musiały ? :D
 Mogły lub nie mogły (jak wolisz od słowa musiały :D)
Oczywiście można też powiedzieć, że nie musiały ale czy było inne wyjście jeśli tego chciały obie zainteresowane istoty i już wcześniej to ustaliły.
Tak naprawdę nic nie musiały.
Ale to znaczy, że bardzo tego chciały.
 Ok.idę przewietrzyć umysł bo mi się koan robi ;)

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-07-21, 17:24:33 »
Bubu,
Cytuj
musiały się dograć intencje obu stron.   
Musiały ?

To jest to zasadnicze pytanie.

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-07-21, 17:20:42 »
Tess,
"..I niech tu nikt nie mówi, że ofiara 'chciała' być gwałcona. Może i intencje miała ale jeżeli dorosły, taki duży dorosły to wykorzystuje i to robi temu dziecku, to ja nie mam więcej pytań. .."

Z poziomu ludzkiego patrzenia masz rację. Jeśli jednak rozpatrzeć to z poziomu intencji to tak. Ofiara chciała stać się ofiarą i musiały się dograć intencje obu stron.

Nie wiemy kim była ofiara w poprzednich wcieleniach.
Bo co powiesz na to, że teraz "oprawca" wcielił się małą niewinną dziewczynkę i leży gdzieś w ciemnej piwnicy gdzie cały czas pokutuje w ten sam sposób w jaki krzywdził innych ?
A jeśli nie zrozumiał i przez następne kilka wcieleń będzie się w podobnych warunkach odradzał ?

A co jeśli w tym życiu odrodzi się jako Twoja wnuczka ? Jakiś pedofil ją zgwałci a Ty powiesz że to dobrze czy źle znając jego poprzednie życie ?

Czasem lepiej nie wierzyć w Prawo Karmy ;)


Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-07-21, 17:20:31 »
Wilson,
Mam :)

Podałam to w wątku 'Oświecenie'

Cytuj
 

https://www.youtube.com/watch?v=u155UokpJXU 

3 ciekawe dla mnie sprawy, przystępnie i z poczuciem humoru,  wytłumaczone :)

1) God.

"If God is Love and he is omnipresent - is he not in you ?
He is in you as Love.
Try to keep quiet for a moment and shake hands with God, give him a big hug.
You only have to hug him once and he'll never leave you." :)

Tł: Jeżeli Bóg jest Miłością i jest wszechobecny - czyż nie jest On w tobie ?
On jest w tobie jako Miłość.
Spróbuj pobyć w ciszy przez moment i przywitaj sie z Bogiem, podaj mu rękę, mocno Go uściskaj.
Wystarczy jeden uścisk,  tylko raz,  a On cię już nigdy nie opuści. " :)


2) Ego.

Don't try to erase it, for God's sake ! Let it be there.
Keep it in your pocket along with your dollars :)
Just be natural - it's the best antidote for ego.

Tł: Nie próbuj wymazywać ego, na miłość boską ! Pozwól mu być.
Trzymaj je w kieszeni razem ze swoimi dolarami ( spotkanie jest w Chicago).
Po prostu badź naturalna - to jest najlepsze antidotum na ego.

I najważniejsze na teraz:

3) Forgiveness

(Około 10 minuty)
"Forgiveness is not a big virtue.
If you try to forgive someone you always see that person as a culprit.
So you cannot forgive them a 100%. Don't be surprised if you can't forgive them a 100%.
But  a culprit is also a victim, of his own mind, ignorance or circumstances. What comes here is compassion.
And compassion is always a step ahead of forgiveness.
Inside every cuplrit there is a victim.

Tł:Przebaczanie nie jest wielką zaletą. Jeżeli próbujesz przebaczyć komuś,  zawsze wtedy widzisz tę osobę jako winowajcę. Stąd nie możesz przebaczyć w 100%. Nie dziw sie, że nie możesz przebaczyć mu w 100%. Ale winowajca jest również ofiarą, swojego własnego umysłu, ignorancji czy okoliczności. I tu nasuwa się współczucie. A współczucie jest zawsze o krok przed przebaczeniem. Wewnątrz każdego winowajcy jest ofiara.

To ostatnie wyjaśnienie, taka inna perspektywa, bardzo mi pomogło. Nie to, ze pokochałam strzygę-bestię. Ale wiem dokąd zmierza.
 
Więcej nie muszę ...

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2015-07-21, 17:15:36 »
Z reguły jeśli ktoś funkcjonuje w sposób który narusza wolną wolę drugiego człowieka, naraża się na podobne okoliczności względem siebie (na miarę tego co robił). Nie da się być bezkarnym cały czas, jakkolwiek jeśli taka osoba w porę zda sobie sprawę z tego co zrobiła, jest w stanie uniknąć "kary", w sensie przeżywania tego samego i zachodzi jakaś forma wyrównania (zadośćuczynienia) z jego strony.

Można też wziąć pod uwagę coś innego - ktoś kto kieruje się tak "zwierzęcymi" potrzebami musi sam w sobie być zamknięty na miłość, bezwarunkowe szczęście itd. - więc jest odcięty od takich doświadczeń, a warunkowane zaspokajanie kompulsywnych potrzeb - zwłaszcza kosztem innych, prowadzi do zaburzeń psychicznych i utraty empatii, socjopatii. Człowiek z takimi obciążeniami, jeśli nic z nimi nie robi, sam zmierza do upadku życiowego.

Poza tym - problem nie w tym co on zrobił (więc nie da się zaspokoić swojej "zemsty" robieniem mu czegoś), a w tym że coś zabrał, że doświadcza się tego że coś zostało zabrano, zniszczone czy zbrukane. I prawdziwe uwolnienie przyniesie przywrócenie sobie tego.

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-07-21, 17:10:00 »
Wilson. Regresing u dobrego Regresera czującego temat na pewno dużo by oczyścił. Warto spróbować każdego sposobu który przyniesie wolność by móc zacząć normalnie żyć.

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-07-21, 17:08:04 »
Z wybaczaniem to nie jest tak einfach.

Fajnie to tłumaczył na jednym z filmików Ravi Shankar.
Że jeżeli mówimy 'wybaczam tobie' to stawiamy tego kogoś w pozycji culprit - ang. winowajca, tego słowa użył.
I to znaczy, że siebie tutaj stawiamy w pozycji 'cia' a on jest 'be'.
A to z kolei oznacza, że ... nie wybaczamy tak naprawdę.
On proponuje, żeby starać się zrozumieć, pojąć to co culprit zrobił i dlaczego.
Np jeżeli pedofil jest strzygą , to wiedzieć, że zadawanie bólu jest przypisane do jej natury, etc. Że taka bestia nie potrafi inaczej jak zadawać cierpienie.
I niech tu nikt nie mówi, że ofiara 'chciała' być gwałcona. Może i intencje miała ale jeżeli dorosły, taki duży dorosły to wykorzystuje i to robi temu dziecku, to ja nie mam więcej pytań.

Wilson, specjalnie dla ciebie poszukam w śród moich postów ten filmik z Ravim.
A co do tego chodzenia na grób tego sk....syna - musisz ?
Naprawdę czujesz, że musisz ?
Dalej milczysz ?


DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-07-21, 17:05:27 »
Karina

Temat może go w ogóle nie dotyczyć w następnych życiach.

KARMA nie jest od tego by KARAĆ. Jest po to byś się rozwijać i Oświecić.
Jeśli zrozumiesz, że to wszystko jest "zabawą" i doświadczasz by się rozwijać top znaczy, że obie strony musiały się na to zgodzić i kat i ofiara.
KARMA jest po to by zrozumieć.

Władca Indii Aśoka nie doznałby Oświecenia za życia gdyby było inaczej.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-07-21, 16:53:49 »
Wilson

Cytuj
Zastanawiam się jakie konsekwencje moze poniesc np pedofil w nowym zyciu.


Najpewniej doświadczy tego samego co robił innym, jako dziecko.

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-07-21, 16:22:59 »
DarkAngelbubu

Uwolnić się od bycia ofiarą jest łatwiej. Wielokrotnie powtarzam sobie że przez niego nie zniszcze sobie reszty życia.
Wybaczyć sobie ani jemu nie umiem. Potrzebuję chyba takiej właśnie oświeconej świadomości i obrazu pełni motywów moich i jego. To też trochę wymówka pewnie , jakby nie mozna było bez tego wybaczać.
Mysle o regresingu pod tym kątem.  Albo na siłę wymazywać to z pamieci jak tylko zacznie tam ciagnąć uwagę.

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-07-21, 16:09:57 »
Wilson,
żeby wybaczyć pewne krzywdy to trzeba by być na 100% Oświeconym.
Wybacz sobie i odreaguj przedewszystkim sobie bycie ofiarą.
Bo to, że chodzisz na jego grób to też to pokazuje, że nadal masz intencje  by tą ofiarą być. Uwolnij się od tego.

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-07-21, 15:59:06 »
jemu nic
ale ja bym chciała zeby cierpiał a smierc to za mało
i dobija mnie przypuszczenie, że on sobie zyje w nowym zyciu i ma sie dobrze
wybaczyc nie umiem , 100 razy probowałam
rozszarpywałabym mu flaki i torturowała mózg nie wiem czym nie wiem jak i nie wiem jak długo ale długo
baaardzo długo
a tak co roku stoję nad grobem debila zeby ojcu i reszcie rodziny przykro nie było ze nie przyjezdzam
« Ostatnia zmiana: 2015-07-21, 16:01:57 wysłana przez Wilson »

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2015-07-21, 15:55:46 »
Ciekawe historie.

Zastanawiam się jakie konsekwencje moze poniesc np pedofil w nowym zyciu.
Boje sie ze zadnych jesli czul sie niewinnie i w porzadku a moze i bosko.
Za mało zeby sie zabił.

A co mu da to, że się zabije?

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-07-21, 15:42:04 »
Ciekawe historie.

Zastanawiam się jakie konsekwencje moze poniesc np pedofil w nowym zyciu.
Boje sie ze zadnych jesli czul sie niewinnie i w porzadku a moze i bosko.
Za mało zeby sie zabił.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-07-21, 14:17:38 »
Ciekawy opis regresji:

REGRES SARY

Sara zgłosiła się na regres.

Zaczęłyśmy jak zawsze, od prośby o prowadzenie. Zawierzenie Wyższej Mądrości daje gwarancję, że proces będzie przebiegał na wyższych wibracjach i ukażą się te wcielenia, które są najistotniejsze oraz oprócz uzdrowienia, zostanie nam przekazana głęboka nauka wynikająca z przeżytych doświadczeń.

Pierwsze wcielenie.
Mężczyzna, kat, więzienie. Torturuje więźniów i czuje się w tym dobrze. Odczuwa władzę nad nimi, to podnosi jego poczucie wartości. Wprawdzie podlega zwierzchnikom, ale w swoim więzieniu, w relacji z więźniem jest panem życia i śmierci. Jest bezwzględny, bezlitosny, nie dlatego, że lubi okrucieństwo, lecz z potrzeby dominowania.Gdzieś wewnątrz wie, co to ból, cierpienie, lecz nie na tym się skupia podczas tortur, a na odczuwaniu całkowitej władzy nad zależnym od niego człowiekiem.

Obraz wcielenia znika, zapraszamy mężczyznę. I tutaj następują trochę inne wydarzenia, niż w dotychczasowych procesach.
Zostaje nam ukazana przyczyna zachowań mężczyzny, jego wcześniejsze wcielenia, okazuje się to niezwykle ważne dla zrozumienia nauki, po którą zszedł.

Pierwszy obraz – pole walki, żołnierze walczą zaciekle. Mężczyzna walczy w słusznej sprawie – o wolność, jednak przegrywa wraz ze swoją drużyną. Czuje bezsilność, jest odważny, waleczny, jednak nie odniósł zwycięstwa. Zapisuje się w nim bezsilność wobec zewnętrznej siły najeźdźcy, władza należy do innych.

W następnym wcieleniu szuka innej formy, poprzez którą odniesie zwycięstwo. W poprzednim walczył z bronią w ręku i przegrał, teraz spróbuje poprzez agitację, przekonuje ludzi do obalenia jakiejś władzy. Zostaje zatrzymany i poddany torturom. I znów odczuwa nad sobą władzę innych, jest bezsilny wobec swego kata. Gdy podczas tortur spogląda w twarz oprawcy czuje nienawiść, jednocześnie zapisuje się w nim ponownie - kat ma władzę, ja jestem bezsilny.

W następnym życiu staje się, więc katem. Gdy był torturowany nie zastanawiał się, że i kat ma swego zwierzchnika, gdy został nim, zrozumiał, że i nad nim jest jeszcze ktoś, kto ma większą władzę, był to urzędnik kościelny.
Pragnął władzy, dlatego następne wcielenia – kościelnego dostojnika najpierw niższego, a następnie wyższego rangą, biskup, kardynał.

Choć miał różne wcielenia i coraz większą władzę, nie znalazł spokoju, nie wypełnił się szczęściem i ciszą.
Pokazano nam jak z odważnego człowieka, żołnierza, broniącego wolności swego narodu ewoluował do posiadającego władzę hierarchy kościelnego, bezwzględnego, zimnego, cynicznego. Chciał poznać temat władzy, czym jest, zrozumieć jej funkcję na Ziemi.

Choć przeszedł kilka wcieleń, podczas których rozpoznawał temat, nie wyciągnął wniosków.

Jezus przekazał nam tę naukę na zakończenie pracy z mężczyzną. Najpierw uzdrowił jego energię, oczyścił pamięć komórkową, a na koniec powiedział:
- Jedyna władza, jaką człowiek powinien posiadać – to władza nad sobą. Szukałeś władzy nad innymi, nawet, gdy walczyłeś o wolność, chodziło o władzę nad najeźdźcą, to nie jest właściwa droga. Właściwa władza ma zastosowanie tylko do własnego wnętrza. Miej władzę nad swymi myślami, uczuciami, pragnieniami, słowami i czynami. Miej władzę nad utrzymaniem w sobie światła i miłości, aby żaden wróg nie zakłócił ich, żaden wróg wewnętrzny, wzorzec świata dualnego, chciejstwa, żądzy, obawy, lęku, cierpienia, ograniczenia. To jest zadaniem władzy, być władcą siebie samego.

Uzdrowiona energia mężczyzny połączyła się z Sarą, która odczuła w sobie spokój i harmonię. Znalazła mądrość, której szukała kilka wcieleń.

Następne wcielenie.
Kobieta, jest zimno, pierwszy śnieg, biednie ubrana, chodzi ulicami miasta, jest jakby w wewnętrznej izolacji, snuje się bez celu, niekochana, nikomu niepotrzebna, trafia na most i postanawia rzucić się do rzeki. Podczas skoku, wiatr unosi jej długą, bardzo zniszczoną suknię delikatnie góry. Kobieta tonie. Choć trwa to chwilę, czas jakby spowolnił. Kobieta uświadamia sobie, że powinna zrobić to dużo wcześniej, dziwi się, dlaczego wcześniej nie wpadła na ten pomysł, czuje ulgę.

Gdy opuszcza ciało, czuje spokój, zostawiła już to trudne wcielenie, to biedne, samotne ciało, biedę, zimno, głód.

Obraz rozmazuje się. Wzywamy kobietę.

Gdy staje przed nami, wychudzona i biedna, widzimy historię jej życia. Mieszkała w małym mieszkanku z rodzicami, mama zmarła, dziewczynka przejęła jej obowiązki i życie płynęło spokojnie do chwili, aż ojciec poznał kobietę. Mieszkano było za ciasne, musiała odejść z domu, choć miała kilkanaście lat. Tułała się, pomieszkiwała gdzieś, brała dorywcze prace. Zamknięta, smutna, nie widziała nikogo, całkowicie skupiona na swym trudzie, bólu, samotności. Nie znalazła swego miejsca, minęło kilka lat, znów zima, jak ją przetrzyma - myślała, nie miała ciepłej odzieży, ani ciepłego kąta, nogi same zaprowadziły ja nad rzekę.

Jezus podszedł do kobiety a ona, tak bardzo spragniona czyjegoś zainteresowania otworzyła się na Jego energię miłości, na uzdrowienie. Gdy dokonało się, Jezus wyjaśnił przyczynę jej trudnego życia.

Poprzednie wcielenia mężczyzn, to zamknięte serca, potrzeba władzy, brak empatii. Teraz dusza chciała poznać inny aspekt, nauczyć się energii serca, otwarcia, współczucia, empatii. Mama umiera, aby dziewczynka mogła zainteresować się drugim człowiekiem – tutaj ojcem, obdarować. Gdy do domu przyszła inna kobieta i dziewczynka musiała odejść, powinna dalej czynić to samo, pomagać innym, otwierać na nich serce, udzielać się, otaczać opieką – wyjść w ich stronę – tak zostało to nazwane, odnalazłaby szczęście.
Postąpiła inaczej, ponownie, jak w poprzednich wcieleniach skupiła się na sobie, oczekiwała od innych, że zainteresują się nią, zobaczą, jaka jest biedna, pomogą. Nie widziała innych, oczekiwała. Jednak nie byłaby w stanie przyjąć niczego, gdyż jej cała uwaga skupiona była na samotności, żalu, poczuciu krzywdy. Oczekiwanie to też forma władzy nad innymi. Ja chcę – oni muszą mi to dać, inaczej będę nieszczęśliwa i była.

-Jest jeszcze jeden aspekt – rzekł Jezus. Ojciec – kochał Cię niezwykle mocno i to właśnie miłość nakazała mu oddalić ciebie z domu, to była twoja lekcja, po którą zeszłaś, czy powinien cię przed nią chronić? Z poziomu człowieka nie rozumiał tego, z poziomu ducha czynił, co powinien, nie było to łatwe dla jego duszy, złożył tobie ten dar miłości, dla twego wzrostu, nauki współodczuwania, otwarcia serca, empatii.

Sara poczuła głęboko tę prawdę, tak jak i wcześniej pojawiły się łzy wzruszenia.
Zrozumiała to, poczuła spokój i ulgę. Energia już uzdrowiona, bogatsza o mądrość duchową, połączyła się z Sarą.

Następne wcielenie.
Ponownie jest kobietą, umiera mąż, ona zostaje sama z dziećmi. Ma żal do męża, obiecał, że będzie się nimi opiekował a odszedł, pozwolił sobie ich zostawić, jej myśli krążą wciąż wokół tego tematu. Jest bardzo biednie, ale jakoś radzi sobie. Pewnego dnia dowiaduje się, że jest ciężko chora, nie ma pieniędzy na leczenie, wie, że musi umrzeć, – co z dziećmi – zastanawia się. Są jeszcze małe, będzie musiała oddać je gdzieś na wychowanie. Rozpytuje ludzi.

W jej wnętrzu jest cierpienie, żal do męża, poczucie porażki, lęk, co z dziećmi. Przeżywa piekło. Przez poprzednie wcielenia i tutaj, nie zna radości, jest samotność i smutek, nawet dzieci nie widziały jej szczęśliwej.

Nic nie dzieje się przypadkiem, jesteśmy prowadzeni,  zdarza się więc mały cud.

Zgłasza się do niej mężczyzna, dość zamożny, chrześcijanin, chce wziąć dzieci. Razem z żoną modlili się od dawna, o taką możliwość, sami nie mogli mieć dzieci, teraz są już za starzy na własne, ale przyjmą tych małych jeszcze dwóch chłopców. I tak się dzieje. To dobry, zamożny dom i życie dzieci może być dużo lepsze, ale kobieta jest nadal w cierpieniu i smutku, ale i ogromnym poczuciu winy, że jej dzieci muszą iść do obcych.

Gdy umiera przychodzi po nią mąż. Najpierw okazuje mu złość, po chwili łagodnieje, zjawiają się duchowe istoty i odchodzą wszyscy.

Gdy wzywamy kobietę wygląda jak biedulka, pełna smutki i goryczy, poczucia winy.

Jezus najpierw wzywa jej synów. Wraz z chłopcami pojawiają się przybrani rodzice. Opowiadają jej, jakie dobre mieli życie. Rodzicie zamożni, dali im to, czego nie mogliby dostać w domu. Byli oboje, mama i tata i bardzo ich kochali. Chłopcy wyrośli na silnych, zdrowych, porządnych mężczyzn, założyli szczęśliwe rodziny, mieli przekazywane wartości, których nie mogliby poznać w swoim wcześniejszym domu.
 Kobieta wyciszyła się, zrozumiała, że jej lęk o chłopców był bezzasadny.

Jezus powiedział wówczas:
-To był twój dar dla swoich dzieci. Umówiliście się na taki scenariusz. Najpierw miał odejść twój mąż, później ty, tak to ustaliliście, mieliście dać życie chłopcom, a następnie odejść. Najpierw on, gdyż miałaś zmierzyć się z samotnym życiem, odnaleźć siłę, aby zająć się dziećmi, choroba miała nauczyć cię współczucia, utrata dzieci otworzyć jeszcze bardziej serce. Ale to nie wszystko, tych dwoje, którzy zajęli się dziećmi, pełni pokory i miłości, wyprosili u Was na tamten czas, aby mogli dać waszym dzieciom to, co jest im niezbędne, mieli wiele do zaoferowania. Ty z mężem zgodziliście się, dla dobra dzieci, aby właśnie tam znaleźli dom.

Wszystko, co się wydarzyło, było wielkim darem miłości - od was dla dzieci i dla przybranych rodziców, męża dla ciebie, czy jest, więc powód do smutku czy poczucia winy?

Kobieta zaczęła płakać. Bardzo głęboko poruszyły ją słowa Jezusa. W jednej chwili zniknęło poczucie winy, na jego miejscu pojawiła się radość.

Kobieta najpierw nie mogła uwierzyć – była jednak dobra? Szybko pojęła przekazaną jej mądrość i odzyskała wewnętrzną harmonię.
Pojawił się też jej mąż, poprzytulali się z dziećmi, podziękowali za wychowanie przybranym rodzicom.
Gdy goście odeszli, uzdrowiona energia kobiety połączyła się z Sarą.

Sara odczuwała zmęczenie procesem, było dużo przeżyć i łez, ale była też głęboka wewnętrzna cisza i spokój. Poleciłam jej sen.
W późniejszej rozmowie Sara wyznała, że zawsze odczuwała tak, jak bohaterowie jej regresu – smutek, samotność, potrzebę dominacji.
Przed nami jeszcze trochę wyzwań, trzeba poukładać wiele tematów, ale najcięższa praca za nami.
l
http://www.epokaserca.pl/joomla/26-regres/67-regres-lustrzany?showall=1&limitstart=