Autor Wątek: Muszę, czyli mentalność niewolnika (lub robota)  (Przeczytany 9748 razy)

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2015-01-24, 20:46:47 »
Na początku roku ustaliłam sobie całkiem sporo życzeń i postanowień do realizacji. Większość rozpoczyna się od słów "ja chcę" . Wczoraj miałam całkiem sporą wywałkę. Całe mnóstwo nieprzytomności.

Lilliole,
A czy ustaliłaś, że bez względu na to, czy uda ci się je zrealizowac, czy nie, to i tak będziesz sie czuła kochana, akceptowana i cenna?:-)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-24, 15:10:59 »
Na początku roku ustaliłam sobie całkiem sporo życzeń i postanowień do realizacji. Większość rozpoczyna się od słów "ja chcę" . Wczoraj miałam całkiem sporą wywałkę. Całe mnóstwo nieprzytomności.
A dzisiaj rano zdałam sobie sprawę jak wielki nadal jest we mnie obszar, w którym coś muszę, coś powinnam, czy coś należy czy wypada.
I zdałam sobie sprawę, że nie jestem w stanie, przynajmniej na teraz uwolnić się hurtowo od tych wszystkich "powinności" czy "musików". Ale mogę to zrobić po kolei docierając do moich największych "muszę".
Uświadomiłam sobie, że tam gdzie jest "muszę, powinnam, trzeba" nie może byc mowy ani o świadomości ani o wolności. Te wszystkie muszę to są jakieś automatyczne, bezrefleksyjne mechanizmy, które wyłączają świadomość i myślenie. 
Jak mogę coś chcieć i zrealizować, kiedy najważniejsze jest to co muszę?


Moje największe musze to:

"muszę wywiązywać sie ze swoich zobowiązań" -
Wywiązywanie sie z zobowiązań jest bardzo chwalebne, tylko, że skoro ja musze to znaczy, że muszę. Za wszelką cenę, nawet moim kosztem i czasami wbrew zdrowemu rozsądkowi, który mówi, że pora sie wycofać, bo nie jestem w stanie tego zrobić.
A trzyma sie to na tym, że wydaję się sobie taka szlachetna. Żeby nie powiedzieć lepsza od tych co tak bardzo się nie starają.
A więc uwalniam sie od przekonania, że jestem lepsza od kogokolwiek tylko dlatego, że staram sie wywiązywać ze wszystkiech zobowiązań za wszelką cenę. Uwalniam się od dzielenia ludzi na lepszych i gorszych.

"muszę kończyć to co zaczęłam"
to też głupie, czasem nie ma sensu brnąć w coś co się zaczęło zwłaszcza gdy koszty sa coraz wyższe, a efektów brak
chyba moje podświadomość uważa, że tak postępuja rozsądni ludzie, i chce też czuć sie rozsądną. Poczucie wartości sie kłania.

"muszę znaleźć czas na rozwój duchowy, na to co lubię"
zamiast w sposób naturalny iść w kierunku, który lubię i sprawia mi przyjemność, robię z tego obowiązek.

"muszę być wobec wszystkich w porządku"
a to juz wogóle jakieś karkołomne zadanie, bo co to znaczy byc w porządku, robić to co mi karzą ? i kto ma ocenić czy cos było w porządku czy nie.
To chyba tez jest oparte o jakieś wywyższanie się

"trzeba się dzielić z innymi" - no i ciągle czuje się winna, gdy mam coś więcej od innych,

"trzeba zawsze mówić całą prawdę"
jak byłam mała to uważałam, że mam obowiązek zawsze odpowiedzieć na wszystkie pytania innych I o ile jeżeli ktos zapytał o inna osobę to potrafiłam odmówic udzielenia inforlacji, ale gdy chodziło o mnie to czułam, że nie mam prawa do zachowania swojej prywaności.