Autor Wątek: Muszę, czyli mentalność niewolnika (lub robota)  (Przeczytany 9747 razy)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-26, 11:07:22 »
Tam, zresztą co ja Ci będę tłumaczył, jako regreserka to chyba dobrze znasz to podejście i sens oraz cel nawiązywania kontaktu z tym czy innym poziomem swojego ducha, albo cząstką duszy z przeszłych wcieleń? skąd więc to stwierdzenie, że nie rozumiesz? : )

Tylko, że ja nie odnawiam sobie kontaktu tylko uwalniam się od tego. Nie chcę się przywiązywać do tego czym czy kim byłam. Teraz jestem człowiekiem. Wystarczy mi kontakt z własną duszą. I w tym sensie nie rozumiałam.

Ale jeżeli chodzi o nawiązanie kontaktu w celu uwolnienia to rozumiem :)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-26, 10:56:47 »
małgosia :)
Ja chyba mam problem z rozróżnieniem tych obu sytuacji. Teraz widzę, że czasem siedziałam po uszy w jakimś wzorcu, nie widziałam go więc nie mogłam odpuścić i zamieniałam to "muszę" na coś innego np opłaca mi się. Ale to i tak było muszę. A każde muszę wyczerpuje :) Przynajmniej mnie.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-26, 10:52:25 »
Nie rozumiem. Czyli jak ja jestem z pochodzenia aniołem to mam sobie odnawiać kontakt z archetypem anioła? Byłeś na jakichs jego zajęciach?
bywałem, istniejemy na wielu różnych poziomach, stąd bywa to korzystne zwłaszcza gdy przyczyny zaburzeń tutaj znajdują się Tam, zresztą co ja Ci będę tłumaczył, jako regreserka to chyba dobrze znasz to podejście i sens oraz cel nawiązywania kontaktu z tym czy innym poziomem swojego ducha, albo cząstką duszy z przeszłych wcieleń? skąd więc to stwierdzenie, że nie rozumiesz? : )

małgosia

  • Gość
[#]   « 2015-01-26, 10:38:20 »
Czasami coś po prostu trzeba zrobić i wtedy pomaga zmiana nastawienia z muszę na warto, bo będą korzyści.
Muszę to nawyk sposobu działania, funkcjonowania nabyty od rodziny, społeczeństwa. Te same rzeczy, które robimy z `muszę` możemy zrobić z poziomu: po prostu to robię.
Chyba że konieczność zrobienia czegoś jest narzucona przez nas samych bądź innych, bo mamy wzorce matki Polki, ofiary, misjonarza czy niską samoocenę, wtedy takie `muszę` jest do odpuszczenia.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-26, 10:33:17 »
z tego co kojarzę te czy inne  zajęcia w jego wykonaniu to generalnie są dla tych z anielskiej linii ewolucyjnej , więc np. anioły  czy boscy opiekunowie są to osobiste aspekty/archetypy każdego z uczestników  z którymi odnawiają sobie kontakt

Nie rozumiem. Czyli jak ja jestem z pochodzenia aniołem to mam sobie odnawiać kontakt z archetypem anioła? Byłeś na jakichs jego zajęciach?

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-26, 10:30:58 »
U mnie w otoczeniu to co chwila ktoś coś musi :)
Ale może dlatego, że stałam się na to mocno wyczulona. I szukam sposobu jak wyjść z tego świata "muszę, trzeba i należy".

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2015-01-26, 10:20:08 »
Też mnie męczy, to zobowiązanie "muszę".
A od 2 lat bardzo często się zmuszam tym 'Muszę", bo inaczej piep....bym to wszystko w cholere.
Ale zobowiązania, ale rodzina, ale coś tam jeszcze....


Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-26, 10:19:22 »
z tego co kojarzę te czy inne  zajęcia w jego wykonaniu to generalnie są dla tych z anielskiej linii ewolucyjnej , więc np. anioły  czy boscy opiekunowie są to osobiste aspekty/archetypy każdego z uczestników  z którymi odnawiają sobie kontakt

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-26, 10:03:30 »
Ciekawe to co piszesz Frisky. Generalnie jeżeli chodzi o te wczasy to jak czytam, że Wczasy z Aniołami" to jakoś mnie cofa.
Ale niektóre aspekty mnie zaciekawiły :)
To o DNA co przytoczyłeś.
I np ta część
"Uwolnienie ciała i umysłu od ograniczeń
 Uwolnienie naszego ciała i umysłu od wpływu cywilizacji szaraków (jaszczurów)
 Uwolnienie ciała od sztucznych części pochodzących od tej cywilizacji,
 Uwolnienie przedniej czakry serca, od założonych ludziom przegród odbijających do tyłu wysyłaną miłość,
 Uwolnienie tylnej czakry serca od implantów służących do wysysania od ludzi wysyłanej miłości,
 Uwolnienie 3-oka od kryształów zbierających informacje o każdym z nas,
 Uwolnienie tylnej czakry 3-oka od kryształów ograniczających siłę wolę ludzi,
 Uwolnienie czakr od kryształów służących do manipulacji ludźmi,
 Uwolnienie nerek od implantów do wysysania z ludzi energii życiowej.
 Uwolnienie kundalini od implantów do czerpania z ludzi energii życiowej,
 Uwolnienie od funkcji rozrodczych dla tej cywilizacji."

Ciekawe. Facet jest z Lublina. Popytam wśród znajomych z tego środowiska.
Całe mnóstwo dyplomów pozamieszczał.
Ciekawe po co zamieścił zaświadczenie o odbyciu kursu dla kandydatów na członków do rad nadzorczych  ?! 

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-26, 09:00:59 »
a tu fragment z bogatej oferty obejmującej m. in. uwolnienie od zniewolenia i przyczyn mentalności niewolnika czy robota,  w takim wymiarze pozaziemskim, kosmicznym wręcz : ) :

"Uwolnienie naszego DNA od wpływu cywilizacji wykorzystującej ludzi do produkcji klonów:
jako dawcy organów, jako dawcy płynu mózgowo-rdzeniowego, jako dawcy (do pobierania) jajeczek, do rodzenia następnych klonów,
do testowanie leków farmaceutycznych, do eksperymentów medycznych i naukowych, jako robotnicy do niebezpiecznych prac (w kopalniach, w otoczeniu promieniotwórczym), jako strażnicy i żołnierze.

Uwolnienie DNA od programów bycia "robotem":
 uwolnienie naszego DNA i cząstki naszej świadomości z mikroprocesorów  stosowanych przez inne cywilizacje do sterowania tzw. inteligentnymi urządzeniami:  sterownikami i robotami przemysłowymi,  maszynami samobieżnymi,  narzędziami i sprzętem specjalistycznym,  sprzętem użytku domowego sterowanym głosem."
http://www.uzdrawianieduszy.pl/najblizsze-wydarzenia/

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-26, 08:45:30 »
(...) napisał dla kolonii San Domingo konstytucję wyprzedzającą wszelkie tego rodzaju dokumenty na świecie – nawet jeśli nie pod względem założeń demokracji, to niewątpliwie ze względu na definicję obywatelstwa, która obejmowała wszystkie rasy.

W 1802 roku Napoleon podjął próbę przywrócenia niewolnictwa i Code Noir, nakazując aresztowanie oraz deportację Toussainta do Francji, gdzie ten zmarł w więzieniu w 1803 roku. Kiedy Napoleon wysłał oddziały pod dowództwem Leclerca, by poskromiły kolonię, wypowiadając jej ludności brutalną wojnę, „która przerodziła się w wojnę ludobójczą”, czarnoskórzy obywatele San Domingo po raz kolejny chwycili za broń, pokazując, że – jak miał powiedzieć sam Leclerc – „nie wystarczy pozbyć się Toussainta, trzeba pozbyć się dwóch tysięcy przywódców”. 1 stycznia 1804 roku nowy przywódca wojskowy, Jean-Jacques Dessalines, urodzony jako niewolnik, podjął ostateczne kroki w celu proklamowania niepodległości od Francji, łącząc tym samym koniec niewolnictwa z końcem kolonialnego statusu wyspy. Pod sztandarem „wolność albo śmierć” (słowa te wypisano na czerwono-niebieskiej fladze, od której odcięto symbolizujący Francuzów biały pasek), pokonał oddziały francuskie i unicestwił białą populację kolonii, ustanawiając w 1805 roku niezależny, posiadający konstytucję naród „czarnych” obywateli, „cesarstwo” na podobieństwo napoleońskiego, państwo, któremu nadał nazwę w języku arawackim: Haiti.

Wydarzenia te, prowadzące do całkowitego wyzwolenia niewolników i kolonii, nie miały precedensu. „Nigdy wcześniej społeczeństwu niewolników nie udało się obalić klasy panującej”.
(...)
Jeśli zostaliśmy przyzwyczajeni do odmiennych narracji, które sytuują wydarzenia w koloniach na marginesie historii europejskiej, to wprowadzono nas w błąd.

http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/czytaj-dalej/20140406/susan-buck-morss-niewidzialny-niewolnik

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-26, 08:12:29 »
najwięksi właściciele niewolników:
The Nazis were the biggest slave owners of history (5 to 8 millions) , but their slaves were whites/Europeans (Russians, Polish, French, Italians, Ukrainians etc). It was a white on white slavery in the middle of 20th century almost 100 years after the abolition of enslavement of Africans. Yet those Europeans today dare to call us the savages who enslaved each other by internal war tribes LOL.
http://www.africaresource.com/rasta/sesostris-the-great-the-egyptian-hercules/the-white-slaves-of-nazi-germany-by-nehesy/


Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-26, 05:45:47 »
Lilliole
To wszystko to są presje wobec siebie.
Co by sie stało jak byś zrezygnowała z tych presji? Jak byś wrzuciła na luz?

Mateusz :) Tak.
Tylko jak wrzucam na luz to nie moge sie zmusić do pracy w pracy :) A  czuje, że jakbym całkiem dała na luz to bym wstała, wyszła z pracy i nigdy nie wróciła.
Może jak zawiadomię Radę Nadzorczą, że już dalej kontraktu nie podpiszę to mi sie poluzuje i spokojnie dokończe to co mam dokończyć?

No i te lęk i finansowe... :) Duuużo luzu mi potrzeba :)
« Ostatnia zmiana: 2015-01-26, 05:48:36 wysłana przez Lilliole »

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-26, 05:38:21 »
Lilliole,
A czy ustaliłaś, że bez względu na to, czy uda ci się je zrealizowac, czy nie, to i tak będziesz sie czuła kochana, akceptowana i cenna?:-)

To co pisałam, pisałam w stanie wywałki.
Ja czuję się kochana, akceptowana i cenna, bo kocham i akceptuje siebie. Coraz bardziej.

I to nie jest tak, że ja chcę coś zrealizować , żeby poczuć się lepiej. Moje życzenia wynikaja z tego, że kocham i rozumiem siebie coraz bardziej. Ja tego nie traktuję jako coś co muszę zrealizować.
To wszystko co sobie spisałam na początku roku jest tym "co mi w duszy gra". I nie musi się to zrealizować dokładnie tak jak napisałam. Jak tego nie zrealizuję w ciągu roku, to zrealizuję w ciągu dwóch. A może w międzyczasie ujawni mi się jeszcze coś fajniejszego. Ja to napisałam w formie chcę, ale mogłabym również w formie np Moją wolą jest ... czy też Decyduje, że....   Moja podświadomośc i moja dusza wie o co chodzi, bo odczuwam dużą radość i przyjemność, kiedy o tym myślę.
Zresztą juz samo spisanie tego traktuję jako mój osobisty sukces. Jeszcze 2 lata temu nawet nie śmiałabym powiedzieć ani napisać tego co napisałam. Dlatego użyłam słowa "chcę" z dużą przyjemnością.

Jeżeli chodzi o to co muszę to dotyczy to mojej obecnej sytuacji. Zwłaszcza sytuacji zawodowej. Jestem w miejscu, w środowisku w które weszłam 10 lat temu. 10 lat temu byłam zupełnie innym człowiekiem, na innym poziomie rozwoju z innymi intencjami i całą masa obciążeń. Oczywiście wraz z praca nad sobą zmieniło się moje stanowisko i pensja. Ale to wszystko dzieje się w ramach jednego, okreslonego środowiska. W tym środowisko wszyscy wszystko muszą.
Czuję, że musze dokończyc pewne sprawy (np bilans), a moje serce i całe ciało mówią: "Wynoś sie stamtąd natychmiast! Tracisz czas i energię"

Czuję sie całkowicie wypalona jeżeli chodzi o ta firmę. I to nie jest pierwszy sygnał, że nie chcę i nie lubie juz robic tego co robię. Kilka razy w przeciągu ostatnich 3 lat już się przemogłam, oszukałam sama siebie, liczyłam, że cos sie we mnie zmieni i mi sie zachce. Ale mi sie nie zachciało :)
I czuję, że tracę czas, który mogłabym przeznaczyć na rzeczy dla mnie ważne.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-24, 21:43:22 »
Lilliole
To wszystko to są presje wobec siebie.
Co by sie stało jak byś zrezygnowała z tych presji? Jak byś wrzuciła na luz?