Z tą pracą nalezałoby uważać.Wziąć pewne aspekty pod uwagę.
Miałam takie coś kilka lat temu. Już po prostu nie mogłam ! I zdrowie siadło rzecz jasna, bo jak długo sie mozna zmuszać, gdy koterie rządzą, gdy fundusze są rozdzielane miedzy 'swoich' i to bez żadnej przykrywki a bezczelnie.
Do tego modliłam sie i wizualizowałam, że krąg ludzi wokół mnie oczyszcza się z mend upierdliwych.
Że odtąd otaczają mnie ludzie po pierwsze mi życzliwi, po drugie kreatywni, pełni pasji i zaangażowania, tacy tchnący entuzjazmem. To było moje marzenie

I co sie zadziało ?
O mało mnie nie pozbawił pracy ten, który siedzi na dyr stołku.
Po prostu większość jest tych leni z układami.
A ja nie zajmowałam się tym DOKĄD bym chciała pójść. Nie wykreowałam sobie alternatywy. Wiedziałam tylko, ze już dalej tak za friko nie mogę tyrać. Nie z nimi.
Więc można zmienić - trzeba tylko wiedzieć na co.
I - truizm - ale bardziej się skupic nad tym CZEGO SIĘ CHCE niż nad tym czego się nie da rady już dłużej ciągnąć.