Edyta
chociaż sobie też tak myślę, że ludzie nie akceptują konfliktów, bo nie akceptują złości w sobie, a przecież ludzie mają całe pokłądy w sobie nieuświadomionej złości, harmonizujące ze sobą osoby również. Nie uwolni się więc tego nie dotykając złości w sobie. Może nie nalezy tez tak bardzo idealizować te harmonijne związki. Teraz wogóle mamy dziwny czas, kobiety noszą w sobie dużo złości do mężczyzn i pragnienia zemsty za całe pokolenia złego traktowania. Może to musi wszystko jakos wybrzmieć.
zgadza się tylko w związku z kochającą cię dusza łatwo to uzdrowić bo otrzymujesz akceptację, pozwolenie na bycie złośnicą i ta złość po woli topnieje. Druga strona wie że ta złość to nie ty, ona pamięta i zna ciebie prawdziwą i gdy wyjdzie złość poczujesz że jesteś kochana z tą złością. Potem jak jemu wywali np. lęk ty poczujesz miłość i powiesz "kocham cię i z tym lękiem, akceptuję ciebie słabego" . W nieharmonijnych związkach trudno o coś takiego , będą długie negocjowania a potem wypominanie " znów jesteś taka a mówiłaś to i tamto..." .
Gdy mi wywaliła złość na mężczyzn usłyszałam od kochającej mnie duszy przeprosiny za wszystkie krzywdy i zranienia które doznałam od rodu męskiego, choć od niego akurat nie doznałam krzywd ale czuł że tego potrzebuję że moja dusza chce odzyskać godność kobiety która była mocno nadszczerbiona przez innych mężczyzn, dużo mi to dało. W innych moich relacjach nie tak harmonijnych nigdy tego nie usłyszałam bo tamtym mężczyzną nie zależało na mojej duszy, na moim rozwoju, podobało im się moja ciało i to że dobrze gotuję dlatego ze mną byli.
Moja koleżanka jest od lat w bardzo dobrym związku i kiedyś poszli na kurs tańca , on wszystko łapał a ona ni w ząb, tak ją to wkurzyło że dała mu w twarz i wiesz co , on ją przytulił, popłakała sie a potem kupili matę do tańca i ćwiczyli w domu, jak poszli na kurs to jej już lepiej szło. Potem przyszła kolej na niego, pojechali nad morze i jemu coś wywaliło karmicznie , nie mógł się kochać i ona go zaakceptowała z tym , gadali gadali w końcu on puścił przyczynę i był to drugi miodowy miesiąc.
tak w ogóle to nic nie jest idealne na tej planecie a może właśnie dlatego wszystko jest takie jakie ma być czyli właściwe

nie żyjemy na planecie istot oświeconych tylko dusz które rozwijają się, dzięki ciężkiej materii mamy sporo czasu aby nasze intencje transformować, roztapiać blokady w sercu.
każdy tworzy takie związki na jakie go stać w obecnej chwili, w kochających się duszach piękne jest to że spotykają się dla głębszego rozwoju, ale nie każdy chce tak pracować duchowo.