Powiem tak:
Jak ktoś mi powie, ze np. kamertony to dno, to będzie dla mnie przekaz: kamertony działają na MNIE, ale na tego KTOSIA nie działają. I JEST TO OK. I NIE ZABURZA TO MOJEGO POCZUCIA BEZPIECZEŃSTWA.
Ale jak ja powiem, ze na mnie afirmacje nie działają, a wręcz wyrzadzily mi krzywdę, to dla mnie jest to prosty przekaz. Na MNIE afurmacje nie działają, a na INNYCH działają. I - o dziwo - jest to odbierane przez forum jako NIE OK, JAKO ATAK, HEJT I OBRAZA. JAKO UTRATA WLASNEGO POCZUCIA BEZPIECZEŃSTWA. No bo jeśli się okaże, ze mize jednak jest inaczej, to co wtedy?... - STRACH.