Autor Wątek: Prosperująca świadomośc, świadomość bogactwa, kreacja mentalna.  (Przeczytany 309467 razy)

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-02-26, 11:15:18 »
Lilliole,
jesteś dla mnie wielką inspiracją, Twoja mądrość i to co od Ciebie płynie. Mi też wszyscy kazali wybaczyć, pisać afirmacje ale we mnie był bunt i opór. Bo na pierwszym planie były moje silne emocje , lęki małego dziecka, paraliżujące i to ono potrzebowało mojej uwagi. Teraz , gdy już trochę zechciałam zauwazyc dziecko i zobaczyć co wtedy czuło. A przede wszystkim bardzo sie bało , było sparaliżowane lękiem, samotne, odrzucone, niekochane, nieważne. Spróbuję dalej akceptować te leki, emocje to i moze wyjdą moje nieczyste intencje do mamy i taty. Może wszystko się poskłada w całość i może wtedy będzie łatwiej wybaczyć. Będę do siebie na głos tak mówić : Mogę wybaczyć i stawiać granice itp :) zobaczymy co sie będzie dziać :)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-02-26, 08:53:14 »
furyah,
u mnie bardzo podobnie :)

Ja postanowiłam "odczarować" słowo wybaczanie i uwolnić sie od takich właśnie skojarzeń, że wybaczyć to chronić agresora i pozwolić mu na dalsze krzywdzenie siebie.
I mówię do siebie coś takiego: Mogę wybaczyć i jednocześnie chronić siebie. Mogę wybaczyć i stawiać granice. Moge wybaczyć o dbać o siebie. Nie musze już chronić agresorów.
 

Ale właściwie to u mnie w trudnych relacjach tak naprawdę sie ruszyło, gdy przestałam sie zmuszać do wybaczania. Jak uświadomiłam sobie jak bardzo presjuje siebie, żeby wybaczyć. Bo tak trzeba, bo przecież sie rozwijam, bo powinnam.
No i powiedziałam sobie
Dość. Nie muszę juz nikomu wybaczać. Nic nie muszę :) Teraz pozwalam sobie czuc to co czuję. I zamiast rżnąc świętą zaczęłam akceptować wszystkie swoje emocje.
Otwierałam sie a miłośc do siebie właśnie wtedy gdy czułam te "złe" emocje. Jak podświadomość uwierzyła, że akceptuję ją w każdej sytuacji to dopier wtedy zaczęła mi pokazywać moje nieczyste intencje w stosunku do osób, które uważałam za agresorów.
Bez bezwarunkowej miłości do siebie i całkowitej akceptacji ona by mi tego nie pokazała, bo by jej sie wydawało, ze ją negatywnie ocenię lub ukarzę. I ze musi to ukrywać. Dlatego uważam, że żeby uzdrowić najtrudniejsze relacje ważne jest by przestac odrzucac siebie w trudnych sytuacjach, "złych: emocjach, zachowaniach, których nie akceptujemy. Właśnie wtedy najbardziej potrzebna jest miłośc do siebie.
Pewnie sa jeszcze inne sposoby, ale to jest droga, która znam.

Ale tak czy siak chcę sie uwolnic od skojarzeń , że wybaczyć to pobłażac agresorom, żeby mnie to słowo już nie wkurzało :))


furyah

  • Wiadomości: 571
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-02-25, 19:36:47 »
No właśnie, u mnie temat wybaczenia był na tapecie wczoraj i moja PŚ kojarzy wybaczenie komuś tak
- zapomnienie o tym co się stało, uznanie za niebyłe
- traktowanie krzywdziciela tak jak wcześniej i podatność na kolejne krzywdy
- przejście nad swoją krzywdą do porządku dziennego
- nie wyciąganie konsekwencji
- nie stawianie granic między mną a tą osobą

Jak to można ruszyć i uwolnić się od ciężkich wzorców będąc jednocześnie wierną sobie? Co można zrobić zamiast?

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-02-25, 18:28:43 »

Czesto rozni 'nawiedzeni rzucaja haslo "wybacz. Wybacz sobie. Wybacz innym.
To nie jest takie proste.
Nie od wybaczenia sie zaczyna.
Czesto wybaczenie jest na koncu procesu.

Zanim się zacznie wybaczać warto zbadać podświadomość co ona rozumie przez słowo "wybaczyć".
Ile jest takich sytuacji, że np rodzeństwo się kłóci, a rodzic chcąc miec spokój mówi do starszego. "Wybacz mu on jest młodszy, ustąp mu."
Albo przychodzi jakaś stara ciotka i zaczyna dawac rady i wciskać swoje mądrości, a dziecko potem słyszy" Wybacz jej , ona jest już stara"

No i podświadomość takiego dziecka koduje, że wybaczyć to znaczy ustąpić wbrew sobie, dawac sie ranić i pozwolic na przekraczanie granic. I jak takie dziecko dorasta i słyszy, że musi wybaczć temu czy tamtemu to czuje duży opór, bo dla niego oznacza to kolejne zranienia.

Dlatego warto wyraźnie zaznaczyć, że wybaczyć to nie znaczy ani poddać się ani dawać się dalej ranić ani też pozwalać agresorom na przekraczanie swoich granic. Czyli wybaczam, ale jednocześnie dbam i chronię siebie.

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-02-25, 17:18:07 »
Oj. Ja długo uzdrawiałam relację z matką.
Na początku to chciałam jej wszystko wybaczyć, bez zagłębiania się w szczegóły. I to konpletnie nic nie dawało. potem odkryłam, że z tym wybaczaniem jest tak, że wcale tego nie chcę tylko czuję, że muszę, bo to moja matka i że jak się rozwijam to muszę wybaczyc.
Kolejnym etapem było uświadomienie sobie ze nic nie muszę. I wybaczyc tez nie muszę. I nie musze tez jej chronić. Jej i jej wizerunku jako matki.
Następnie jak juz nie musiałam w relacji z matka to mogłam realnie zobaczyć to co tam było. A było naprawdę niefajnie.

I wtedy zaczęłam zajmować sie tylko sobą w tej relacji. Swoja krzywdą. Czyli stanęłam całkowicie po stronie swojego wewnętrznego dziecka. Patrzyłam tylko ze strony dziecka i pozwoliłam mu na to uczucie skrzywdzenia. Pozwoliłam dziecku obwiniac matkę.

Po jakims czasie znowu mogłam wrócic do przyjęcia odpowiedzialności za swoje intencje, czyli tego, ze ja ta matkę wybrałam i że ja ją odrzucam i że ja też jestem odpowiezialna za tą relację. Czyli wróciłam do relacji dorosłego z dorosłym.

No i uświadomiłam sobie, że mimo, że jestem dorosła nadal oczekuję od matki, ze mi da to czego nie dała jak byłam dzieckiem, czyli miłość i wsparcie i pełna akceptację. No i uświadomołam sobie, że ja od niej tego nigdy nie dostanę. I przestałam oczekiwać tego od niej. Czyli przyjęłam, ze ona jest jaka jest i nie moja rola jest ja zmieniać. Nawet jeżeli jej to obiecałam w poprzednim wcieleniu.
Przyjęłam też to, że nie ma jakiejś wielkiej miłości między nami nawet jeżeli ona świadomie deklaruje jak bardzo kocha.

Ja w każdym razie skupiłam się na tym, że miłośc bezwarunkową moge dostać od Matki Ziemi i moge tez od niej dostać wsparcie, którego tak bardzo potrzebuję poprzez innych ludzi. Nie domagam sie juz tego od mojej rodzicielki. Bo ona i tak nie wie o co mi chodzi. I jak moja mama daje mi coś korzystnego to jak najbardziej biorę, a jak jest to niekorzystne to odrzucam.
 W sumie chyba jest coraz więcej korzystnych rzeczy.

Fajnie opisalas te etapy.
Od prob wybaczania ( prob, bo do realnego wybaczania moglo dojsc dlugo pozniej), poprzez pozwolenie sobie na odczucie skrzywdzenia, do przyjecia odpowiedzialnosci za swoje wybory.

Czesto rozni 'nawiedzeni rzucaja haslo "wybacz. Wybacz sobie. Wybacz innym.
To nie jest takie proste.
Nie od wybaczenia sie zaczyna.
Czesto wybaczenie jest na koncu procesu.

furyah

  • Wiadomości: 571
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-02-24, 20:38:15 »
Właśnie zauważyłem u siebie taki mechanizm działania:
Jak ktoś mi daje pieniądze to ja mu daję tyle samo albo częściej więcej i to osobie która nie ma problemów z pieniędzmi.

Zastanawiam się z czego to wynika, z braku otwartości, może z samooceny czyli niezasługiwania??
Lilliole już wcześniej wspominała, że to mogą być wzorce DDA. Ja też mam coś takiego ale bardziej to chęć bycia zawsze za wszelką cenę "w porządku" w stosunku do innych nawet na własną niekorzyść.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-02-24, 15:45:47 »
Lilliole

Miej  zawsze  tyle  swoich  własnych  pieniędzy  do  Twojego  własnego
użytku  ile  chcesz , a nawet  więcej.

Dziekuję.
Ta druga opcja "a nawet więcej" jest kusząca. :))

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-02-24, 14:38:14 »
Lilliole

Miej  zawsze  tyle  swoich  własnych  pieniędzy  do  Twojego  własnego
użytku  ile  chcesz , a nawet  więcej.

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-02-24, 08:58:15 »
Właśnie zauważyłem u siebie taki mechanizm działania:
Jak ktoś mi daje pieniądze to ja mu daję tyle samo albo częściej więcej i to osobie która nie ma problemów z pieniędzmi.

Zastanawiam się z czego to wynika, z braku otwartości, może z samooceny czyli niezasługiwania??

BlueEyes

  • Gość
[#]   « 2016-02-23, 16:27:04 »
mi też wychodzi z mamą - ale zjada, jeszcze bardziej abstrakcyjnie niż z tatą :] I chyba to będzie się na pieniądze przekładało niesamowicie, ale to wyjdzie w praniu za jakiś czas.

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-02-23, 15:50:45 »
Potwierdzam że u mnie też za brak pieniędzy odpowiada nie uzdrowiona relacja z matką.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-02-23, 15:46:56 »
Ja też dołączam się do podziękowań:).

Michał :)

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-02-23, 14:44:44 »
Ja też dołączam się do podziękowań:).

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-02-23, 14:38:11 »
Lilliole, dzięki za Twoje ostatnie posty:)
furyah :)
cieszę się, że moje posty mają sens nie tylko dla mnie :))

furyah

  • Wiadomości: 571
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-02-23, 14:31:06 »
Lilliole, dzięki za Twoje ostatnie posty:)